Wiesiu Matuch - autor SMN


CHIP


Dziennik internautów

 

 

     

Debata  •  Bibuła   •  DawicIcke  •  Shodami do Nieba  •  TŁUMACZ  •  Argonauta 

 Eioba      O2.PL  •    BGŻ  •    Ukryte terapie  •   Portal o zdrowiu     Polonia  












 


 

 



 


Nagrania VIDEO..



INTERNETOWY KABARET

 

 
Nagrania VIDEO...   

Stanisław Michalkiewicz
 


 

Zapewne nie wszyscy to wiedzą, że w Polsce będzie powrót Króla. I już dziś mówię: najlepszym wzorem dla takiego urzędu w Państwie, powinien być Święty Kazimierz Królewicz (1458-84), drugi syn Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. To najważniejsza wiadomość, którą teraz chciałem przekazać, a znam ją już 30 lat. Te czasy powoli nadchodzą. Ale przed nami wiele jeszcze upokorzeń, oszczerstw i cierpień. Lecz potem same sukcesy. Polska stanie się wzorem dobrych praw, mądrej konstytucji, wolności, demokracji, rycerskości i szlachetności. Będziemy pomagać osiągnąć to, również innym narodom.
Wiesław Matuch 14.12.2015r.
 

 

 

`

Kalendarium:

 
Dzisiaj jest 13 lutego

1873 - Urodził się Fiodor Szalapin. 1571 - Zmarł Benvenuto Cellini, złotnik włoski. 1754 - Urodził się Charles Talleyrand de Périgord, polityk francuski. 1766 - Urodził się Thomas Malthus, ekonomista brytyjski. 1769 - Urodził się Iwan Kryłow, rosyjski poeta i bajkopisarz. 1834 - Adam Mickiewicz ukończył pracę nad "Panem Tadeuszem". 1883 - Zmarł Richard Wagner, kompozytor niemiecki. 1895 - Bracia Lumiere złożyli patent na kinematograf. 1903 - Urodził się Georges Simenon, autor powieści kryminalnych. 1990 - Pierwsze wystąpienie Nelsona Mandeli po zwolnieniu z więzienia. 1991 - Zmarł Arno Breker, rzeźbiarz niemiecki.

  Kalendarz katolicki       
   Kalendarz liturgiczny z ruchomymi świętami
  Różne modlitwy katolika

Sobota, 13 lutego, 2016 roku.
Do końca roku zostało 323 dni.
Imieniny obchodzą:

Jordana Grzegorza Katarzyny Arlety Stefana Lesława Gilberta Benignego Eulogiusza Jakuba Hilarego. Bł. Jordan z Saksonii, zakonnik, kapłan. Urodził się w Borberge koło Paderborn. Studiował w Paryżu. W 1220 roku wstąpił do dominikanów, w dwa miesiące później został prowincjałem Lombardii, a w 1222 roku generałem zakonu. Podejmował działalność porządkującą prawo zakonne oraz troszczył się o wykształcenie zakonników. Był świetnym kaznodzieją. Miał poważny udział w misji dominikanów do Maroka i do Pieczyngów. Podczas podróży z Ziemi Świętej okręt, którym płynął, rozbił się na wybrzeżu syryjskim. Jordan utonął 12/13? lutego 1237 roku. Beatyfikowany przez Leona XII (1827).

 

 

 

 

Moje myśli 2015/16r. Wiesiu Matuch  (wyświetlane losowo).  Całą wiedzę jaką posiadam o świecie i duszy, wyrażoną w moich myślach  zawdzięczam głównie Ojcu Pio.

Na tej planecie jest problem z oczarowaniem. Tendencje są takie, że szybko powstają nowe wrażenia, a ich potencjał ogranicza się do częstego psucia nam nastroju. Szybko dochodzimy do wniosku, że tutaj nie ma prawdziwego, wymarzonego nieba. Choroby, śmierć, trzęsienia ziemi, łańcuch pokarmowy, wulkany, bomby atomowe, itd. Wszystko jest tymczasowe i ulotne. Każda sekunda ucieka w przeszłość bezpowrotnie. Jak sobie z tym poradzić, skoro już tu żyjemy, a tęsknoty nie są tym, co byśmy się w swej głębi spodziewali? Jest alternatywa - transcendentność życia. Niebo, prócz ziemi, musi każdy sam zobaczyć - wtedy się przekona. Lecz by stało się to osiągalne, najpierw należy się przeprogramować. Umiejętności i talenty natury materialnej, mogą nam albo pomóc, albo przeszkodzić. Nie na nich należy opierać swój postęp marzycielski w osiąganiu ideału doskonałości istnienia. Bardziej trzeba sięgać po narzędzia ducha.
 

W światach doskonałych (u naszych Rodziców), istnieje taka różnica w porównaniu ze światami gasnącymi, umierającymi, czyli niebami w naszych materialnych galaktykach, że w świecie doskonałym są formy doskonałe, lotne bez stałych cech. I mieszka się tam wiecznie. We wszechświecie zbudowanym z wody, kamieni, gruzu i oślepiającego nasze oczy światła - jest wszystko na odwrót. Mądry, umie sobie to wyjaśnić dlaczego wybrał gruzy, zamiast Pałace wieczności i rozkoszy.
 

No cóż, sprawa seksu jest dość kontrowersyjna. Dlaczego? Owszem to boska energia, ale bardzo zmanipulowana. Homoseksualizm, skąd on się bierze? A no z ciała, źle zaprojektowanych systemów erogennych. Komu wpadło do głowy, by wokół odbytu wmontować zmysły przyjemności?! To wina aniołów-naukowców, przekupnych cyników i manipulatorów. Nikt przy zdrowych zmysłach i mądrości duszy, nic takiego by nie zaprojektował w ciele. A jednak to istnieje. Dlatego lesbijki i homoseksualistów, należy usprawiedliwiać. Bo nie oni są temu winni, że czują przyjemność, której tam nie powinno być. Wina tej sytuacji leży po stronie wysokiej klasy nauki i najzdolniejszych genetyków kosmosu, którzy dali się przekupić obietnicami raju na ziemi, czy na innych planetach, piękniejszych i bogatszych. Sprawa bardzo niepoważna i denna. A czy dzisiaj, u nas na ziemi, nie dzieje się to samo? Naukowcy, profesorowie, ludzie nauki i sztuki, przekupieni samozadowoleniem i wizją bogactwa, wysokich pensji, robią największe głupoty! Pomimo iż w rękach trzymają doktoraty i dyplomy habilitacji.
 

Jedni mają taki koloryt duszy, inni, całkiem odmienny. W ten sposób nie ma sztampy, ani nudy. To dotyczy światów i poza światów. Każda świadomość, albo inaczej, każda dusza - ma inny kamyk szczęścia, inny stan widzenia. Umysł to zagadka dla większości umysłów. On pyta nawet o to "tu i teraz", więc powiedziałbym sprawa umysłu raczej otwarta, niźli zamknięta. Jest dużo do odkrycia w "tam i w teraz", każdy sam decyduje czego oczekuje. Możliwości nie do ogarnięcia. I kto może nie lubić Boga, jak On tak fantastyczny? Tylko nie bądźmy wścibscy wobec Niego. Sprawy zła i cierpienia - On w tym palców nie maczał. To kwestia naszej wolności woli i sumienia. Te przegniłe i rozsypujące się Galaktyki - to również nie Jego ręka, ale istot obdarzonych przez Niego całkowitą wolnością, które porobiły sobie na własną rękę swoje kurorty - nieba materialne, obok ideału mocy i pierwowzoru harmonii. Zrobili to już poza kurtyną. Wolność to wolność - bez ograniczeń. Bóg ma doskonałe sumienie i nie pozwala sobie na zło, gdyż pozbawiłby się ideału boskości. Bądźmy więc doskonali, jak On jest doskonały. Naśladujmy Jego moc w dobroci, opiekuńczości, humorze, spokoju i miłości, w szczęściu bez cierpienia. Każdemu się to opłaci, i jeszcze przejdzie w sferę życia wiecznego - jeśli oto będzie prosił i uparcie pragnął tego. Sprawa cały czas otwarta... Umysł wolny, dusza kochliwa. Na co więc czekać?
 

Życie, wedle tego pojęcia, to mimo wszystko mistyczna podróż na zewnątrz i do wewnątrz tajemniczego bytu, który bucha gorącem szczęścia. Szczęście nie potrzebuje świadomości w znaczeniu ludzkim. W ogóle do szczęścia nie jest potrzebna świadomość, ani myślenie. Świadomość i myślenie jest produktem ciała. Narzuconym nam przez upadłych stwórców. Dusza to zupełnie coś innego. Kiedyś to odkryjemy.
 

Wolność to wolność, przekonanie nie ma granic. Morale to subiektywizm. Przeciwnicy to masze ciała i dusze, ale kto to zrozumie? W ekstazie ludzkiej refleksji, raczej niedostępne.
 

Był w historii taki człowiek, co mówił, że nawet w smaku pożywienia trzeba odczuwać Boga. Mawiał też: jeśli odnajdziesz smakołyk w medytacji, zatrzymaj się na nim, i czerp rozkosz z niego do końca, dopóki nie straci swego smaku.. Sam, kiedy grywał na fisharmonii - wpadał wielokrotnie w ekstazę. A na imię miał Ignacy Loyola - Jezuita. Tak, ale dopowiem jeszcze coś. Pomimo, iż wpadał w ekstazę, pozostawał szarym człowiekiem. Niewiele pamiętał z ekstaz. Nie wiedział nawet tego, że jest zbuntowanym aniołem. Ale to, że proponował smakować Boga nawet w jedzeniu - to dobra rzecz. Bo w ten mechaniczny, zmysłowy sposób zmieniamy powoli ten chemiczny, metaliczny, ołowiany, kamienny kosmos, w bardziej coś atrakcyjniejszego, coś miłosnego, duchowego, radosnego. Nieba w tym świecie są upadłe. A myślenie o Bogu, to jedyna rzecz, która pomaga temu światu w powrocie na oryginalną ścieżkę wieczności i niecierpienia. Przebóstwienie świata, naszą miłością, pomaga mu, i wzbudza lepsze relacje z pięknem i szczęściem. Z nadzieją na nieskończoność naszego istnienia w wiecznych rozkoszach.
 




 

 

 

   „Nie musisz wierzyć w Boga by być dobrym człowiekiem. To tradycyjne wyobrażenie Boga jest w pewnym stopniu przestarzałe. Ktoś może być uduchowionym, ale nie religijnym. Chodzenie do kościoła i dawanie pieniędzy nie jest koniecznością. Dla wielu natura może być kościołem.  Wielu najlepszych ludzi w historii nie wierzyło w Boga, a w tym samym czasie najgorsze ludzkie uczynki robione były w Jego imieniu.”

-Papież Franciszek

Wiesław Matuch     Kontakt smilosci@gmail.com     Wrocław 2001
System Miłości Narodów 
    

     stat4u