„Istnieją wydarzenia w historii Kościoła, do których Kościół nigdy by się
nie przyznał, gdyby nie źródła potwierdzające ich prawdziwość. Na ich podstawie
można byłoby dzisiaj, w czasach gdy sycimy swoją wyobraźnię filmami o przemocy,
rozpuście, gwałtach i okrucieństwie, nakręcić serial, który stałby się hitem
wszech czasów. To, że do tej pory tak się nie stało, niech świadczy, że nie
wszystko co ludzkie zostało w nas pogrzebane”.
Czytaj więcej...
Życie
jest światłem
W koncepcji naukowej Księdza
Profesora Sedlaka życie ma cechy elektromagnetyczne,
podobnie jak świadomość. Istnieje Homo electronicus, a
elementarnym pratworzywem jest dynamiczna bioplazma - piąty
stan materii przynależny tylko żywym istotom. Poglądy te
zawarł w książce "Bioelektronika" i "Homo electronicus"
Czytaj więcej...
Jeśli ktoś wychował dzieci, ma żonę, potrafi utrzymać siebie i
rodzinę - to możemy z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że jest w
miarę poukładanym człowiekiem. I właśnie tacy ludzie powinni pełnić
funkcje w Kościele - twierdzi prof. Tadeusz Bartos, filozof i teolog,
były dominikanin, w rozmowie z Tomaszem Stawiszyńskim.
W Polsce ponad 50 proc. duchownych chciałoby zawrzeć związek małżeński,
a nie mogą Z badań prof. Józef a Baniaka z Wydziału Teologicznego UAM w
Poznaniu. Czytaj więcej...
Urynoterapia jest znana od wielu tysięcy lat. Leczenie moczem polecane
jest w starożytnych pismach świętych hinduizmu. Wzmianka na ten temat
jest też w Biblii.
Czytaj
więcej...
Jan
Meslier (1664-1729) TESTAMENT - fragmenty książki losowo
wyświetlane.
Jan Meslier (1664-1729) był ...proboszczem w Etrépigny i But, we francuskiej
Szampanii. Po swej śmierci zostawił parafianom dzieło swego życia -
testament duchowy, w którym wyznaje całą prawdę o religii, której był
funkcjonariuszem. Żaden ateista, heretyk, schizmatyk czy innowierca nie napisał
nigdy tak antyreligijnej książki jak ten wiejski proboszcz, który umierając
prosi Boga o przebaczenie, że nauczał chrystianizmu. Był człowiekiem niezwykle
prawym, wstrzemięźliwym, surowych obyczajów. Żył
samotnie i ascetycznie, oddając się kształcącym
lekturom. Jako kapłan niezwykle troszczył się o
swoją trzodę, wspomagał z własnych dochodów biedotę.
Był nieustraszonym obrońcą sprawiedliwości,
piętnował nadużycia panów wobec ludu, umierając
rozdał wszystko swym parafianom. Wprawdzie nie
wierzył w Boga, ale do końca życia był księdzem, a
jego stosunek do parafian może być stawiany za wzór
wszystkim księżom.
Czytaj więcej...
Teologowie, gdyby tylko nie pozostawali w ciągłej sprzeczności z samymi sobą, przyznaliby, że zgodnie z ich własnymi przypuszczeniami człowiek nie może być uważany za wolnego nawet przez chwilę. Czyż nie przypuszcza się, że człowiek pozostaje w ustawicznej zależności od Boga? Czyż jest wolny, skoro nie może istnieć i utrzymywać się bez Boga i skoro egzystencja kończy się stosownie do jego najwyższej woli? Jakżeż można utrzymywać, że człowiek ma wolność przez jedną bodaj chwilę swojego istnienia, skoro Bóg wyrwał go z nicości, skoro utrzymywanie człowieka przy życiu jest dalszym ciągiem tworzenia, skoro Bóg nie może ani na chwilę stracić z oczu swojego tworu, skoro losy jego są następstwem boskiej woli, skoro człowiek nie może nic sam z siebie, skoro wszystko, czego doświadcza, jest skutkiem boskich wyroków, a najdrobniejszego nawet dobra nie może uczynić, jeśli nie otrzyma łaski z nieba? Jakżeż mógłby człowiek grzeszyć, gdyby Bóg nie strzegł go w chwili, gdy grzeszy? Skoro Bóg utrzymuje go wówczas przy życiu, znaczy, że Bóg zmusza go do istnienia po to, aby grzeszył.
Myśli buddyjskie:
Budda bez przerwy zwracał uwagę na znaczenie takiego stanu. Ci którzy są świadomi - mówił - nie umierają. Ci którzy są ignorantami, tak jakby już umarli.
Mądrości buddyjskie:
Sannyasa to bunt przeciwko samemu umysłowi. To zmiana służących - tam gdzie umysł był panem, teraz jest służącym, a panem jest bez-umysł. Umysł to tylko mechanizm - jest w porządku, jest produktem natury. Ale życie zgodne ze wskazówkami umysłu nie jest żadnym życiem - to głupota. Umysł nigdy nie jest oryginalny - jest zawsze maszynką do powtarzania, do zapożyczeń - jest robotem.
Anthony De Mello SJ
WOLNA DZIAŁKA KWAKRA - Pewien kwakier postawił taki znak na wolnym kawałku ziemi obok swego domu: TA ZIEMIA BĘDZIE DANA TEMU, KTO JEST NAPRAWDĘ ZADOWOLONY. Bogaty farmer, który przejeżdżał obok, zatrzymał się, żeby przeczytać napis i powiedział do siebie: "Skoro nasz przyjaciel kwakier jest taki chętny do rozstania się z tą działką, mógłbym równie dobrze jej zażądać, zanim uczyni to ktoś inny. Jestem bogatym człowiekiem i mam wszystko, co mi potrzeba, więc na pewno się kwalifikuję". Mówiąc to podszedł do drzwi i wyjaśnił, po co przyszedł. "I jesteś naprawdę zadowolony?" zapytał kwakier. "Doprawdy jestem, bo mam wszystko, co mi potrzeba". "Przyjacielu", powiedział Kwakier, "jeśli jesteś zadowolony, po co chcesz tej ziemi?". Podczas gdy inni zabiegają o bogactwo, oświeceni, będąc zadowoleni z tego, co mają, posiadają je bez zachodu. Będąc w pełni zadowoleni są bogaci jak królowie. Sam król jest nędzarzem, gdy jego królestwo mu nie wystarcza.
Daty historyczne:
1997 - 22 II - sklonowano owcę Dolly. 25 V - odbyło się referendum konstytucyjne. Przy niewielkiej frekwencji; większość, 53 proc., zagłosowała za przyjęciem ustawy zasadniczej. 5 IX - zmarła Matka Teresa z Kalkuty. 17 X - powstał rząd Jerzego Buzka.
Ciekawostki fizyczne:
Najdalsze galaktyki, jakie potrafimy na dzień dzisiejszy dostrzec są oddalone od Ziemi o 13 miliardów lat świetlnych.
Anegdoty: Wiedząc, że Łomonosow jest chłopem z pochodzenia, pewien magnat zapytał: - Niech pan mi powie, dzięki czemu ma pan wstęp na dwór carski? Może ma pan sławnych przodków? - Mnie przodkowie nie obowiązują - odpowiedział Łomonosow. - Ja sam jestem sławnym przodkiem.
Bajeczki do poduszeczki -
Wiesław Matuch:
W każdym zakątku wszechświata, istnieją przepiękne bajki. Skądś już to wiadomo, że życie jest baśniowym doznaniem. Czasem, ktoś napisze zły scenariusz. I wtedy jest gorzko. Ale poeci z wyobraźnią, piszą tylko porywające przygody. Może chcesz, baśniowy podróżniku, jeszcze cudowniej przeżywać swój świat? Zdecyduj się, i napisz własną poetycką bajkę. Zakochaj się w Miłości! W nagrodę otrzymasz wielką księgę, wielkich przygód. Miłość z takiej bajki, nigdy Cię nie zawiedzie, nawet, gdyby wkoło szalała burza. Nie hamuj bajkowej miłości. Tylko ona spowoduje, że urosną Ci skrzydła i odczujesz smak bujania. Jak w takt ulubionych dźwięków muzyki, poszybujesz daleko. Chyba wiesz, co to może dla Ciebie oznaczać? Podpowiem. Tylko jedno. Bajkowy odlot.
Wiersze Wiesia Matucha:
ODCZUCIA - Was których nigdy nie zapomnę pozdrowienia upojone pieśnią miłosną usta pełne błękitu - delikatne od natchnień uśmiechu pieszczotą rozumny za darmo wzroku delikatny jak letnie zjawisko - nigdy o was nie zapomnę Użyczacie mi wiecznych oddechów świeżych niczym poranny kwiat Jak się mam odwdzięczyć? Czym odpłacić? Wiem że w tej szybkości jutrzenki wszystko wydarzyć się może - szaleństwo krajobrazów całowanych wytchnieniem w których wonie odsłaniają swoją radość Czym się mam odwdzięczyć? Zatańcz muzyko tupotem zatańcz smakiem dojrzewania ciepłem słodyczy Niech znajdzie upust wdzięczność moja Niech się wyprostują przygniecione trawniki... Piękny jest świat - piękny... Nie wiem co drży we mnie bardziej czy wdzięczność czy uwielbienie czy uśmiechy ilustrowane marzeniem Nigdy tego nie zapomnę
Moja legitymacja przynależności do Solidarności z
1990 roku,
podpisana przez W. Frasyniuka.
W ZETO Wrocław byłem również członkiem komisji zakładowej.
Pracowałem tam 10 lat na 3 zmiany przy obsłudze
dużych komputerów IBM i RIAD.
Informatyk. Autor strony SMN. Czy uprawiam sport? Lubię szybko jeździć rowerem.
W młodości największy mój rekord to 200 km w ciągu jednego dnia. Zawsze
jeździłem kolarzówkami, teraz góralem. Mam takie przełożenia w przerzutkach, że
wyjadę spokojnie pod każdą górkę. Poza tym od urodzenia jestem katolikiem. Byłem
ministrantem, lektorem...
Do rozszerzenia
swojej wiedzy o życiu doszedłem w sposób naturalny.
Rozpoczynałem jak każdy
katolik. Jednakże z upływem czasu samo życie pokazywało mi nowe obszary
do rozpoznania. W końcu zauważyłem, że oprócz katolicyzmu istnieją inne
religijne idee, niektóre starsze od chrześcijaństwa. Zapytałem: po co tyle religi, gdzie każda głosi co innego i jedna drugiej w dużej części zaprzecza?
Zastanowił mnie fakt, iż wszystkie religie są neutralne i głoszą, że tylko ta
jest prawdziwa i zna całą prawdę. Wówczas szeroko otworzyłem
oczy i dokonałem głębszej analizy zjawisk religijnych. To z kolei pozwoliło
mi spojrzeć na świat jeszcze z innej strony niż uczyła mnie do tej pory moja wiara.
Na początku swojej drogi byłem bardzo dogmatyczny, nie przyjmowałem nic co było
sprzeczne z nauką kościoła. Brałem udział w różnych katolickich ruchach jak:
odnowa w duchu świętym, ruch zielonoświątkowy... Po wielu długich
latach moich poszukiwań i doświadczeń, odkryłem wiele nieprawidłowości w mojej wierze
katolickiej, wiele ukrytych a nawet zafałszowanych treści. Dziś myślę inaczej,
choć cel mojej drogi pozostaje wciąż taki sam - osiągnąć życie wieczne. Dziś
uważam wszystkie religie i wyznania, łącznie z religiami wschodu jako początkowy
stopień zaciekawienia życiem. Ponieważ życie posiada w sobie wiele nieodkrytych
tajemnic, wiara jest wykorzystywana do tego właśnie rozciekawienia umysłu
sprawami istoty życia. Jest tajemnica - jest wiara. Tajemnica i wiara jest w
zasadzie tym samym. Lecz do wiary dodaje się wiele realnych cech: wiarę w boga,
wiarę w cuda, wiarę w magię, wiarę w zjawiska paranormalne, słowa, zapewnienia,
itp.
Religie w moim przekonaniu to dopiero
"przedszkole". Człowiek mądry powoli odrywa się od wszystkiego co stworzyli
ludzie. Uważam, że sfera "duchowa" tak samo została stworzona przez ludzki
czynnik, gdyż powstała jako produkt na drodze burzliwych i lękowych poszukiwań
odpowiedzi na podstawowe pytania o sens życia.
Wyobraźnia stworzyła wszystkie nauki duchowe, które są całkowicie błędne.
Wszystko, co czytamy w literaturze religijnej wschodu i zachodu, to czcza
gadanina. Mówienie o tym, że stanowimy jedność, że jesteśmy jakimiś duchami, i
że wszyscy złączymy się kiedyś w jednego ducha - to bajki. Owszem miłość łączy
wszystkich, ale każdy pozostaje indywiduum na zawsze. Prawda jest zupełnie inna,
diametralnie różna, jest dokładnym zaprzeczeniem tego, co mogło by stanowić
obszar prawdy dla współczesnych ludzi. Owszem jest życie duchowe, ale w innym
znaczeniu. To, co ludzkość zna obecnie, to rekwizyt. Nieliczne jednostki wiedzą
więcej, ale świat ich nie przyjmuje. Powodem tego jest słabiutki poziom
poznawania.
Jeśli mowa już o niebie, to tam żyje się tak jak na ziemi,
całkiem podobnie. Każdy jest indywidualnością. Istnieje materia, ale innej
klasy. Niebo od ziemi różni się tym, że jest wszystko na bardzo wysokim
poziomie. Miłość posiada stały walor wolności, piękna i atrakcji. Szczęście
odczuwa się poznawaniem i smakowaniem na różnych poziomach wibracji, które są niezwykle
plastyczne i wiecznie formowalne.
Mówię to oczywiście za siebie, i nie występuję w niczyim imieniu. Odrzucam wszystkie ludzkie wytwory filozoficzne,
w tym religie jakiekolwiek, i przez kogokolwiek założone. Przeczytałem dzieła
wielkich mistyków religijnych, takich jak np. Dzieła świętego Jana od krzyża,
Dzieła świętej Teresy z Avila, pisma świętego Ojca Pio, pisma świętego Jana
Bosko, i wielu innych w tym starochrześcijańskich, jak np. "O zasadach"
Orygenesa. Biblię przeczytałem w całości nie jeden raz. Poznałem i
przestudiowałem literaturę wschodu. Rozmyślałem długo trzymając w rekach
Bhagavad Gitę - taką jaką jest. Oprócz tego wiele książek autorstwa Swami
Prabhupady, np. "Źródło Wiecznej Przyjemności", Srimad Bhagavatam, i inne
hinduskie książki.
Oprócz tego interesuje mnie postęp, technika, informatyka... Sam pisuję krótkie
przemyślenia angażując w nie różne dyscypliny życia. Napisałem również ponad
trzysta wierszy.
Jestem przekonany, że obecnie żyjemy na takim
etapie ewolucyjnym, że jedynie nauka może dać nam wyjaśnienie i skłonić nas do
poszukiwania życia wiecznego. Tradycje wiar pozostawiam za sobą. Traktuję je jako
relikt przeszłości.
Stawiam na badania i naukę. Stawiam na odkrywanie niewiadomych tylko i wyłącznie
drogą naukową. Gdy się wnikliwiej przyglądniemy naturze życia, przyrodzie,
zauważymy, że poza nauką nic innego w przyrodzie nie istnieje. Wszystkie kody
DNA, komórka, liść, robaczek, każdy zewnętrzny i wewnętrzny organ jest precyzyjnie naukowo zaprojektowany i
uczyniony za pomocą nauki żywym organizmem. Dziś już to zauważamy i powoli próbujemy
modyfikować geny. Aby nie zapeszyć nauki mówię to w cichości, że już potrafimy
klonować istoty w całości. O sztucznym zapłodnieniu, nie wspominam, bo to już
normalne.
Robimy to jeszcze nieudolnie, ale co się dziwić, nie posiadamy wiedzy, by
porównywać się z wysokiej
klasy naukowcami z kosmosu. Oni mają już wiele za sobą - projektowali i
programowali życie na wielu galaktykach. Ale na pewno kiedyś im dorównamy. Mało tego, to co zwyczajowo nazywamy ludzką duszą,
ona również jest zrobiona dzięki wysoko zaawansowanej wiedzy. Świadomość jest
dziełem nauki, tak jak zresztą i miłość. Ewolucja nie wystartowała sama z siebie
- to dzieło bardzo zaawansowanej technologii. Życie jest czystą wiedzą i nauką.
Nasze reakcje uczuciowe
zostały zaprojektowane w ten sam sposób. Jesteśmy stworzeni dzięki nauce i przez
naukę. Człowiek i zwierzęta - to czysta synteza biotechnologiczna. Wiedza to
technologia, której narzędziem jest myślące światło. Właściwie to światło jest
wiedzą, lecz bliżej nam posługiwać się określeniem: nauka i wiedza. Dla
człowieka to ważne sprecyzowanie. Ostatecznie Światło jest istotą wszelkiego
bytu. Ktoś mógłby powiedzieć, że człowiek jest idealnym biologicznym komputerem.
Nie jest to dobre porównanie, gdyż technologia jaką wykorzystano do produkcji
komputera, w porównaniu z technologią tworzącą osobowości, ma się do siebie jak
niebo a ziemia. Te technologie są przepastne wobec siebie.
Tylko wiedza stworzyła stan miłości, która pozwala nam pokochać życie. Jestem w
stu procentach pewny, że zostaliśmy stworzeni w niebywale zaawansowanych
laboratoriach naukowych. Człowiek powstał w głowach naukowców wyższych
cywilizacji, to nie ulega wątpliwości. Zaprojektowano ego - ośrodek
samoświadomości i od tej pory możemy mówić: "ja", "to jest moje", "to ja
zrobiłem", itd.. Dzięki nauce możemy kochać, rozkoszować
się i być szczęśliwymi. Wiara nie ma nic z tym wspólnego. Zresztą mówi się w
katolicyzmie, że wiara kiedyś odpadnie, gdyż w jawności i wiedzy, nie ma ona
najmniejszego sensu.
Dlatego nigdy nie powinniśmy dawać wiary dedukcjom i spekulacjom religijnym,
które w całości, od początku do końca - stworzyli ludzie. Nigdy oni nie
analizowali życia w sposób naukowy, gdyż nie mili do tego ani narzędzi, ani
wiedzy. Wiara to inaczej niewiedza. Każda religia bez wyjątku na tej niewiedzy
się osadza. Co by "guru" nie powiedział, człowiek który nie myśli i nie
analizuje - uwierzy mu we wszystko co sobie on wymyśli. Nigdy jeszcze się nie
zdarzyło w historii ziemian, aby religia przyniosła ludziom wyzwolenie i
prawdziwe korzyści. Odwrotnie, każda ma skłonności do potępiania wszystkich.
Dlaczego? Bo pozbawiona jest całkowicie empirycznej nauki o życiu. Każda religia
głosi jedną rzecz - kompletną niewiedzę. I pragnie w tej niewiedzy utrzymywać
swoich wyznawców. Po co to robi? To chyba już wszyscy się domyślają.
Moja świadomość również ewoluowała, dlatego nie zmieniam swoich starszych pism, wierszy ani pamiętnika.
Świadczą one o moim stopniowym
rozwoju. Tam uczyłem się dodawać, obecnie umiem już potęgować. Przede mną
jeszcze wiele nauki i sfer poznawania. Nie zatrzymuję się na tej drodze. I nie
mam zamiaru nigdy tego uczynić.
Jestem człowiekiem bardzo tolerancyjnym, nie przeszkadza mi w niczym fakt,
jeśli ktoś jest ateistą czy ma inne przekonania. Wszystkich traktuję równo.
Szanuję przekonania innych jak swoje. Nikogo nie potępiam, przeciwnie, nikt nie
ujdzie memu usprawiedliwieniu, zdając sobie z tego sprawę jak długa i mozolna
droga ewolucji prowadziła każdego z nas, do momentu aż staliśmy się ludźmi. To o
czymś nam wyraźnie mówi i zmusza do ogromnego szacunku oraz bezinteresownej
miłości.
Nikogo też do niczego nie nakłaniam. Chcę jedynie, aby ktoś osobiście poprzez
weryfikację ustalonych od dawna "kanonów", przemyślał świat na nowo i stał się
jeszcze lepszym, bardziej tolerancyjnym i miłującym człowiekiem. Stare rzeczy
przeminęły, trzeba szukać wyzwolenia w nowym świetle. Prawie 50 lat moich
poszukiwań Boga, postawiło mnie w takiej wiedzy, jaką obecnie prezentuję na SMN.
Mówię o tym prostym językiem, bez warsztatu naukowego czy filozoficznego. Może
kogoś na początku boleć to inne spojrzenie, stojące jakby w sprzeczności z
kościołem, ale nie ja temu jestem winien lecz kościół, który wiele aspektów
wiedzy ukrył. Ufam jednak, że w kościele kiedyś nastąpi zmiana i wiedza ta
zostanie otworzona. A gdy dojdzie do tego oświecenia, mam w sercu ukrytą
nadzieję, że kościół się wtedy samozwiąże. Za tym przykładem powinny wówczas
pójść wszystkie inne religie i wyznania, przyznając się honorowo, że od początku
do końca głosiły całkowitą nieprawdę.
Wyjaśnienie moich pozornych sprzeczności w rozumieniu świata i Boga.
Dlaczego w moich przemyśleniach raz sugeruję, że Bóg jest, a drugim razem mówię,
że Boga nie ma. Otóż chciałem to krótko wyjaśnić. W świecie istnieje dobro i
zło. Wszyscy to widzą i doświadczają. Dobro i zło polaryzuje ze sobą dając
możliwość ludziom, oraz bardzo wielu twórczym cywilizacjom we wszechświecie
szansę szybkiego wzrostu. Zło, destrukcja.... chroni świat przed stagnacją i
zacofaniem. Siły zła i siły dobra są stworzone z tej samej energii. Powstały one
na wskutek zaprogramowania nas jako istoty obdarzone wolnością.
Wolność wyboru, inteligencja, spowodowała że jedne cywilizacje poszły drogą
uznania władzy absolutnej – Boga, inne wybrały niezależność, postęp, filozofię
ateizmu. Władza nad wszechświatem poszła zatem dwubiegunowo. Nie znaczy to, że
poszła źle. Wolność o tym zdecydowała.
W praktyce wygląda to tak, że cywilizacje ateistyczne zawsze poszukują,
rozmyślają, szukają szczęścia własnymi drogami. Ale mają też wpływ na
cywilizacje, które Boga uznają. Ich bunt stał się motorem postępu i odkrywczości
życia. Zło napędza wszechświat ku wyzwoleniu. Dba oto by cywilizacje harmonijne
nie wpadły w stagnację i nie poczęły się cofać. Dobro i zło zatem idealnie do
siebie pasuje. Jaki będzie finał tych obydwu sposobów myślenia i życia we
wszechświatach? Jestem przekonany a prawie pewny, bo wciąż to odkrywam, że po
zakończeniu cyklów ewolucyjnych, obydwie frakcje niezwykle wspaniale się rozwiną
i pogodzą ze sobą. Będą żyły szczęśliwie na wszystkich możliwych swoich
poziomach odczuwania. Dzięki doświadczeniu jakie zdobyły, przestaną się
polaryzować i kłócić, gdyż nie będzie to już konieczne. Zrozumieją, że są
nosicielami pierwotnej energii, której na imię Wolność – Niezależność – Miłość -
Bóg.
Lecz nim cykle się nie zakończą, obydwie frakcje dobra i zła, wierzących i
niewierzących, zwalczających się nawzajem, muszą istnieć, by można było zbierać
cenne doświadczenia. Wszystko to dokonuje się etapami. Cywilizacja ziemska
obecnie jest na etapie kolejnej transformacji, zdobywania wiedzy, zbliżania się
do tej pierwotnej energii światła - Boga.
Dlatego w moich intuicyjnych przemyśleniach istnieje po części jedna i druga
idea, jedna i druga opcja. Obydwie uważam za bardzo dobre, choć jedna z nich
jawi się nam jako okrutna, nie do zniesienia, wywołująca choroby, nienawiść,
rozpacz i śmierć fizyczną. Staram się zatem ogarniać jednych i drugich. Z mojej
strony należy się szacunek oraz zrozumienie dla tych dwóch alternatyw.
Z tego samego powodu kocham bardzo wyznawców ateizmu tak samo, jak osoby ślepo
wierzące w Boga i kościół. Choć często krytykuję, wskazuję na zafałszowania,
manipulację, to tak naprawdę, wiem, że taka gra musiała zaistnieć, aby mogło w
końcu dość do oczyszczenia świadomości i wyzwolenia. Ludzie widząc zło, ateizm,
okropnie się denerwują, potępiają, nie stać ich na tolerancję. Spokojnie.
Należało by raczej głębiej zrozumieć zależności pomiędzy dobrem a złem. Być może
wówczas szybciej postępowalibyśmy na drodze Wolnej Ewolucji Świadomości,
zmierzając ku Inteligentnej i Rozkosznej Miłości Boga.