Historia przeniesienia Michaela D. na inną planetę
SM
MICHEL DESMARQUET "MISJA "
6. Siedmiu Thaori i Aura
Olbrzymi płomień palił się na niebiesko; wokół niego migotały pomarańczowo-żółte
i czerwone płomienie. Ogromny czarny wąż prześlizgnął się prosto przez płomienie
kierując się ku mnie. Ni stąd ni zowąd pojawili się giganci, którzy go gonili,
próbując go złapać. Trzeba ich było siedmiu aby zatrzymać węża tuż przede mną.
Ale on zawrócił, połknął płomienie, po to tylko by później zionąć ogniem tak jak
smok na gigantów. Ci z kolei przemienili się w gigantyczne posągi – wzniesione
na ogonie węża.
Płaz przemienił się w kometę i zabrał posągi na Wyspę Wielkanocną [Easter Island.
Odizolowana, bezdrzewna wysepka na południowym Pacyfiku, kilka tysięcy
kilometrów od wybrzeża Chile, na której znajduje się wiele gigantycznych posągów
z kamienia. Niektóre z nich sięgają wysokości 50 metrów i uważane są od
niepamiętnych czasów za jeden z "cudów świata". Ich istnienie intryguje
archeologów i historyków od setek lat. Przypisek tłumacza]. Następnie posągi
mnie witały, w dziwnych kapeluszach. Jeden z posągów przypominający Thao chwycił
mnie za ramię i powiedział:
Michel, Michel. obudź się – Thao potrząsała mną uśmiechając się delikatnie.
Na miłość boską! – powiedziałem otwierając oczy –śniło mi się, że byłaś
posągiem na Wyspie Wielkanocnej i że trzymałaś mnie za ramię.
Jestem posągiem z Wyspy Wielkanocnej i trzymałam cię za ramię
Tak czy owak, teraz to już nie sen, prawda?
Nie, ale twój sen był naprawdę dosyć dziwny, ponieważ na Wyspie Wielkanocnej
rzeczywiście znajduje się posąg, który wyrzeźbiono bardzo dawno temu, aby mnie
uwiecznić i któremu dano mu moje imię.
O czym ty mi teraz mówisz?
Szczerą prawdę Michel, ale wszystko ci wyjaśnimy we właściwym czasie. Na razie
przymierzymy ubranie, które dla ciebie przyniosłam.
Thao wręczyła mi niezwykle kolorową togę, która całkiem mi się spodobała. Po
ciepłej i perfumowanej kąpieli założyłem ją na siebie. Nagle, zupełnie
nieoczekiwanie, owładnęło mną uczucie euforii. Powiedziałem o tym Thao, która
czekała na mnie ze szklanką mleka i odrobiną manny.
Kolory twojej szaty zostały dobrane do kolorów twojej Aury, oto dlaczego
czujesz się tak świetnie. Gdyby ludzie na Ziemi mogli widzieć Aurę, mogliby
także dobierać kolory, które by im pasowały i przez to poprawiały ich dobre
samopoczucie. Mogliby używać kolor zamiast aspiryny.
Co właściwie masz na myśli?
Dam ci przykład. Czy zdarzyło ci się kiedyś powiedzieć komuś: 'Oh, to ubranie w
ogóle ci nie pasuje. On, czy ona, nie ma gustu'?
Tak, nawet dosyć często.
Widzisz, w takich przypadkach ludzie ci po prostu wybrali sobie ubranie mniej
umiejętnie niż inni, albo nieudanie połączyli różne części garderoby. Jak wy to
mówicie po francusku, oni jurent albo 'są źle ubrani', ale bardziej w oczach
innych niż ich własnych. Jednakże ludzie ci nie czują się dobrze z sami w sobie
i sami nie zdają sobie sprawy dlaczego. Gdybyś im zasugerował, że to z powodu
kolorów, które noszą, pomyśleliby, że jesteś dziwakiem. Mógłbyś wyjaśnić, że
drgania kolorów nie są w harmonii z kolorami ich Aury, ale wcale im by to nie
pomogło ci uwierzyć. Ludzie na twojej planecie wierzą tylko w to co mogą
zobaczyć lub dotknąć. A jednak Aurę można zobaczyć.
Czy Aura jest naprawdę kolorowa?
Oczywiście. Aura nieustannie drga mieniącymi się kolorami, które się zmieniają.
Na szczycie twojej głowy znajduje się istny bukiet kolorów, zawierający prawie
wszystkie kolory, które znasz.
Wokół głowy jest także złota aureola, ale jest ona naprawdę widoczna tylko u
najbardziej rozwiniętych duchowo ludzi i u tych, którzy się poświęcili, aby
pomagać innym. Aureola ta podobna jest do złocistej mgły przypominającej aureole
'świętych' i Chrystusa, tak jak to przedstawiali malarze na Ziemi. Aureole
zostały uwzględnione na obrazach, ponieważ w ówczesnych czasach część tych
artystów rzeczywiście je widziała.
Tak, słyszałem coś o tym, ale miło mi to słyszeć z twoich ust.
Aura zawiera wszystkie kolory: niektóre świecą silniej niż inne, inne są
przyblakłe. Na przykład u ludzi o słabym zdrowiu albo u ludzi mających złe
zamiary...
Tak bardzo chciałbym zobaczyć Aurę. Wiem, że są ludzie, którzy potrafią ją
zobaczyć.
Bardzo dawno temu, wielu ludzi na Ziemi potrafiło ją zobaczyć i zrozumieć, ale
teraz jest ich mało. Uspokój się, Michel. Zobaczysz Aurę i to nie jedną, a
wiele. Włącznie z twoją własną. Jednak na razie, chodź proszę mną, ponieważ mamy
ci tyle do pokazania, a czasu jest niewiele.
Poszedłem w ślad za Thao, która założyła mi maskę na twarz i zaprowadziła do
latającej platformy, której używaliśmy poprzedniego dnia.
Zajęliśmy miejsca i Thao natychmiast zaczęła manewrować maszyną, aby wyminąć
gałęzie drzew. Po chwili pojawiliśmy się na plaży.
Słońce właśnie wzeszło za wyspą, oświetlając ocean i otaczające wyspy. Z poziomu
wody –widok był baśniowy. Kiedy lecieliśmy wzdłuż plaży widziałem poprzez liście
inne doko usadowione pośród kwitnących krzewów. Na plaży mieszkańcy tych domów
kąpali się w przeźroczystych wodach lub przechadzali się razem po piasku. Nasza
latająca platforma najwyraźniej ich dziwiła, ponieważ śledzili wzrokiem nasz
lot. Pomyślałem sobie, że chyba nie jest to typowy środek transportu na wyspie.
Powinienem także wspomnieć, że aczkolwiek na TJehoobie ludzie pływają i opalają
się zupełnie nago, to kiedy spacerują lub podróżują, zawsze są ubrani. Na tej
planecie nie ma ani hipokryzji, ani ekshibicjonizmu, ani fałszywej skromności
(później to wyjaśnię).
Niedługo osiągnęliśmy skraj wyspy i przyspieszając Thao poprowadziła pojazd nad
lustrem wody.
Lecieliśmy w kierunku dużej wyspy, którą widać było na horyzoncie. Nie mogłem
się powstrzymać, aby nie podziwiać zręczności, z jaką Thao pilotowała latająca
maszynę, zwłaszcza wtedy, gdy przylecieliśmy nad brzeg wyspy.
Zbliżając się do brzegu rozpoznałem kilka olbrzymich doko, ich końce jak zwykle
były skierowane ku niebu. W jednej grupie policzyłem ich dziewięć, ale wyspa
była usiana wieloma innymi, mniejszymi i mniej widocznymi pośród roślinności.
Thao nabrała wysokości i polecieliśmy nad obszarem olbrzymich doko, który Thao
nazywała Kotra quo doj Doko – 'Miasto Dziewięciu Doko'.
Z wprawą Thao wylądowała w pięknym parku pomiędzy dziewięcioma doko. Pomimo
tego, że miałem na twarzy maskę, widziałem, że złota mgła, która spowijała
TJehoobę była dużo gęściejsza wokół tych doko niż gdziekolwiek indziej.
Thao potwierdziła, że się nie myliłem w swoich spostrzeżeniach, ale nie mogła mi
tego zjawiska wyjaśnić, ponieważ oni nas oczekiwali.
Zaprowadziła mnie pod baldachimem roślinności po ścieżce, która biegła pomiędzy
małymi stawami. Cudowne wodne ptactwo dokazywało tu wesoło wśród szmeru
niewielkich wodospadów.
Prawie biegłem, aby dogonić Thao, ale nie chciałem jej prosić, aby zwolniła.
Wyglądało, że jest czymś zaabsorbowana, co było dla niej nietypowe. W pewnej
chwili o mało nie doszło do katastrofy. Spróbowałem skoczyć, nie tylko po to aby
się rozweselić i ale także, żeby dogonić Thao. Z powodu różnicy w grawitacji źle
wymierzyłem swój skok i musiałem chwycić się drzewa rosnącego tuż nad brzegiem,
aby nie wpaść do wody.
W końcu doszliśmy do Centralnego Doko i zatrzymaliśmy się przed światłem
oznaczającym wejście. Thao wyglądała na skupioną przez kilka sekund, po czym
wzięła mnie za ramię i przeszliśmy przez ścianę. Zdjęła natychmiast moją maskę
jednocześnie doradzając mi, abym zmrużył oczy, co uczyniłem. Filtrowałem światło
przez dolne powieki i po jakimś czasie mogłem normalnie otworzyć oczy.
Muszę powiedzieć, że jasność ta, bardziej złota niż w moim własnym doko, z
początku bardzo mi przeszkadzała. Byłem teraz niezwykle zaciekawiony, zwłaszcza
odkąd Thao, która zwykle zachowywała się nieskrępowanie i bez zbędnych
protokołów w stosunku do innych, raptownie zmieniła swoje zachowanie. Dlaczego?
Doko musiało mieć jakieś 100 metrów średnicy. Skierowaliśmy się bezpośrednio,
chociaż bardziej powoli, w kierunku środka, gdzie stało siedem “foteli”
ustawionych w półkole, każdy zajęty. Osoby siedzące na nich były zupełnie
nieruchome, jakby z kamienia i w pierwszej chwili myślałem, że są to posągi.
Thao i Michel przed wejściem do doko
Przypominali wyglądem Thao, chociaż ich włosy były dłuższe i mieli bardziej
poważny wyraz twarzy, co sprawiało wrażenie, że są starsi. Ich oczy zdawały się
bić blaskiem od wewnątrz, co mnie trochę peszyło.
Najbardziej mnie w tym wszystkim uderzała złota mgła, która tutaj była jeszcze
silniejsza niż na zewnątrz i która zdawała się gromadzić w aureolach wokół ich
głów.
Odkąd skończyłem piętnaście lat, nie pamiętam, abym czuł cześć przed kimkolwiek.
Nie ważne jak wielka osobistość, nie ważne jak ważny był człowiek (lub myślał,
że był), nigdy nie czułem się onieśmielony z powodu ich pozycji. Nie miałem też
żadnych skrupułów, aby wyrażać moją opinię komukolwiek. Prezydent państwa jest
dla mnie tylko człowiekiem i śmieszy mnie, że ludzie uważają się za wyjątkowo
ważne osobistości. Piszę o tym, aby czytelnik miał pełną jasność, że samo
stanowisko nie robi na mnie wrażenia.
W tym doko – wszystko to uległo zmianie.
Kiedy jeden z nich uniósł rękę, aby dać znać, że Thao i ja możemy usiąść na
otomanach naprzeciwko nich – byłem rzeczywiście przejęty grozą i jest to
delikatnie powiedziane. Nie mogłem sobie wyobrazić możliwości istnienia osób
bijących takim blaskiem: wyglądały tak, jakby płonęły w środku i wysyłały
promienie z wewnątrz.
“Fotele” na których siedzieli miały kształt bloków z prostymi oparciami i były
przykryte materiałem. Kolory każdego z foteli były inne – niektóre fotele
wyglądały podobnie a inne bardzo się między sobą różniły. Ich szaty także
różniły się kolorystycznie, idealnie harmonizując z każdą postacią. Wszyscy
siedzieli w sposób, który na Ziemi nazwalibyśmy 'pozycją lotosu', to jest w
siedzącej pozycji Buddy z dłońmi spoczywającymi na kolanach.
Thaori – 7 Mistrzów Tiaoouba (Yehova)
Jak wspomniałem wcześniej, tworzyli oni półokrąg i ponieważ było ich siedmiu,
wnioskowałem, że postać centralna musi być najważniejsza i po każdej swojej
stronie ma troje pomocników. Oczywiście w tym momencie miałem zbyt duży natłok
myśli w głowie, by zauważyć takie szczegóły. Przyszło mi to do głowy później.
Centralna postać przemówiła do mnie głosem wyjątkowo melodyjnym i zarazem
niezwykle autorytatywnym. Wprawiło mnie to w szok, szczególnie dlatego, że
mówiła doskonale po francusku.
Witamy cię wśród nas, Michel. Niech cię Duch wspomaga i oświeci.
Inni zawtórowali:
Niech cię Duch oświeci.
Centralna postać zaczęła unosić się delikatnie ponad swoim siedzeniem, cały czas
w pozycji lotosu, zbliżając się następnie w moim kierunku. Nie zdziwiło mnie to
wcale, gdyż Thao zademonstrowała mi poprzednio technikę lewitacji. Chciałem
wstać przed tą niewątpliwie wielką i wysoce uduchowioną osobistością na znak
mojego niezmiernego szacunku, który we mnie wzbudziła. Próbując się ruszyć
stwierdziłem, że nie mogę – tak jakby mnie sparaliżowało.
Zatrzymał się z przodu, tuż nade mną i położył obie ręce na mojej głowie; jego
kciuki złączyły się na moim czole powyżej mojego nosa naprzeciwko przysadki a
palce złączyły się na czubku mojej głowy. Thao opisała mi te szczegóły później,
ponieważ wówczas byłem oszołomiony takimi wrażeniami, że szczegóły do mnie nie
docierały.
W czasie gdy jego ręce spoczywały na mojej głowie, zdawało mi się, że moje ciało
przestało istnieć. Łagodne ciepło i delikatny aromat owładnęły mną od środka,
emanując falami i mieszając się z cichą, ledwo słyszalną muzyką.
Nagle, zobaczyłem zachwycające kolory otaczające postacie naprzeciwko mnie.
Kiedy 'lider' wracał lewitując powoli na swoje miejsce, mogłem zobaczyć wokół
niego bogactwo bijących blaskiem kolorów, których poprzednio dostrzec nie
potrafiłem. Dominowała ogromna ilość koloru bladoróżowego, który chmurą otaczał
siedem postaci. Ich ruchy powodowały, że ten cudowny, żarzący się różowy,
obejmował nas także!
Kiedy wystarczająco odzyskałem zmysły, żeby odwrócić się do Thao, zobaczyłem, że
i ją także otaczały wspaniałe kolory, chociaż nieco mniej promieniujące niż te
wokół siedmiu postaci.
Mówiąc o tych wielkich osobistościach, instynktownie używam zaimka 'on' raczej
niż 'ona'. Wyjaśniając to, mogę tylko zasugerować, że osobowości tych ludzi były
tak silne i ich zachowanie tak imponujące, że uznałem je za bardziej męskie niż
kobiece – nie jest moją intencją ubliżyć kobietom – moja reakcja była
instynktowna. Proszę sobie wyobrazić Matuzalema jako kobietę. Tak czy owak,
mężczyźni czy kobiety –spowodowali we mnie przemianę. Wiedziałem, że kolory
otaczające ich były ich Aurami. Mogłem widzieć Aurę – kto wie jak długo.
Patrzyłem na nią z podziwem i ciekawością.
'Lider' zasiadł z powrotem na swoje miejsce i oczy wszystkich zostały utkwione
we mnie, jak gdyby chcieli zobaczyć moje wnętrze, co rzeczywiście było tym, co
robili. Cisza zapanowała przez jakiś czas, który wydawał mi się całą
wiecznością. Obserwowałem, jak różnorodne kolory ich Aur drgają i tańczą wkołół
nich, czasami daleko w oddali i rozpoznałem 'bukiet kolorów', o którym mi Thao
wcześniej
wspominała.
Złote aureole były wyraźne i prawie szafranowe w kolorze. Przyszło mi do głowy,
że oni nie tylko widzą moja Aurę, ale możliwe, że potrafią ją również odczytać.
Poczułem się nagle całkiem nagi przed tym uczonym zgromadzeniem. Jedno pytanie
mnie prześladowało: po co oni mnie tutaj przywieźli?
Nagle 'lider' przerwał ciszę.
Jak Thao ci już to wyjaśniła, Michel, zostałeś przez nas wybrany, abyś
odwiedził naszą planetę, przekazał pewne wiadomości oraz zaoferował wyjaśnienie
kilku ważnych spraw, kiedy powrócisz na Ziemię. Nadszedł czas, kiedy pewne
wydarzenia muszą nastąpić. Po kilku tysiącach lat ciemnoty i bestialstwa na
planecie Ziemi pojawiła się takzwana 'cywilizacja' i, co było nieuniknione,
rozwinęła się technologia, której rozwój został przyspieszony w ciągu ostatnich
150 lat.
Upłynęło 14,500 lat odkąd na Ziemi istniał porównywalny poziom postępu
technologicznego. Wasza obecna technologia, która jest niczym w porównaniu z
prawdziwą wiedzą, jest jednakże wystarczająco zaawansowana, aby stać się
szkodliwa dla ludzkości na Ziemi w najbliższej przyszłości.
Niebezpieczeństwo polega na tym, że jest to tylko wiedza materialna a nie
wiedza duchowa. Technologia powinna pomagać w rozwoju duchowym, a nie coraz
bardziej więzić ludzi w świecie materialistycznym, jak to się obecnie dzieje na
waszej planecie.
W jeszcze większym stopniu, wasi ludzie opętani są osiągnięciem jednego tylko
celu – bogactwa. Ich życie koncentruje się na wszystkim co pogoń za bogactwem
powoduje: na zawiści, zazdrości, nienawiści dla tych bogatszych i pogardzie dla
tych biedniejszych. Innymi słowy, wasza technologia, która jest niczym w
porównaniu z tym, co istniało na Ziemi ponad 14,500 lat temu, rozkłada waszą
cywilizację i zbliża ją coraz bliżej do moralnej i duchowej katastrofy.
Zauważyłem, że za każdym razem, kiedy ta wielka osobistość mówiła o
materializmie, jej Aura, jak również Aury pomocników chmurzyły się przydymioną,
'brudną'czerwienią, jak gdyby chwilowo w ich wnętrzach znalazły się płonące
krzewy.
My, ludzie z TJehooby, mamy za zadanie wspomagać, prowadzić i czasami karać
mieszkańców planet, znajdujących się pod naszą opieką [Innymi słowy, Naszą rolą
jest wspomagać, prowadzić i czasami karać mieszkańców planet, znajdujących się
pod naszą opieką’; przypisek tłumacza].
Całe szczęście, że Thao opowiedziała mi pokrótce historię Ziemi w czasie naszego
lotu na TJehoobę, w przeciwnym razie z pewnością spadłbym z krzesła słysząc taką
mowę.
Myślę – kontynuował – że wiesz już, co rozumiemy przez 'szkodliwy
dla ludzkości na Ziemi'. Wielu ludzi na Ziemi wierzy, że broń atomowa stanowi
główne niebezpieczeństwo, ale tak nie jest. Największe niebezpieczeństwo
związane jest z 'materializmem'. Celem życia ludzi z twojej planety jest
zdobywanie pieniędzy. Dla jednych jest to środek dojścia do władzy, dla innych
jest to sposób na zdobycie narkotyków, (jeszcze jedno przekleństwo) jeszcze dla
innych jest to sposób, aby posiadać więcej niż ich sąsiedzi. Jeżeli ktoś posiada
duży sklep, to potem chce mieć drugi, a potem trzeci. Jeżeli ktoś zarządza małym
przedsiębiorstwem, to chce je powiększyć. Jeżeli zwykły człowiek posiada dom, w
którym mógłby sobie żyć szczęśliwie razem ze swoja rodziną, to chce mieć jeszcze
większy dom, albo posiadać drugi, potem trzeci.
Po co to szaleństwo? Przecież człowiek umiera i musi porzucić wszystko to, co
zgromadził. Być może jego dzieci roztrwonią spadek i jego wnuki będą żyć w
nędzy? Człowiek przez całe życie zajęty sprawami czysto materialnymi nie
poświęca dostatecznie dużo czasu na sprawy ducha. Inni, z pomocą pieniędzy
uciekają się do narkotyków, usiłując osiągnąć sztuczny raj i tacy ludzie ponoszą
znacznie poważniejsze konsekwencje od pozostałych.
Widzę – kontynuował – że posuwam się za szybko i nie nadążasz za mną, Michel.
Powinieneś jednak nadążać, ponieważ Thao zapoczątkowała twoją edukację w tych
sprawach w czasie twojej podróży.
Zrobiło mi się wstyd, prawie jak wtedy, gdy nauczyciel udzielił mi upomnienia w
szkole. Jedyna różnica była taka, że tutaj nie mogłem oszukiwać mówiąc, że
zrozumiałem, jeżeli to nie była prawda. Potrafił mnie czytać jak otwartą
książkę.
Uraczył mnie uśmiechem i jego Aura, która poprzednio paliła się jak ogień,
wróciła do swojego oryginalnego odcienia.
A teraz, raz i na zawsze, nauczymy cię i przekażemy ci to, co Francuzi nazywają
'kluczem do tajemnicy'.
Jak słyszałeś, na początku był tylko Duch. Stworzył on, dzięki swojej
niezmiernej sile, wszystko to, co istnieje materialnie. Stworzył planety,
słońca, rośliny, zwierzęta, mając jeden cel: aby zaspokoić swoją duchową
potrzebę. Jest to zupełnie logiczne, jako że jest on czystym duchem. Widzę, że
już się zastanawiasz, po co tworzyć rzeczy materialne aby osiągnąć duchowe
spełnienie. Spróbuję ci to wyjaśnić w ten sposób: Stwórca szukał duchowych
doznań poprzez świat materialny. Widzę, że wciąż z trudem nadążasz – ale robisz
postępy.
Aby mieć takie doznania, zapragnął ucieleśnić maleńką część swojego Ducha w
istocie fizycznej. Aby tego dokonać, powołał Czwartą Siłę –siłę, o której Thao
jeszcze ci nie mówiła i która dotyczy wyłącznie duchowości. Na tym polu również
obowiązuje Uniwersalne Prawo Wszechświata.
Z całą pewnością wiesz, że wzór Wszechświata wymaga, aby dziewięć planet
krążyło wokół słońca [czasami zdarza się, że dziewięć planet krąży wokół
podwójnego słońca, złożonego z pary małych słońc (podwójnej gwiazdy);
wyjaśnienie autora na życzenie tłumacza]. Z kolei słońca te krążą wokół
większego słońca, które stanowi jądro dla dziewięciu takich słońc i ich
dziewięciu planet. Ciągnie się to tak aż do centrum Wszechświata, skąd wziął
swój początek wybuch, który Anglicy nazwali 'Big Bang'.
Oczywiście, czasem zdarzają się wypadki, w rezultacie których jakaś planeta
znika z systemu słonecznego, czy też się do niego dołącza. Nie mniej jednak, z
upływem czasu, system słoneczny wraca z powrotem do stanu równowagi i liczba
dziewięć znowu stanowi podstawę w jego strukturze.
Czwarta Siła odgrywa bardzo ważną rolę: powołuje do istnienia wszystko to, co
Duch sobie wyobraził. Pozwala ona 'umieścić' nieskończenie drobną cząstkę Ducha
w ludzkim ciele. Cząstkę tę mógłbyś nazwać 'Ciałem Astralnym'. Stanowi ono jedną
dziewiątą istoty człowieka i samo jest jedną dziewiątą 'Wyższej Jaźni', która
jest czasami nazywana 'nadświadomością'. Innymi słowy, Wyższa Jaźń człowieka
jest istotą, która wysyła jedną dziewiątą samej siebie do ciała człowieka, co
staje się jego Ciałem Astralnym. Inne ciała fizyczne są podobnie zamieszkiwane
przez pozostałe jedne dziewiąte tej samej Wyższej Jaźni, nie mniej jednak każda
część stanowi integralną część centralnej istoty [oznacza to, że każdy z nas
dzieli Wyższą Jaźń z ośmioma innymi osobami na Ziemi; przypisek tłumacza].
Następnie, Wyższa Jaźń jest jedną dziewiątą Wyższej Jaźni wyższej kategorii,
która to z kolei stanowi jedną dziewiątą Wyższej Jaźni jeszcze wyższej
kategorii. Proces ten powtarza się aż do samego Źródła i umożliwia niezmiernie
złożoną filtrację doświadczeń duchowych, której wymaga Duch.
Niech ci nie przychodzi do głowy, że Wyższa Jaźń pierwszej kategorii niewiele
znaczy w porównaniu z innymi. Funkcjonuje ona na niższym poziomie, nie mniej
jednak jest niezwykle potężna i ważna. Potrafi leczyć choroby [tak zwane
leczenie metafizyczne (ang. Spiritual Healing) jest osiągane przy pomocy Wyższej
Jaźni uzdrawiacza, bez konieczności fizycznej obecności pacjenta. Zakładając, że
pacjent wyraził na to zgodę, kompetentny uzdrawiacz może pomóc pacjentowi z
jakiegokolwiek miejsca na świecie. Nie jest to wymiana energii lecz wymiana
informacji na poziomie Wyższych Jaźni] i nawet przywrócić do życia umarłych.
Istnieje wiele przypadków ludzi, u których stwierdzono śmierć kliniczną, i
którzy powrócili do życia w rękach lekarzy, nie mających żadnej nadziei na ich
uratowanie. To co przeważnie ma miejsce w takich przypadkach jest wynikiem tego,
że Ciało Astralne człowieka spotyka się z Wyższą Jaźnią.
Ta część Wyższej Jaźni opuszcza ciało fizyczne podczas okresu 'śmierci'. Widzi
ona swoje ciało fizyczne poniżej i lekarzy, którzy próbują je przywołać ponownie
do życia. Widzi także swoich bliskich, którzy je opłakują. W takim stanie, w
Ciele Astralnym, człowiek będzie się czuć doskonale –nawet błogo. Zazwyczaj
porzuca on ciało fizyczne, często stanowiące źródło wielkiego cierpienia i czuje
się wykatapultowany w głąb 'psychicznego kanału', na końcu którego znajduje się
cudowne światło aza nim – stan niezmiernej błogości.
Jeżeli, przed przejściem przez ten kanał do błogiego światła, które jest jego
Wyższą Jaźnią, człowiek ma najmniejszą ochotę nie umierać –nie ze względu na
niego samego, ale dla dobra tych, którzy go potrzebują, na przykład małych
dzieci, będzie prosił (swoją Wyższą Jaźń [przypisek tłumacza]) aby wrócić. W
pewnych przypadkach dostanie zgodę na powrót.
Komunikujesz się nieustannie z twoją Wyższą Jaźnią za pomocą kanału mózgowego.
Działa on jak stacja nadawcza i odbiorcza, przewodzi specjalne drgania
bezpośrednio pomiędzy twoim Ciałem Astralnym i twoją Wyższą Jaźnią. Twoja Wyższa
Jaźń obserwuje cię nieustannie w dzień i w nocy i może interweniować, aby ocalić
cię od nieszczęśliwego wypadku. Na przykład ktoś próbuje zdążyćna samolot,
bierze taksówkę, ale ona psuje się w drodze na lotnisko, bierze drugą, ale ona
też się psuje –
tak sobie. Tak sobie? Czy uwierzyłbyś w taki zbieg okoliczności? Samolot, o
którym mowa, rozbija się trzydzieści minut potem i nikt nie uchodzi z życiem.
Ktoś inny, staruszka cierpiąca na reumatyzm, która ledwo chodzi, zaczyna
przechodzić na drugą stronę ulicy. Rozlega się głośne trąbienie klaksonu i pisk
opon, ale tej staruszce udaje się w cudowny sposób uskoczyć przed nieszczęśliwym
wypadkiem.
Jak można to wyjaśnić? Nie nadeszła jeszcze jej pora aby umrzeć, więc jej
Wyższa Jaźń interweniowała. W ciągu jednej setnej sekundy Wyższa Jaźń wyzwoliła
reakcję w jej gruczołach z adrenaliną, które na kilka sekund dały jej mięśniom
wystarczająco dużo siły, żeby zdołała uskoczyć i uratować swe życie. Adrenalina
uwolniona do krwi umożliwia ucieczkę przed nagłym niebezpieczeństwem. Pozwala
także pokonać za pomocą gniewu bądź strachu to co 'niepokonalne'. Jednakże zbyt
duża dawka adrenaliny staje się śmiercionośną trucizną.
Nie tylko kanał mózgowy zdolny jest do przekazywania informacji pomiędzy Wyższą
Jaźnią i Ciałem Astralnym. Inny kanał istnieje w marzeniach sennych –lub,
powinienem nawet powiedzieć, we śnie. W pewnych fazach snu, twoja Wyższa Jaźń
może wezwaćdo siebie Ciało Astralne. Może wtedy przekazać instrukcje lub
pomysły, regenerować Ciało Astralne w pewien sposób uzupełniając jego siłę
duchową czy też oświecić je odnośnie rozwiązania ważnych problemów. Z tego
powodu niezwykle ważne jest, aby twój sen nie był zakłócany przez niepożądany
hałas czy też nocne koszmary spowodowane szkodliwymi wrażeniami wywołanymi w
ciągu dnia. Być może lepiej zrozumiesz znaczenie waszego starego francuskiego
powiedzenia: "Noc przynosi radę".
Ciało fizyczne, w którym obecnie egzystujesz, jest samo w sobie bardzo złożone,
nie mniej jednak jest niczym w porównaniu ze złożonością procesu rozwoju, który
zachodzi w Ciałach Astralnych i Wyższych Jaźniach. Spróbuję to wyjaśnić jak
najprościej, aby zwykli ludzie z twojej planety mogli to zrozumieć.
Twoje Ciało Astralne, które zamieszkuje w każdym normalnym człowieku,
przekazuje swojej Wyższej Jaźni wszystkie wrażenia, których doświadcza za życia
w ciele fizycznym. Wrażenia te przechodzą przez ogromny 'filtr' dziewięciu
Wyższych Jaźni zanim dotrą do eterycznego 'oceanu', który otacza Ducha. Jeżeli
wrażenia te opierają się zasadniczo na materializmie, wówczas Wyższe Jaźnie mają
olbrzymie trudności z ich filtrowaniem, podobnie jak filtr wodny zapycha się
szybciej filtrując brudną wodę aniżeli czystą.
Jeżeli w rezultacie licznych przeżyć, których doświadczasz w swoim życiu,
zapewnisz żeby twoje Ciało Astralne skorzystało w sensie duchowym, nabywa ono
wówczas coraz więcej duchowego zrozumienia. Po pewnym czasie, który może trwać
od 500 do15000 waszych ziemskich lat, twoja Wyższa Jaźń nie będzie już miała co
filtrować.
Ta część Wyższej Jaźni, która znajduje się w Ciele Astralnym Michela
Desmarqueta będzie tak duchowo zaawansowana, że dotrze do następnego etapu,
gdzie będzie musiała mieć do czynienia bezpośrednio z Wyższą Jaźnią następnej,
wyższej kategorii. Możemy porównać ten proces do dziewięcio-stopniowego filtru,
służącego do wyeliminowania dziewięciu niepożądanych elementów z przepływającej
wody. Na końcu pierwszego stopnia procesu filtrowania, pierwszy element będzie
zupełnie wyeliminowany i pozostanie osiem. Oczywiście, aby uczynić tą informację
bardziej strawną, robię ogromny użytek z wyobraźni.
Wówczas to Ciało Astralne zakończy swój cykl u Wyższej Jaźni pierwszej
kategorii i odłączy się od Wyższej Jaźni numer jeden aby przyłączyć się do
Wyższej Jaźni drugiej kategorii. Cały ten proces się powtarza. W tym momencie,
Ciało Astralne jest także wystarczająco rozwinięte duchowo, żeby awansować na
planetę następnej kategorii.
Widzę, że nie nadążasz za mną zbyt dobrze a zależy mi, żebyś absolutnie
zrozumiał wszystko to, co ci wyjaśniam.
Duch w swojej mądrości, za pomocą Czwartej Siły, zapewnił istnienie dziewięciu
kategorii planet. Obecnie znajdujesz się na TJehoobie, która jest planetą
dziewiątej kategorii; to jest – na szczycie skali.
Ziemia jest planetą pierwszej kategorii i dlatego znajduje się na początku
skali. Co to znaczy? Planetę Ziemia można porównać do przedszkola, w którym
kładzie się nacisk na naukę podstawowych wartości społecznych. Planeta drugiej
kategorii będzie zatem odpowiadać szkole podstawowej, gdzie kształci się więcej
wartości –w obydwu szkołach konieczna jest opieka dorosłych. Trzecia kategoria
obejmowałaby szkołę średnią, gdzie podwaliny wartości umożliwiają dalszą
eksplorację. Dalej idziesz na uniwersytet, gdzie jesteś traktowany jak dorosły,
ponieważ nie tylko zyskałeś pewną ilość wiedzy, ale zaczynasz także przyjmować
na siebie odpowiedzialność obywatelską.
Taki właśnie typ postępu, następuje dzięki dziewięciu kategoriom planet. Im
bardziej jesteś rozwinięty duchowo, tym większą odniesiesz korzyść na lepszej
planecie dzięki środowisku i ogólnemu sposobowi życia, który jest na wyższym
poziomie. Sam sposób w jaki zdobywasz pożywienie jest dużo łatwiejszy, co z
kolei upraszcza sposób, w jaki twoje życie jest zorganizowane; konsekwencją tego
jest jeszcze skuteczniejszy rozwój duchowy.
Na wyższych planetach Natura sama przychodzi z pomocą 'uczniowi'. Kiedy
dotrzesz do planet szóstej, siódmej, ósmej i dziewiątej kategorii, nie tylko
twoje Ciało Astralne będzie wysoko rozwinięte, ale także twoje fizyczne ciało
zyska na tym rozwoju.
Wiemy, że to co już zobaczyłeś na naszej planecie, zrobiło na tobie pozytywne
wrażenie. Gdy ujrzysz więcej, uznasz, że jest ona tym, co na Ziemi nazwalibyście
'rajem'; a jednak jest to wciąż niczym w porównaniu z prawdziwym szczęściem,
które osiągasz kiedy stajesz się czystym duchem.
Muszę uważać, żeby nie przeciągać zbytnio tego wyjaśnienia, ponieważ musisz je
zanotować słowo w słowo, nie zmieniając niczego w książce, którą napiszesz.
Absolutnie zasadniczą sprawą jest, abyś nie dopuścił żadnych osobistych opinii.
Nie martw się –jeżeli chodzi o szczegóły, to Thao ci pomoże, gdy nadejdzie czas,
żeby zacząć pisać.
Na tej planecie istnieje możliwość albo pozostania w ciele fizycznym albo
zjednoczenia się z Wielkim Duchem w eterze.
Gdy wymówił te słowa, otaczająca go Aura zaświeciła jaskrawiej niż kiedykolwiek
i zdziwiłem się, gdy zobaczyłem, jak prawie zniknął w złotej mgle, po to tylko
aby znów pojawić się sekundę później.
Zrozumiałeś, że Ciało Astralne jest ciałem, które zamieszkuje w twoim ciele
fizycznym przywołując i zapisując wszystko to, co zrozumiało podczas przebiegu
swoich różnych żyć.
Może ono wzbogacić się tylko duchowo –nie materialnie. Ciało fizyczne jest
zaledwie pojazdem, który w większości przypadków porzucamy, kiedy umieramy.
Rozszerzę to wyjaśnienie, bo widzę, że wyrażenie 'w większości przypadków'
wprawiło cię w zakłopotanie. Chciałem przez to powiedzieć, że niektórzy z nas,
łącznie ze wszystkimi na naszej planecie, potrafią świadomie regenerować komórki
w ciałach fizycznych. Zauważyłeś już, że większość z nas wygląda na rówieśników.
Jesteśmy jedną z trzech planet, które należą do najbardziej rozwiniętych w tej
galaktyce. Niektórzy z nas mogą i łączą się bezpośrednio z tym, co nazywamy
wielkim eterem.
Tak więc, na tej szczególnej planecie osiągneliśmy stan bliski doskonałości
zarówno pod względem materialnym jak i duchowym. Nie mniej jednak, mamy swoją
rolę do spełnienia, tak jak każda istota we Wszechświecie. Wszystko, nawet
pojedyńczy kamyk, ma swoją rolę.
Naszą rolą, jako istot z wyższej planety, jest kierować –pomagać w rozwoju
duchowym a czasami nawet materialnie. Jesteśmy w stanie pomagać materialnie,
ponieważ jesteśmy ludźmi najbardziej rozwiniętymi technologicznie. W rzeczy
samej, w jaki sposób ojciec mógłby sprawować duchową opiekę nad swoim dzieckiem,
gdyby nie był od niego starszy, bardziej wykształcony i nie miał więcej
umiejętności dyplomatycznych?
Jeżeli dziecko wymaga kary fizycznej, co niestety czasami się zdarza, czy nie
jest ważne, aby rodzic był fizycznie od niego silniejszy? Niektórych dorosłych,
którzy nie chcą słuchać i są wyjątkowo zatwardziali, także trzeba korygować
środkami fizycznymi.
Ty, Michel, pochodzisz z planety Ziemi, którą czasami nazywa się 'Planetą
Smutku'. W rzeczy samej jest to właściwa nazwa, i istnieje ku temu specjalny
powód –w zamierzeniu planeta taka ma zapewnić dosyć specyficzne warunki do
nauki. To nie dlatego, że życie jest tak ciężkie, musicie ingerować w przyrodę.
Nie można bezkarnie sprzeciwiać się Naturze i niszczyć zamiast chronić to, co
Stwórca dał do waszej dyspozycji. Mam na myśli ingerencję w systemy ekologiczne,
które są przemyślane w szczegółach. Pewne państwa, jak Australia, z której
pochodzisz, zaczynają demonstrować wielki respekt dla ekologii i jest to krok we
właściwym kierunku; ale nawet w tym kraju co się robi w sprawie zanieczyszczenia
środowiska – zarówno skażenia wody jak i powietrza? Czy kiedykolwiek zrobiono
coś w sprawie jednej z najgorszych form skażenia środowiska: hałasu ? Mówię
'najgorszych', ponieważ ludzie tacy jak Australijczycy nie zwracają na hałas
prawie żadnej uwagi.
Zapytaj kogokolwiek czy przeszkadza mu hałas i odpowiedź cię zdziwi –w
osiemdziesięciu pięciu
procentach przypadków będzie brzmiała: 'Jaki hałas? O czym ty mówisz? A, ten
hałas –przyzwyczailiśmy się do niego'. Niebezpieczeństwo istnieje dokładnie
dlatego, że się 'przyzwyczaili'.
Właśnie wtedy Thaora, jak zwano tę wybitną osobistość, uczynił ręką gest i
odwróciłem się do tyłu. Odpowiadał mi na pytanie, które mentalnie zadałem: 'Jak
on może mówić o procentach i skąd posiada tak precyzyjną wiedzę o naszej
planecie?'
Odwracając się o mało nie wykrzyknąłem ze zdumienia. Stały za mną Biastra i
Latoli. Samo w sobie nie było w tym nic zadziwiającego, ale przyjaciółki, o
których wiedziałem, że mierzyły po 310 i 280 centymetrów wysokości, zmalały
teraz do rozmiarów mojego wzrostu. Moje usta musiały być dalej rozdziawione, bo
Thaora się uśmiechnął.
Czy możesz zrozumieć, że czasami, a w obecnych czasach bardzo często niektórzy
z nas żyją wśród waszych ludzi na Ziemi? Jest to odpowiedź na twoje pytanie.
Wracając do bardzo ważnego tematu, jakim jest hałas, stanowi on takie
zagrożenie, że jeżeli nic się z nim nie zrobi, katastrofa jest pewna.
Weźmy na przykład dyskotekę. Ludzie, którzy wystawiają się na działanie muzyki,
granej przeważnie trzy razy za głośno, narażają swoje mózgi, swoje ciała
fizjologiczne i astralne na drgania, które są wyjątkowo szkodliwe. Gdyby mogli
zobaczyć zniszczenie, spowodowane hałasem dyskoteki, opuściliby ją szybciej niż
gdyby wybuchł tam pożar.
Nie tylko hałas jest źródłem drgań. Drgania pochodzą także od kolorów i jest to
zadziwiające, że na waszej planecie nie wykorzystano eksperymentów, jakie w tej
dziedzinie przeprowadzono. Nasi 'agenci' zanotowali szczególny eksperyment
związany z mężczyzną, który mógł podnosić ciężary o pewnej wadze. Okazało się,
że gdy popatrzył się przez moment na ekran w kolorze różowym, systematycznie
tracił trzydzieści procent swojej siły.
Wasza cywilizacja nie zwraca żadnej uwagi na takie eksperymenty. Kolory mogą w
olbrzymim stopniu wpływać na zachowanie ludzi, jednakże aby ten wpływ
kontrolować, należy wziąć pod uwagę indywidualną Aurę danego człowieka. Jeżeli
na przykład chcesz pomalować lub wytapetować sypialnię w kolorach, które ci
naprawdę odpowiadają, musisz być świadomy kolorów w pewnych kluczowych punktach
twojej Aury.
Dopasowując kolory ścian do kolorów twojej Aury, możesz polepszyć swoje zdrowie
czy też utrzymać je w dobrym stanie. Co więcej, drgania które emanują od tych
kolorów są niezbędne dla prawidłowej równowagi umysłu, i wywierają swój wpływ
nawet wtedy gdy śpisz.
Zastanawiałem się, w jaki sposób można od nas oczekiwać abyśmy znali dominujące
kolory w naszych Aurach, jeżeli na Ziemi nie jesteśmy w stanie zobaczyć Aury.
Nie musiałem mówić ani słowa – Thaora mi natychmiast odpowiedział.
Michel, jest teraz bardzo ważną rzeczą, aby wasi eksperci wymyślili specjalny
przyrząd, niezbędny dla percepcji Aury, ponieważ to z kolei umożliwi, podjęcie
właściwych decyzji, kiedy pojawią się przed wami rozstajne drogi.
Rosjanie sfotografowali już Aurę. Jest to dopiero początek – uzyskane wyniki
pozwalają im na odczytanie tylko dwóch pierwszych liter alfabetu, w porównaniu z
tym co my potrafimy odszyfrować. Czytanie Aury aby leczyć ciało fizyczne jest
niczym w porównaniu z tym, co można osiągnąć takim odczytem dla ciała
psychicznego czy też fizjologicznego. To właśnie w dziedzinie psyche istnieją na
Ziemi wasze największe problemy.
Obecnie [na Ziemi] największą uwagę przywiązuje się do ciała fizycznego, co
jest poważnym błędem. Jeżeli twoja psyche jest słaba, wówczas wpłynie
odpowiednio na twój wygląd fizyczny. Niezależnie od wszystkiego, twoje ciało
fizyczne zużyje się i umrze pewnego dnia, podczas gdy twoja psyche, która jest
częścią Ciała Astralnego, nigdy nie umiera. Wręcz przeciwnie, im bardziej
rozwijasz swój umysł, tym mniej kłopotów będzie ci sprawiać twoje ciało fizyczne
i tym szybciej przejdziesz przez cykl fizycznych egzystencji.
Mogliśmy przywieźć cię na naszą planetę w Ciele Astralnym, ale zamiast tego
przywieźliśmy cię tutaj w ciele fizycznym – z ważnej przyczyny. Widzę, że już
zrozumiałeś nasz powód. Cieszy nas to i dziękujemy ci że się zgodziłeś pomóc nam
w naszej misji.
Thaora przestał mówić i wyglądało, że się zamyślił. Jednocześnie utkwił we mnie
swoje świecące oczy. Nie potrafię powiedzieć, jak długo to trwało. Wiem, że
coraz bardziej popadałem w euforię i zdawałem sobie sprawę, że Aury siedmiu
osobistości stopniowo ulegały zmianie. Kolory stawały się w niektórych miejscach
żywsze, w innych bardziej miękkie, podczas gdy zewnętrzne kontury stawały się
mgliste.
Mgła ta stawała się bardziej złota i różowa, gdy się rozszerzała stopniowo
rozwiewając siedem postaci. Poczułem rękę Thao na mym ramieniu.
Nie, Michel, nie śnisz. To wszystko to dzieje się naprawdę. Powiedziała to
bardzo głośno i, jak gdyby na potwierdzenie, uszczypnęła mnie w ramię tak mocno,
że pozostał mi po tym siniak, który widoczny był przez kilka tygodni potem.
Dlaczego to zrobiłaś Thao? Nie myślałem, że jesteś zdolna do takiej przemocy.
Przykro mi, Michel, ale czasami trzeba stosować dziwne środki. Thaori zawsze
znikają –a czasami pojawiają się w ten sposób. Mógłbyś pomyśleć, że była to
część jakiegoś snu. Powierzono mi zadanie, abym dopilnowała, żebyś był w stanie
rozpoznać, co jest prawdziwe.
Mówiąc to, Thao obróciła mną dookoła i podążyłem za nią. Wróciliśmy tą samą
drogą, którą przyszliśmy.