Pogoda

Strona główna SMN

Michel Desmarquet

 

Książka

"Misja"

Przedmowa
Thao
Zagłada nuklearna
Pierwszy człowiek na Ziemi
Złota Planeta
Uczę się żyć na nowej...
Siedmiu Thaori i Aura
Kontynent Mu...
Psychosfera
Nasza 'tak zwana' cywilizacja
Człowiek o innym wyglądzie
Prawda i historia
Złociste Doko
Powrót do domu
Postscriptum
Tajemnica Herai
Wybrane cytaty

  Wykład M. Desmarquet

 

  Najlepsze strony w Polsce
Historia przeniesienia Michaela D. na inną planetę

SM

MICHEL DESMARQUET  "MISJA "

13. Powrót do 'domu'

Ocynkowane blachy dachu skrzypią pod palącymi promieniami słońca, i nawet na werandzie panuje upał prawie nie do zniesienia. Obserwuję zachwycającą grę światła i cienia w ogrodzie, słyszę śpiew ptaków goniących się po bladobłękitnym niebie – i jest mi smutno.

Postawiłem właśnie kropkę na końcu dwunastego rozdziału tej książki, którą polecono mi napisać. Zadanie nie zawsze było łatwe. Detale często mi umykały i ślęczałem godzinami, próbując przypomnieć sobie pewne rzeczy, które Thao mi mówiła, a w szczególności rzeczy, które chciała abym opisał. Wtedy, w chwilach kiedy byłem zupełnie zirytowany, wszystko do mnie wracało –każdy szczegół, tak jak gdyby jakiś głos dyktował mi słowa przez ramię, i pisałem tak dużo, że dostawałem od tego skurczu w ręce. Czasem przez trzy godziny, czasami więcej, czasami mniej, natłok obrazów panował w mojej głowie.

Kiedy pisałem tę książkę, słowa przepychały się w moim umyśle i często żałowałem, że nie znam stenografii – i teraz to dziwne uczucie powróciło ponownie.

Jesteś tam, Thao – pytałem i nigdy nie otrzymywałem odpowiedzi.

Czy to jedna z was? Thao? Latoli? Lationusi? Błagam, dajcie mi jakiś znak, jakiś dźwięk. Proszę, odpowiedzcie!

Wołałeś mnie?

Mówiłem na głos i przybiegła moja żona. Stanęła przede mną obserwując mnie uważnie.

Nie.

Zachowujesz się tak co jakiś czas –gadasz sam do siebie. Będę szczęśliwa, kiedy skończysz tę książkę i naprawdę 'wrócisz na Ziemię'!

Wyszła. Biedna Lena. Na pewno nie było jej łatwo w ostatnich miesiącach. Jak musiała się czuć? Wstała jednego ranka i znalazła mnie, jak leżałem rozciągnięty na sofie, śmiertelnie blady, oddychałem z trudem i strasznie chciało mi się spać. Zapytałem ją czy znalazła moją notatkę.

Tak – powiedziała – ale gdzie się podziewałeś?

Wiem, że będzie ci trudno w to uwierzyć, ale zostałem zabrany przez kosmitów na ich planetę. Opowiem ci wszystko, ale na razie, pozwól mi się wyspać jak najdłużej. Pójdę teraz do łóżka –rozłożyłem się tutaj, aby cię nie budzić.

Czy ty przypadkiem nie jesteś zmęczony z jakichś innych powodów? Jej ton był zgryźliwy i czułem jej niepokój. Nie mniej jednak dała mi się wyspać i spałem dobre trzydzieści sześć godzin, zanim otworzyłem oczy. Kiedy się obudziłem, Lena pochylała się nade mną z miną zatroskanej pielęgniarki, która dogląda kogoś poważnie chorego.

Jak się czujesz? – zapytała. Byłam już gotowa wezwać doktora. Nie wiedziałam, że możesz spać tak długo ani razu się nie ruszając – jednakże śniło ci się coś i wołałeś przez sen. Kim jest ten 'Arki' czy 'Aki', którego wymieniałeś? I Thao? Masz zamiar mi powiedzieć?

Uśmiechnąłem się do niej i pocałowałem ją.

Wszystko ci opowiem. – Uświadomiłem sobie wówczas, że tysiące mężów i żon musi wypowiadać to samo zdanie, chociaż wcale nie mają zamiaru wyjaśniać 'wszystkiego'. Żałuję, że nie powiedziałem czegoś mniej pospolitego i oklepanego.

Tak, słucham.

Dobrze, i słuchaj uważnie, bo to co ci powiem jest poważne – bardzo poważne. Ale nie chcę powtarzać tej samej historii dwa razy. Zawołaj naszego syna, abym mógł wam obojgu opowiedzieć.

Trzy godziny późniejw dużej mierze skończyłem moje opowiadanie o nadzwyczajnej przygodzie, która mi się przydarzyła. Lina, która jest najmniej łatwowiernym członkiem naszej rodziny, jeśli chodzi o takie sprawy, wykryła z niektórych wyrażeń i pewnych intonacji w moim głosie, że przydarzyło mi się coś rzeczywiście poważnego. Kiedy się z kimś żyje przez dwadzieścia siedem lat, pewnych rzeczy nie daje się źle zrozumieć.

Zasypali mnie pytaniami, zwłaszcza mój syn, ponieważ zawsze wierzył w istnienie innych planet

zamieszkiwanych przez istoty inteligentne.

Masz jakiś dowód? – zapytała Lina i zaraz przypomniały mi się słowa Thao – "Szukają dowodu, Michel, i jeszcze większego dowodu". Rozczarowałem się trochę, że pytanie to padło od mojej własnej żony.

Nie mam żadnego, ale kiedy przeczytasz książkę, którą muszę napisać, będziesz wiedziała, że mówię prawdę. Nie będziesz musiała 'wierzyć' – będziesz wiedzieć.

Czy możesz sobie wyobrazić, jak opowiadam moim znajomym:

Mój mąż właśnie wrócił z planety TJehooba?

Poprosiłem ją, aby z nikim nie rozmawiała o tej sprawie, ponieważ nie polecono mi o tym mówić, ale najpierw napisać. W każdym razie czułem, że tak będzie lepiej, ponieważ słowa są ulotne, podczas gdy to co jest napisane, pozostaje.

Minęły dni i miesiące i książka jest już skończona. Pozostało mi ją tylko opublikować. W tej kwestii Thao zapewniła mnie, że będzie z tym kilka problemów. Była to jej odpowiedź na pytanie, które zadałem jej na statku podczas powrotu na Ziemię.

'Statek kosmiczny' – jak wiele rzeczy to słowo przywodzi na myśl.

Ostatniego wieczoru na plaży Thao wskazała na maleńką gwiazdkę, która była słońcem, od którego się teraz pocę. Następnie wsiedliśmy na naszą latającą platformę i skierowaliśmy się w stronę bazy kosmicznej – szybko i bez słowa. Oczekiwał na nas statek kosmiczny, przygotowany do natychmiastowego odlotu. Podczas naszej krótkiej podróży do bazy zaobserwowałem w ciemności, że Aury moich towarzyszy nie świeciły tak jasno jak zwykle. Kolory były bardziej przytłumione i przylegały bliżej ich ciał. Zdziwiło mnie to, ale nic nie powiedziałem.

Kiedy weszliśmy na pokład, założyłem, że jedziemy w jakąś podróż, być może mamy specjalną misję na pobliskiej planecie. Thao niczego mi nie powiedziała.

Nasz start odbył się zgodnie z normalną procedurą i bez żadnych niespodzianek. Patrzyłem, jak złota planeta gwałtownie zaczęła się zmniejszać, przypuszczając, że wrócę za kilka godzin – lub być może następnego dnia. Upłynęło kilka godzin, zanim Thao w końcu do mnie przemówiła.

Michel, wiem, że zauważyłeś nasz smutek. Jest bardzo prawdziwy, ponieważ pewne rozstania są smutniejsze niż inne. Moi towarzysze i ja bardzo się do ciebie przywiązaliśmy i, jeżeli jesteśmy smutni, to dlatego, że musimy się rozstać na zakończenie tej podróży. Zabieramy cię z powrotem na twoją planetę.

Poczułem ponownie kłucie po boku mojego żołądka.

Mam nadzieję, że nie masz nam za złe, że odlecieliśmy tak szybko. Zrobiliśmy tak, aby oszczędzić ci żal, który zawsze czujesz, gdy opuszczasz miejsce, które lubisz –a wiem, że bardzo podoba ci się nasza planeta i nasze towarzystwo. Trudno nie pomyśleć "to jest moja ostatnia noc" lub "po raz ostatni widzę to czy tamto".

Spuściłem wzrok – nie miałem absolutnie nic do powiedzenia. Siedzieliśmy razem w milczeniu przez jakiś czas. Czułem się ociężały, jak gdyby ciążyły mi moje kończyny i narządy. Odwróciłem powoli głowę w kierunku Thao, patrząc na nią ukradkiem. Było jej chyba jeszcze bardziej smutno. Brakowało mi w niej jeszcze czegoś innego.

Zrozumiałem nagle czego – jej Aury.

Thao, co się ze mną dzieje? Nie widzę już Aury.

To normalne, Michel. Wielcy Thaori dali ci dwa dary –zdolność widzenia Aury i rozumienia języków, aby ci służyły jako narzędzia do nauki, ale tylko na określony czas. Czas ten już upłynął, alenie smuć się tym faktem; ostatecznie są to dary, których nie miałeś, kiedy do nas przybyłeś. To, co zabierasz ze sobą to wiedza, z której ty i miliony twoich bliźnich może skorzystać.

Czyż nie jest to ważniejsze niż rozumienie języków lub zdolność widzenia Aury, kiedy nie potrafisz jej odczytać? Ostatecznie to właśnie czytanie Aury się liczy – a nie jej dostrzeganie.

Zgodziłem się z jej rozumowaniem, niemniej jednak byłem zawiedziony, ponieważ szybko się przyzwyczaiłem do blasku wokół tych ludzi.

Nie martw się, Michel – powiedziała Thao czytając moje myśli. –Na twojej planecie większość ludzi nie ma promiennej Aury – daleko im do tego. Myśli i troski milionów Ziemian są tak związane z

rzeczami materialnymi, że ich Aury są zupełnie przyćmione; byłbyś rozczarowany.

Przyjrzałem się jej bliżej, bardzo świadomy faktu, że wkrótce już jej więcej nie zobaczę. Pomimo jej dużego rozmiaru była zbudowana tak proporcjonalnie; jej miła dla oka piękna twarz nie miała ani jednej zmarszczki; je usta, jej nos, jej brwi –wszystko było doskonałe. Nagle pytanie, które kiełkowało w mojej podświadomości od tak dawna przyszło mi do głowy prawie mimowolnie.

Thao, czy jest jakiś powód dla którego wszyscy jesteście hermafrodytami?

Tak, i to ważny, Michel. Dziwię się, że nie zadałeś tego pytania wcześniej.

Widzisz, ponieważ istniejemy na wyższej planecie, wszystko materialne co mamy, jest również lepsze, tak jak to widziałeś na własne oczy. Wszystkie nasze ciała, łącznie z ciałem fizycznym, również muszą być bardziej rozwinięte,i na tym polu posunęliśmy się tak daleko, jak tylko postęp jest możliwy. Możemy regenerować nasze ciała, nie dopuszczać, aby umierały, wskrzeszać je a nawet czasami je tworzyć. Ale w ciele fizycznym są jeszcze inne ciała, takie jak Ciało Astralne –w rzeczywistości wszystkich jest ich dziewięć. Te, które interesują nas w tej chwili to ciała fluidyczne i fizjologiczne. Ciało fluidyczne wpływa na ciało fizjologiczne, a to z kolei wpływa na ciało fizyczne.

W ciele fluidycznym posiadasz sześć głównych punktów,które my nazywamy Karolas, a które jodzy na twojej planecie nazywają czakrami. Pierwsza czakra mieści się pomiędzy twoimi oczami, półtora centymetra tuż nad nosem. Jest to 'mózg' twojego ciała fluidycznego, jeśli wolisz; odpowiada przysadce, która mieści się głębiej w twoim fizycznym mózgu, ale dokładnie na tym samym poziomie. To właśnie na tej czakrze jeden z Thaori umieścił swój palec i był w stanie wyzwolić w tobie dar rozumienia języków.

U podstawy ciała fluidycznego i tuż powyżej narządów płciowych znajduje się bardzo ważna czakra, którą my nazywamy Mouladhara, a którą wasi jodzy nazywają świętą. Powyżej tej czakry, w kierunku kręgosłupa znajduje się Palantinus. Ma on formę zwiniętej sprężyny i sięga do podstawy kręgosłupa jedynie wtedy, kiedy się go rozluźni.

Aby go rozluźnić, niezbędny jest akt seksualny pomiędzy dwojgiem partnerów, którzy muszą nie tylko się nawzajem kochać, ale także musi istnieć między nimi więź duchowa. Tylko w takim momencie i pod tymi warunkami Palantinus dosięga kręgosłupa, przenosząc energię i specjalne dary do ciała fizjologicznego, które następnie oddziaływuje na ciało fizyczne. Człowiek doznaje szczęścia z seksualnej przyjemności, która jest daleko większa niż zwykle.

Kiedy na twojej planecie słyszysz, jak wyjątkowo zakochani w sobie nawzajem ludzie używają wyrażeń typu: "byliśmy w siódmym niebie", "było nam lekko" lub "unosiliśmy się w powietrzu", możesz być pewien, że pary te osiągnęły fizyczną i duchową harmonię i były "stworzone dla siebie" –przynajmniej na chwilę.

Niektórzy tantryści na Ziemi osiągnęli ten punkt, ale nie jest to pośród nich powszechne, ponieważ ich religie z dziwacznymi rytuałami i zakazami stwarzają prawdziwą przeszkodę, aby osiągnąć cel. Kiedy patrzą na las, nie widzą drzew.

Wróćmy do naszej kochającej się pary: mężczyzna doświadcza olbrzymiej przyjemności, która przekształca się w korzystne drgania Palantinusa dzięki miłości, która jest autentyczna i dzięki absolutnemu dopasowaniu do partnera. Wszystkie te uczucia szczęścia uwalniają się przez dopełnienie aktu seksualnego. Uczucia szczęścia u kobiety nie są takie same, ale proces jest u niej taki sam.

A teraz, odpowiem na twoje pytanie. Na naszej planecie, w ciałach, które są zarówno kobiece jak i męskie, możemy osiągać, na życzenie, doznania zarówno męskie jak i żeńskie. Oczywiście przynosi nam to o wiele większy zakres seksualnej przyjemności niż gdybyśmy byli monoseksualni. Co więcej, nasze ciało fluidyczne może być w swojej najlepszej formie. Nie trzeba dodawać, że nasz wygląd jest bardziej kobiecy niż męski – przynajmniej jeżeli chodzi o nasze twarze i piersi. Czy nie przyznasz, Michel, że generalnie kobieta ma piękniejszą twarz niż mężczyzna? No cóż, wolimy mieć twarze, które są piękne raczej niż nieatrakcyjne.

Co myślisz o homoseksualizmie?

Homoseksualista, kobieta czy mężczyzna, jest neurotykiem (kiedy nie jest to sprawa hormonów). Nie można potępiać neurotyków, ale, jak wszyscy neurotycy, powinni szukać terapii. We wszystkich rzeczach, Michel, miej wzgląd na to, co zarządziła Natura i będziesz mieć odpowiedzi na swoje pytania.

Natura dała każdej żyjącej istocie możliwość rozmnażania, aby różne gatunki mogły kontynuować swoje istnienie. Zgodnie z wolą Stwórcy, osobniki męskie i żeńskie zostały stworzone we wszystkich gatunkach. Niemniej jednak ludziom, z przyczyn, które wyjaśniałam, dodał cechy, których nie dał innym gatunkom. Na przykład kobieta może rozkwitać w seksualnym spełnieniu osiągając zakres wrażeń seksualnych, które mogą wyzwolić Palantinus i spowodować, że ciało fluidyczne wywoła ogromne polepszenia w jej ciele fizycznym. Może to następować przez liczne dni w miesiącu i nie zajdzie w ciążę. Z drugiej strony krowa przyjmie byka tylko podczas kilku godzin w miesiącu i jest to motywowane wyłącznie popędem, aby płodzić potomstwo. Gdy jest cielna, nie przyjmuje już 'zalotów' byka. Tak oto masz porównanie pomiędzy dwoma stworzeniami Natury. Pierwsze jest istotą dosyć szczególną, posiada dziewięć ciał, podczas gdy drugie posiada tylko trzy ciała. Najwyraźniej Stwórca specjalnie się zatroszczył o to, aby umieścić wewnątrz nas znacznie więcej niż ciało fizyczne. Czasami na waszej planecie te specjalne rzeczy nazywa się "boskimi iskrami" – i jest to właściwe porównanie.

Co myślisz o rozmyślnej aborcji?

Czy jest to akt naturalny?

Nie, oczywiście że nie.

W takim razie czemu pytasz – znasz już odpowiedź.

Pamiętam, że Thao jakby zamyśliła się na jakiś czas, patrząc na mnie i nic nie mówiąc. Następnie zaczęła dalej:

Od około stu czterdziestu lat, człowiek na twojej planecie przyspiesza niszczenie Natury i zanieczyszczanie środowiska. Dzieje się tak, odkąd odkryto maszynę parową i silnik spalinowy. Pozostało wam zaledwie kilka lat, aby powstrzymać zanieczyszczenie, zanim sytuacja stanie się nieodwracalna. Jednym z głównych źródeł zanieczyszczenia środowiska na Ziemi jest silnik benzynowy i można by go natychmiast zastąpić silnikiem wodorowym, który, że tak powiem, nie powoduje żadnego zanieczyszczenia. Na niektórych planetach nazywa się go 'czystym silnikiem'. Prototypy takiego silnika zostały skonstruowane przez różnych inżynierów na twojej planecie, ale muszą być one produkowane przemysłowo, aby zastąpić silniki benzynowe. Nie tylko oznaczałoby to zmniejszenie obecnego poziomu zanieczyszczenia, spowodowanego spalinami, o siedemdziesiąt pięć procent, ale byłoby to również bardziej ekonomiczne dla konsumentów.

Wielkie korporacje naftowe są przerażone myślą o popularyzacji silnika wodorowego, ponieważ oznaczałoby to utratę sprzedaży ropy naftowej i w konsekwencji ich finansową ruinę.

W równym stopniu ucierpiałyby również rządy państw, które nakładają olbrzymie podatki na ropę naftową. Widzisz, Michel, wszystko z powrotem sprowadza się do pieniędzy. Z tego powodu macie globalny ekonomiczny i finansowy kontekst, który sprzeciwia się radykalnie postępowym zmianom w interesie wszystkich ludzi na Ziemi.

Ludzie na Ziemi sami pozwalają, aby ich popychano, zastraszano, wykorzystywano i prowadzono do rzeźni. Robią to polityczne i finansowe kartele, które czasami są nawet związane z dobrze znanymi sektami i religiami.

Kiedy kartelom nie uda się zdobyć ludzi poprzez sprytne kampanie reklamowe, mające na celu pranie mózgu, próbują odnieść sukces poprzez politykę, a następnie poprzez religię lub poprzez przebiegłą kombinację tego wszystkiego.

Wielcy ludzie, którzy chcieli coś zrobić dla ludzkości, byli po prostu mordowani. Martin Luter King jest jednym przykładem, Gandhi jest następnym.

Ludzie na Ziemi nie mogą sobie dłużej pozwolić, aby ich przywódcy, których sami sobie wybrali w demokratycznych wyborach traktowali ich jak głupców i prowadzili ich do rzeźni jak stado owiec. Ludzie tworzą olbrzymią większość. Jest to absurdalne, aby w narodzie liczącym sto milionów mieszkańców, grupa finansistów obejmująca być może tysiąc ludzi mogła decydować o losie innych –jak rzeźnik w rzeźni.

Grupa ta pieczołowicie zdławiła sprawę silnika wodorowego, i nawet się go teraz nie wspomina.

Ludzi tych nic nie obchodzi, co się może stać z waszą planetą w nadchodzących latach. Gonią samolubnie za swoimi zyskami oczekując, że umrą, zanim 'cokolwiek, co ma się stać' się stanie. Jeżeli Ziemia zniknie w wyniku straszliwych kataklizmów, zakładają, że nie będą już żyć.

Robią tu wielki błąd, ponieważ źródłem nadchodzących nieszczęść jest zanieczyszczenie, które rośnie z dnia na dzień na waszej planecie. Jego konsekwencje dadzą się odczuć bardzo szybko –dużo szybciej niż to sobie wyobrażacie. Ludziom na Ziemi nie wolno zachowywać się jak dziecku,

któremu zakazano igrać z ogniem; dziecko nie ma doświadczenia i pomimo zakazu, nie słucha i doznaje poparzeń. Gdy się raz sparzy, 'wie', że dorośli mieli rację. Nie będzie znowu bawić się ogniem, ale zapłaci za nieposłuszeństwo i będzie później cierpieć przez kilka dni.

Niestety w przypadku, który teraz rozważamy, konsekwencje są o wiele bardziej poważne niż poparzenie dziecka. Grozi wam zniszczenie całej waszej planety – bez żadnej drugiej szansy, jeżeli nie zaufacie tym, którzy chcą wam pomóc.

Śledzimy z zainteresowaniem, jak ostatnio pozakładane ruchy ekologiczne nabierają pędu i mocy; i że młodzi ludzie na Ziemi 'prowadzą' innych rozsądnych ludzi za sobą w walce z zanieczyszczeniem.

Jest tylko jedno rozwiązanie, tak jak powiedział Arki – grupowanie się jednostek. Grupa jest tak silna, jak jest duża. Ci, których nazywacie ekologami stają się coraz bardziej silniejsi i dalej tak będzie. Natomiast jest istotne, żeby ludzie zapomnieli o swojej nienawiści, swoich urazach, a zwłaszcza o swoich politycznych i rasowych różnicach. Grupa taka musi zjednoczyć się międzynarodowo –i nie mów mi, że to takie trudne – ponieważ na Ziemi istnieje pokojowa i bardzo duża międzynarodowa organizacja – Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który funkcjonuje skutecznie od całkiem długiego czasu.

Jest sprawą zasadniczą, aby ta grupa ekologiczna włączyła do swoich programów nie tylko ochronę środowiska od bezpośredniego zniszczenia, ale również od pośrednich skażeń, takich jak te, które wynikają z dymu: wyziewów pojazdów spalinowych, dymu z fabryki tak dalej. Ścieki dużych miast i fabryk, które są chemicznie uzdatniane, są również szkodliwe i uchodzą do systemów rzecznych i oceanów. Dym z USA spowodował już, że ponad czterdzieści jezior w Kanadzie stało się sterylne z powodu kwaśnych deszczów, które zostały przez ten dym wywołane. To samo zjawisko występuje w Europie Północnej z powodu zanieczyszczenia przez francuskie fabryki i niemieckie Zagłębie Ruhry.

A teraz dochodzimy do innego rodzaju skażenia, o wcale nie mniejszym znaczeniu, chociaż ludzie mogliby z łatwością je pominąć. Jak ci powiedział wielki Thaora, hałas jest jednym z najbardziej szkodliwych skażeń środowiska, ponieważ wytrąca z równowagi twoje elektrony i rozstraja twoje zachowanie w ciele fizycznym. Nie wspominałam ci jeszcze o tych elektronach i widzę, że mnie nie rozumiesz.

Normalne Ciało Astralne człowieka zawiera około czterech miliardów trylionów elektronów [4.0 x 1021 = 4 000 000 000 000 000 000 000 elektronów]. Długość życia tych elektronów wynosi około dziesięć miliardów trylionów [1022 = 10 000 000 000 000 000 000 000 lat] waszych lat. Zostały one stworzone w momencie Stworzenia. Twoje Ciało Astralne się z nich składa. Kiedy umierasz, dziewiętnaście procent [tych elektronów] łączy się ponownie z elektronami Wszechświata, do czasu, gdy Natura będzie ich potrzebować, aby utworzyć jakieś nowe ciało, drzewo czy zwierzę, a osiemdziesiąt jeden procent wraca do twojej Wyższej Jaźni.

Nie bardzo cię rozumiem – przerwałem.

Wiem, ale mam zamiar pomóc ci zrozumieć. Ciało Astralne nie jest wcale tym, co nazwałbyś czystym duchem. Na Ziemi panuje pogląd, że duch (zawierający świadomość; przypisek tłumacza) nie jest z niczego zbudowany. Tak nie jest. Ciało Astralne składa się z miliardów elektronów, które przybierają dokładnie twój fizyczny kształt. Każdy z tych elektronów ma 'pamięć' i każdy zdolny jest przechować tyle informacji, ile jest zawarte we wszystkich książkach wypełniających półki przeciętnej biblioteki.

Widzę, że wytrzeszczyłeś na mnie oczy, ale jest tak jak mówię. Informacja ta jest zakodowana, jak mikrofilm zawierający plany przemysłowej instalacji, które szpieg mógłby przemycić w spince od mankietu, tylko w o wiele bardziej zminiaturyzowanej formie. Niektórzy fizycy na Ziemi są obecnie tego faktu świadomi [informacja wydaje się być zawarta w interferencji fal (drgań elektromagnetycznych). Stanowi to zasadę holografii – jednej z najbardziej zaawansowanych metod zapisu i odtwarzania informacji jaką znamy na Ziemi; przypisek tłumacza], ale społeczeństwo na ogół nie jest o tym poinformowane. Twoje Ciało Astralne przekazuje i otrzymuje wiadomości do i od twej Wyższej Jaźni za pomocą tych elektronów, poprzez kanał w twoim mózgu. Informacja jest transmitowana bez twojego udziału [inaczej: tak, że nie zdajesz sobie z tego sprawy; przypisek tłumacza], dzięki słabemu elektrycznemu prądowi z twego mózgu w zgodzie z twoimi elektronami.

Ponieważ to właśnie twoja Wyższa Jaźń wysłała Ciało Astralne do twego ciała fizycznego, jest naturalną koleją rzeczy, że twoja Wyższa Jaźń powinna otrzymywać informację od twego Ciała Astralnego.

Podobnie jak wszystkie elektroniczne rzeczy, Ciało Astralne – narzędzie Wyższej Jaźni –jest narzędziem dosyć delikatnym. W godzinach, kiedy nie śpisz, zdolne jest wysyłać niezwykle pilne wiadomości do Wyższej Jaźni, ale Wyższa Jaźń pragnie znacznie więcej. Tak więc, w czasie snu twoje Ciało Astralne opuszcza twoje ciało fizyczne, aby połączyć się z Wyższą Jaźnią i albo przekazuje wymaganą informację albo otrzymuje informację czy instrukcje. Macie takie stare przysłowie w języku francuskim: "Noc przynosi radę". Powiedzenie to wyłoniło się z doświadczenia. Z biegiem lat ludzie zauważyli, że budząc się rankiem często posiadali rozwiązania swoich problemów.

Czasami tak jest a czasami nie jest. Jeżeli 'rozwiązanie' jest korzystne dla Wyższej Jaźni, możesz być pewien, że zostanie ci ono przedstawione – jeżeli nie, będziesz czekał na próżno.

Ludzie, którzy w wyniku bardzo zaawansowanych, specjalnych ćwiczeń, są w stanie [świadomie] oddzielić swoje Ciała Astralne od ciał fizycznych, mogą dostrzec jasną, srebrno-niebieską nić, taką jaką ty sam widziałeś, która łączy ich ciało fizyczne z Ciałem Astralnym. Również ich Ciała Astralne są widoczne w czasie trwania tego oddzielenia. Są to te same elektrony, które tworzą twoje Ciało Astralne i one też tworzą widzialny efekt nici.

Widzę, że rozumiesz to co mówię i że uchwyciłeś istotę rzeczy. Pozwól, że na zakończenie wyjaśnię zagrożenia hałasu. Hałas bezpośrednio atakuje elektrony twego Ciała Astralnego tworząc zakłócenia, używając określeń radiowych i telewizyjnych. Jeżeli oglądasz ekran telewizyjny i widzisz kilka białych punktów, wówczas wskazuje to na istnienie jakiegoś małego 'zakłócenia'. Podobnie, jeśli ktoś obsługuje jakieś elektryczne narzędzie obok twojego domu, wówczas na ekranie tworzą się tak duże zakłócenia, że obraz staje się zupełnie zniekształcony.

To samo dzieje się z twoim Ciałem Astralnym, ale niestety nie zdajesz sobie z tego sprawy, tak jak w przypadku ekranu telewizyjnego, i jest to o wiele gorsze, ponieważ hałas niszczy twoje elektrony [ściśle rzecz biorąc zniszczeniu ulega informacja zakodowana w formie elektronicznej; przypisek tłumacza za zgodą autora]. A jednak ludzie mówią: 'Oh, przyzwyczailiśmy się do tego'. Twój mózg, że tak powiem, 'sztywnieje', twoje psyche zapoczątkowuje mechanizmy obronne, ale nie twoje Ciało Astralne; zakłócenie dokonuje inwazji na jego elektrony –co oczywiście ma katastrofalne następstwa dla twojej Wyższej Jaźni.

Dźwięki, które docierają do twoich uszu są bezspornie bardzo ważne. Jeden utwór muzyczny może podnieść cię do stanu euforii, podczas gdy inny, chociaż bardzo piękny, nie będzie miał na ciebie żadnego wpływu albo być może cię zirytuje. Przeprowadź taki eksperyment: weź utwór z delikatną muzyką na skrzypce, fortepian lub flet, który lubisz, i zagraj go jak najgłośniej. Cierpienia twoich błon bębenkowych nie będą tak przykre, jak doznania, które będziesz odczuwać wewnątrz. Większość twoich bliźnich na Ziemi uważa skażenie hałasem za rzecz nieistotną, ale hałas z rury wydechowej w motocykla jest trzy do czterech razy gorszy niż niezdrowe spaliny, które ta rura wydziela. Podczas gdy spaliny działają na twoje gardło i płuca, hałas oddziaływuje na twoje Ciało Astralne.

Ale ponieważ nikt nigdy nie był w stanie sfotografować twego Ciała Astralnego, ludzie nie zawracają sobie nim głowy!

Ziemianie lubią dowody, niech więc rozważą co następuje: są na Ziemi uczciwi ludzie, którzy twierdzą, że widzieli duchy – pomijam szarlatanów. To, co oni naprawdę widzieli to dziewiętnaście procent elektronów, które nie obejmują Ciała Astralnego. Elektrony te odłączają się od ciała fizycznego trzy dni po jego śmierci. Rzeczywiście, w wyniku pewnych efektów statycznej elektryczności, można zobaczyć, że elektrony te przybierają ten sam kształt co ciało fizyczne. Czasami, zanim zostaną powtórnie wykorzystane przez Naturę, są 'bezczynne', ale one również mają pamięć i powracają, aby 'straszyć' w miejscach, które znają –miejscach, które kochały lub nienawidziły.

Lub nienawidziły?

Tak, ale musiałbyś napisać nie jedną, ale dwie książki, gdybyśmy się mieli zająć tym tematem.

Czy potrafisz widzieć moją przyszłość? Na pewno potrafisz, ponieważ jesteś zdolna robić rzeczy, które są o wiele trudniejsze.

Masz rację. 'Przejrzeliśmy' całe twoje życie – aż do śmierci twojego obecnego ciała fizycznego.

Kiedy umrę?

Wiesz bardzo dobrze, że ci tego nie powiem, więc po co pytasz? To bardzo źle, kiedy znasz przyszłość i ci, którzy pozwalają aby przepowiedziano ich losy, popełniają podwójny błąd. Po pierwsze wróżbita może być szarlatanem, a po drugie jest to niezgodne z Naturą, aby wiedzieć, co przyszłość

ze sobą niesie. W przeciwnym razie wiedza ta nie byłaby wymazywana w 'rzece zapomnienia'.

Wielu ludzi wierzy we wpływ gwiazd i stosują znaki Zodiaku. Co o tym myślisz?

Thao nie odpowiedziała, tylko się uśmiechnęła.

Cała podróż powrotna przebiegła tak jak ta pierwsza. Nigdzie się nie zatrzymywaliśmy, ale mogłem znowu podziwiać słońca, planety i kolory.

Kiedy zapytałem Thao czy znowu wrócę przez świat równoległy, odpowiedziała twierdząco. Zastanawiałem się czemu i wyjaśniła, że jest to najlepszy sposób, ponieważ zapewnia, że nie muszą mieć do czynienia z reakcjami świadków.

Zostałem z powrotem odstawiony do mego ogrodu dokładnie w dziewięć dni po tym, jak go opuściłem, ponownie w środku nocy.

 
 

Czytaj archiwum artykułów SMN 1... 2... 3...  

Czytelników na stronie:  

                                            Copyright © Wiesław Matuch - kontakt   Wrocław 2001 System Miłości Narodów
                                           Strona SMN posiada drugi adres: http://smn.klm.net.pl/