Wiesiu Matuch - autor SMN


CHIP


Dziennik internautów

 

 

     

Debata  •  Bibuła   •  DawicIcke  •  Shodami do Nieba  •  TŁUMACZ  •  Argonauta 

 Eioba      O2.PL  •    BGŻ  •    Ukryte terapie  •   Portal o zdrowiu     Polonia  












 


 

 



 


Nagrania VIDEO..



INTERNETOWY KABARET

 

 
Nagrania VIDEO...   

Stanisław Michalkiewicz
 


 

Zapewne nie wszyscy to wiedzą, że w Polsce będzie powrót Króla. I już dziś mówię: najlepszym wzorem dla takiego urzędu w Państwie, powinien być Święty Kazimierz Królewicz (1458-84), drugi syn Kazimierza Jagiellończyka i Elżbiety Rakuszanki. To najważniejsza wiadomość, którą teraz chciałem przekazać, a znam ją już 30 lat. Te czasy powoli nadchodzą. Ale przed nami wiele jeszcze upokorzeń, oszczerstw i cierpień. Lecz potem same sukcesy. Polska stanie się wzorem dobrych praw, mądrej konstytucji, wolności, demokracji, rycerskości i szlachetności. Będziemy pomagać osiągnąć to, również innym narodom.
Wiesław Matuch 14.12.2015r.
 

 

 

`

Kalendarium:

 
Dzisiaj jest 9 lutego

1881 - Zmarł Fiodor Dostojewski. 1619 - Zmarł Giulio Cesare Vanini, myśliciel włoski. 1801 - Pokój w Lunéville. 1883 - Urodził się Teodor Duracz, prawnik i działacz polityczny. 1887 - Urodził się Wasilij Czapajew, dowódca w wojnie domowej w Rosji. 1893 - Pierwszy striptiz. 1910 - Urodził się Jacques Monod, biochemik francuski. 1977 - Zmarł Siergiej Iljuszyn, radziecki konstruktor lotniczy. 1981 - Zmarł Bill Haley, piosenkarz amerykański. 1990 - Orzeł Biały odzyskał koronę. 1999 - Zmarł prof. Aleksander Gieysztor, historyk.

  Kalendarz katolicki       
   Kalendarz liturgiczny z ruchomymi świętami
  Różne modlitwy katolika

Wtorek, 9 lutego, 2016 roku.
Do końca roku zostało 327 dni.
Imieniny obchodzą:

Apolonii Cyryla Nikifora Eryka Eryki Satabina Mariana Sabina Jakuba Rajnolda. Św. Apolonia, dziewica, męczennica. Pierwszy historyk Kościoła, Euzebiusz, przytacza list św. Dionizego Wielkiego, który opisuje pogrom chrześcijan, jaki odbyt się w Aleksandrii pod koniec 248 roku lub na początku 249. Być może, Dionizy był naocznym świadkiem wydarzeń. Na pewno znał świadków. W jednym z fragmentów owego listu jest opis męczeństwa św. Apolonii. "Apolonia była już podeszła wiekiem. A jednak poganie, nie patrząc na to, rzucili się na nią, zmiażdżyli jej szczęki i powybijali wszystkie zęby. Następnie tłum rozszalały żądzą krwi rozpalił stos przed miastem i zagroził Świętej, że ją żywcem spali, jeśli nie będzie złorzeczyć Chrystusowi. Na to Święta poprosiła o chwilę do namysłu, a potem gotowa na ofiarę, sama się w ogień rzuciła i spłonęła." "Pontyfikat krakowski" z XV wieku nazywa św. Apolonię patronką Regni Poloniae Królestwa Polskiego. W IKONOGRAFII św. Apolonia przedstawiana jest z kleszczami, którymi wyrwano jej zęby. Jej atrybuty to: korona, księga, palma męczeństwa oraz stos, na którym spłonęła.

 

 

 

 

Moje myśli 2015/16r. Wiesiu Matuch  (wyświetlane losowo).  Całą wiedzę jaką posiadam o świecie i duszy, wyrażoną w moich myślach  zawdzięczam głównie Ojcu Pio.

Jeśli miałbyś w życiu coś odpalić, cokolwiek by to znaczyło, to nasamprzód odpal swoją duszę od środka. Podpal zapalnik i chwile poczekaj, aż wybuchnie pozytywem, uśmiechem i miłością. Masz takie możliwości, choć zostały one celowo przed tobą ukryte na czas tego życia (w poprzednich twoich życiach miałeś to samo). Zbuntuj się przeciwko światu i sobie, za tą nieuczciwą grę, jaka wobec ciebie jest rozpościerana od narodzin po śmierć i dalej. Potraktuj miłość jako narkotyk, zaciągaj się jej czarem aż do nieprzytomności, do neutralizacji niepozytywnego ego. Potem dopiero bierz się za resztę... cokolwiek to dla ciebie znaczy... Trzeba być szaleńcem by zrozumieć życie. To szaleństwo ma być boskie, a przy okazji nakierujesz na szczęście wielu pogubionych aniołów w tej Galaktyce.
 

Wszystko, co jest srogie w ewangeliach - jest z gruntu niewłaściwe, ponieważ przeczy miłości, pokorze i przebaczeniu. Zapewne, przed wiekami komuś zależało na tym, z powodów egoistycznych, religijnych czy politycznych, aby zastraszać ludzi, mieć nad nimi władzę. Stąd, zdecydowano się co nieco pozmieniać w Ewangeliach. Na pewno to miało miejsce. Przecież dobra nowina ma zachęcać, wprowadzać radość, miłość, zadowolenie. Ma zbawiać, podnosić na duchu, a nie prześladować i oskarżać. Znamy życie, uczyliśmy się historii - wiemy jak to różnie bywa z tą miłością i tolerancją. W imię Miłości nawet potrafiono zabijać ludzi. A wszystko dlatego, że ktoś nieuczciwy zmienił zapisy ewangelii i zradykalizował ją.
 

Im bardziej będziesz udawał, że jesteś święty i przykładny, tym bardziej się pogrążysz w dumie z siebie samego... i poczniesz cuchnąć na odległość...
 

Życie to niesamowita zagadka. Wiedza nasza to: dziura w dziurze i dziurą pokrywa... dobre na jakiś czas, lecz to nierealne.... by w takiej niewiedzy móc egzystować spokojnie. Nirwana też jest bytem, to już Budda o tym mówił.... nie jest to roztopienie się w nicości?! . W takim razie czym jest nicość? Wciąż ją generujemy myślami, świadomością. Więc coś się tam jakby rusza....powoli... bo o niej myślimy, a nawet, jak nie myślimy, ona głęboko jest uświadamiana. Inaczej nie wszedłbyś w nią. Ale jak? Milczeniem?. Pustką? Najpierw musisz tę pustkę wyprodukować w myślach, a potem w nią wchodzisz. I jest już coś, jakby nicość.. A nicość musi się zmierzyć z myślami... I koło się zamyka. Spekulacje i filozofia na użytek ciemnej strony mocy. Jakże warto to odgadnąć....!!!
 

Taki mam dylemat miłości, że muszę kochać dla miłości... Z miłością ginę w miłości, by odnaleźć Ciebie w najwyższej Miłości... Co to jest, ta Miłość szalona...? Gubię się w niej i zapomniałem tabliczki mnożenia... Chcę miłości, ale widzę, że muszę zadać sobie gwałt, by ją zdobyć... Dziękuję Ci Miłości ma, za te szaleństwa niepojęte... Zraniłaś me serce, abym już nigdy nie wpadł w odmęty obojętne...
 

Życie bywa trudne. Trzeba prędko się podnosić od zniechęceń, aby zdążyć się pocieszyć przed następną frustracją. Na osobiste życie lepiej jest patrzeć z innej Galaktyki. I mieć gdzieś to..., co się tu dzieje. Naturalnie, trzeba pomagać innym, pracować nad miłością, lecz ten obszar kosmosu lepiej sobie tak naprawdę odpuścić, jeśli zależy nam na życiu wiecznym. Trzeba z tej Galaktyki, i z wszystkich innych Galaktyk - uciekać szybko, jak się tylko da. Lecz to dotyczy tylko tych osób, które zrozumiały byt prawdziwy - wieczny, i byt ułomny, cechujący się nieustanną przemianą materii, powtarzający się cyklicznie niemal w nieskończoność, inspirujący do nieostającego cierpienia.
 

Zadaję wszystkim zasadnicze pytanie: Jak się ma sprawa duchowa z mrówkami, glizdami, i wszelkimi innymi insektami. Proszę o odpowiedź bardzo konkretną. Może ktoś ma ciekawe pomysły, aby przybliżyć cel istnienia i stworzenia w naszym świecie takich osobników. A dodam, że te stworzenia nie są głupie. Częstokroć mądrzejsze niż... a już nie powiem kto... mysł potrafi wiele, nawet stworzyć świat. Ale nie ludzki umysł, bo jest za słaby. Umysły mieszkające w doskonalszych ciałach - już to potrafią. Jest tylko pytanie: po co stwarzać światy, które potem walą nam się na głowę?
 




 

 

 

   „Nie musisz wierzyć w Boga by być dobrym człowiekiem. To tradycyjne wyobrażenie Boga jest w pewnym stopniu przestarzałe. Ktoś może być uduchowionym, ale nie religijnym. Chodzenie do kościoła i dawanie pieniędzy nie jest koniecznością. Dla wielu natura może być kościołem.  Wielu najlepszych ludzi w historii nie wierzyło w Boga, a w tym samym czasie najgorsze ludzkie uczynki robione były w Jego imieniu.”

-Papież Franciszek

Wiesław Matuch     Kontakt smilosci@gmail.com     Wrocław 2001
System Miłości Narodów 
    

     stat4u   
 

 

 


 

  SM

Inżynier Stefan Ossowiecki

Psychometryka (widzenie osób i sytuacji na podstawie danego przedmiotu), telekinezją (poruszanie się przedmiotów bez kontaktu fizycznego), teleportacja (przebywanie w dwóch miejscach równocześnie) - inżynier Stefan Ossowiecki pokazywał stale swoje nadzwyczajne zdolności międzynarodowym naukowcom. W instytucie archeologii Uniwersytetu Warszawskiego wygłaszał zadziwiające, dokładne tezy na temat prehistorycznych form życia posługując się psychometryka. W późniejszych latach tezy te zostały udowodnione za pomocą klasycznych metod.

Jako jasnowidz, Ossowiecki należał do najbardziej znanych w Europie, który doradzał politykom takim jak prezydentowi Ignacemu Paderewskiemu i Marszalkowi Józefowi Pilsudskiemu.

Ninżynier Stefan Ossowiecki (1877-1944) zajmuje w dziejach światowej parapsychologii jedno z czołowych miejsc. Jego osobie poświęcono wiele prac i publikacji (zarówno w okresie przedwojennym, jak i w czasach współczesnych). Wzbudzał zainteresowanie wśród naukowców takiej miary co Charles Richet, Gustaw Geley, William Mackenzie, Eugene Osty i inni.

Stefan Ossowiecki urodział się w Moskwie 22 sierpnia 1877 roku. W wieku 17 lat rozpoczął studia w najlepszej szkole technicznej Rosji - Petersburskim Instytucie Technologicznym. Po ukończeniu studiów, jako świeżo upieczony inżynier-technolog wyjechał na praktykę w fabrykach Casella we Frankfurcie nad Menem. Po powrocie do Moskwy pracował w przemyśle chemicznym.

Jego niezwykłe zdolności paranormalne ujawniły się w wieku 14 lat, kiedy to zauważył u siebie odbiór informacji drogą telepatyczną. Podczas studiów u Ossowieckiego rozwinęły się zdolności jasnowidzenia, telekinezy (przenoszenia przedmiotów bez udziału rąk).

I tak na przykład podczas egzaminów Ossowiecki "odczytywał" drogą pozazmysłową pytania znajdujące się w zalakowanych kopertach, ku ogromnemu zdziwieniu nauczycieli. O swych manifestacjach telekinetycznych pisze następująco: " Gdy byłem na ostatnim kursie Instytutu Technologicznego, zdolności te zaczęły się przejawiać w zupełnie innych formach - telekinetycznych (samym wysiłkiem woli mogłem przenosić odległe przedmioty). Okres ten w moim życiu był najciekawszy, zdolności tego rodzaju coraz mocniej się rozwijały. Związywano mnie sznurami, nakładano długą koszulę z długimi rękawami, które były związane z tyłu. Leżałem na ziemi, nie mogąc się ruszyć, gdyż nogi w kostkach były także związane mocno i w takim stanie, skrępowany, mogłem poruszać najcięższe przedmioty. Zrywałem ubrania, przesuwałem figury marmurowe lub inne ciężkie przedmioty, zdejmowałem obrazy ze ścian, wszystkie te przedmioty mogłem poruszać bardzo szybko, bo w pół lub jedną minutę od chwili natężenia woli już pociągałem je ku sobie. Ten okres trwał jeszcze w 1919 roku."

Warto dodać, że wyżej opisane manifestacje odbywały się w obecności wielu świadków (nauczycieli, uczniów itd.), którzy zaręczali o prawdziwości owych zjawisk. A oto jak sam je tłumaczy Ossowiecki: "postaram się wytłumaczyć technikę tych doświadczeń, o ile tylko możliwe. Siedząc lub stojąc, byłem bezsilny, musiałem do dokonania tych doświadczeń leżeć, mając oparcie całego ciała na podłodze, kanapie lub łóżku. Robiłem w tych chwilach olbrzymi wysiłek woli, nadzwyczajnego skupienia. Równoważnikiem energii, którą wkładałem, wprowadzając siebie w ten stan prawie kataleptyczny, była energia kosmiczna, która wypełniała mnie i przez nią właśnie przesuwałem lub podnosiłem przedmioty. Ten wysiłek mógł trwać tylko jedną chwilę, o ile zaś przeciągał się dłużej, traciłem siłe i przedmiot upadał. Warunkiem koniecznym, by doświadczenie mogło się udać, musiała być kompletna cisza: nikt w chwili eksperymentu nie powinien był się poruszać. Zadaniem moim wówczas było jednym potężnym wysiłkiem unieść lub przesunąć ku sobie dany przedmiot. Kosztowało to wiele wysiłku, byłem po nim tak wyczerpany, że kilka chwil leżałem prawie nieprzytomny. Dziś dla mnie zrozumiała jest potęga wiary i cuda, których można dokonać. Modlitwa i ekstatyczne zapatrzenie się w tajemnice wiary wyzwala z człowieka ogromną ilość energii, w zamian zaś jak równoważnik wypełnia istotę jego nieznana bliżej, ale potężna energia kosmiczna, której siła potrafi tworzyć cuda. Może ona uzdrawiać chore ciała i całkowicie przekształcić psychikę danego człowieka."

Co dziwne, zdolności kinetyczne zanikły u inżyniera po trzydziestym piątym roku życia, przekształcając się w jasnowidzenie. Innym zagadkowym fenomenem występującym u Ossowieckiego był jego dar widzenia aury u innych ludzi. Twierdził, że kiedy zobaczy wyłaniającą się u kogoś białą aurę, w niedługim czasie ów człowiek umrze.

Osobą, która zauważyła uzdolnienia inżyniera, a następnie nauczyła technik pozwalających je rozwijać i potęgować, był tajemniczy żyd Worobiej. Na podstawie kabały hebrajskiej przepowiedział, że nazwisko Ossowieckiego będzie szeroko znane w Europie, dzięki jego jasnowidczym uzdolnieniom. Worobiej przewidział również wybuch wojny światowej, odzyskanie niepodległości przez Polskę, przyszłość Rosji. Stary żyd przepowiedział również trafnie uwięzienie jasnowidza przez Rosjan. Wszystko to okazało się prawdą. W 1917 roku bolszewicy wtrącili Ossowieckiego do więzienia, a następnie skazano go na śmierć. Gdy wydawało się, że nie ma już ratunku dla jasnowidza, w ostatniej chwili egzekucja została wstrzymana, dzięki wstawiennictwu wysokiego rangą urzędnika, który okazał się być kolegą inżyniera z lat młodości. Te sześć miesięcy strasznych cierpień fizycznych i psychicznych spowodowały, iż jasnowidz posiwiał. Co dziwne, podczas tego smutnego okresu Ossowiecki nie miał ani jednej wizji, dotyczącej jego przyszłych losów. Z powodu tych przeżyć był on już do końca życia bardzo negatywnie nastawiony do bolszewickiej Rosji. Pozbawiony przez komunistów majątku, zrujnowany jasnowidz osiadł ostatecznie w Warszawie. Dzięki swojemu wysokiemu wykształceniu technicznemu szybko uzyskał wysoką pozycję w świecie przemysłowym stolicy, dużo podróżował po Europie, poznawał wybitnych ludzi. Był to okres, w którym wystąpiło najwięcej paranormalnych manifestacji jasnowidza z udziałem znanych ludzi. Eksperymenty te liczono w setkach. J tak Ossowiecki w towarzystwie pianisty, kompozytora i polityka Jgnacego Paderewskiego przewidział rychłą śmierć świeżo mianowanego na placówkę dyplomatyczna kandydata.

Ten z pozoru tryskający zdrowiem człowiek , rzeczywiście niedługo potem zmarł. Do osób, z którymi Ossowiecki utrzymywał bliskie kontakty towarzyskie należał również Naczelnik Państwa Józef Piłsudski (interesujący się głęboko parapsychologią). Marszałek ofiarował jasnowidzowi swą fotografię z dedykacją: " Panu Stefanowi Ossowieckiemu na pamiątkę naszych rozmów, w zrozumieniu tego, czego nie ma, a co jest". Zabawny incydent wydarzył się w 1930 roku. Piłsudski wezwał jasnowidza do Belwederu, a następnie kazał mu czytać wiadomość umieszczoną w zalakowanej kopercie. Ossowiecki wziął kopertę, a następnie koncentrując się odczytał jej zawartość, zawierającą ulubiony zwrot Naczelnika: "Pocałuj mnie w d..." Piłsudski był tak zachwycony, że zaproponował inżynierowi intratną posadę w ambasadzie w Berlinie. Jnny ciekawy eksperyment został opisany w "Tygodniku Demokratycznym" w 1970 r przez Jerzego Jacynę. Mianowicie kazano Ossowieckiemu odczytać zdanie umieszczone w dwóch zaklejonych kopertach. Brzmiały one: "Non omnis moriar" oraz wzór chemiczny wody: "H 2 O" Jasnowidz wywiązał się z zadania znakomicie. Tak to opisał: "widzę cyfrę 2 i znak O oraz literę H. Już mam - to jest woda, wzór wody! (chwila milczenia)... Jest również mowa o śmierci. Oby wyraz - na końcu litera "r" (znowu milczenie). Nie rozumiem dlaczego "r"? Pierwsze słowo zdania to francuskie słowo "non", a w środku jest wyraz złożony z pięciu liter ... tak, już wiem - to napisane po łacinie "non omnis moriar".

Jasnowidz pomógł również znanemu niemieckiemu przemysłowcowi w wyjaśnieniu losów jego zaginionej córeczki. Trzymając w dłoni rękawiczkę dziewczynki, Ossowiecki oświadczył, że dziewczynka została zgwałcona, a następnie zamordowana. Zwłoki są zakopane przy trasie Berlin - Monachium, na siódmym kilometrze, za rogatkami Berlina, po lewej stronie szosy, pod dużym drzewem (grabem). Wszystkie te informacje okazały się prawdziwe. Mało tego, jasnowidz wskazał również zdjęcie mordercy dziecka w rejestrze przestępców policji niemieckiej! Gdy we wrześniu 1939 r przemysłowiec już jako pułkownik Wermachtu pojawił się w Warszawie, przywiózł ze sobą list od samego Hitlera zapewniający Ossowieckiemu nietykalność ze strony okupanta. Dzięki temu jasnowidz mógł wiele razy pomagać ludziom, bez obawy o własne życie.

Z postacią Ossowieckiego wiąże się jeszcze jeden fenomen występujący bardzo rzadko w literaturze światowej parapsychologii. Chodzi o bilokację, czyli ukazywanie się w dwóch różnych miejscach jednocześnie (nawet oddalonych od siebie o wiele kilometrów). Świadkiem takiego wydarzenia był Aleksander Olszakowski. Jasnowidz ukazał się w mieszkaniu aktorki Sulimy na ulicy Chożej o godzinie pierwszej po północy. Równocześnie o tej samej porze, on sam przebywał w restauracji i hotelu "Brostol", na co było wielu świadków. Innym znanym wydarzeniem było pojawienie się Ossowieckiego na międzynarodowym zjeździe odbywającym się w Wiedniu, podczas gdy on sam przebywał w swoim warszawskim biurze technicznym. Tak to wydarzenie opisuje: "Architekci polscy, którzy również byli na owym zjeździe, wierzyć później nie chcieli, że tam nie byłem, skoro mnie tam widzieli, i że tego dnia ciało moje, pod nadzorem moich dwóch przyjaciół, całe to południe leżało na kanapie w moim mieszkaniu w Warszawie. Takie rozdwojenie przeprowadziłem potem jeszcze dwukrotnie. Za trzecim razem było ze mną źle: gdy chciałem powrócić, nagle odczułem jakieś silne przeszkody. Widziałem ciało moje leżące na kanapie w moim mieszkaniu w Warszawie, widziałem moich dwóch przyjaciół siedzących przy nim w fotelach i ... nie mogłem wrócić. Zaczął mnie opanowywać wielki niepokój, ale przemogłem tę wielką trwogę: natężyłem całą mą siłę ducha i wtedy ... zacząłem wracać do pełni życia. Powrócił mi normalny oddech i tętno, a potem ocknąłem się i otworzyłem oczy - byłem tylko skrajnie wyczerpany fizycznie, nerwowo i duchowo!".

Eksperymenty z Ossowieckim były szeroko znane w przedwojennej Europie. Pomagał bezinteresownie ludziom z całego świata. Odnajdywał zaginione przedmioty, rozwiązywał zagadki kryminalne, uczestniczył w eksperymentach nadzorowanych przez największe autorytety naukowe ówczesnego świata. Nigdy nie zarzucano mu oszustwa.

Ossowiecki przewidział nadchodzącą przyszłą wojnę, Powstanie Warszawskie, a także swoją śmierć. Powiedział: "Ja zginę tak, że nikt nie znajdzie mego trupa. Wkrótce to nastąpi". I rzeczywiście słynny jasnowidz został zamordowany przez gestapo podczas Powstania Warszawskiego w segmentach byłego gmachu Głównego Inspektoratu Sił Zbrojnych przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie w dniu 5 sierpnia 1944. Jego symboliczny grób znajduje się na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

Bibliografia:

1. "Fenomeny Paranormalne" - R.Bugaj

2. "Świat mego ducha i wizja przyszłości" - S.Ossowiecki