Na zdjęciu Maciej Grzesiowski 

Powrót do SM

    

 

 


Od komunizmu państwowego do komunizmu prywatnego

DR MACIEJ GRZESIOWSKI

Wrocław, 05-02-2005

 

1. Globalizacja jest mniej więcej tym, co przewidział W.I. Lenin: „ostatnim stadium kapitalizmu będzie imperializm”. Niewątpliwie globalna monopolizacja marek i koncernów przypomina globalną komunizację. Jeśliby dodać do tego globalizację prawa na szczeblu Europy, obraz demokratyzacji „świata globalnej wioski” zaczyna jawić się jako totalitarny.

2. Administracja R. Reagana podczas stanu wojennego wojennego w Polsce domagała się respektowania praw człowieka – bitych i szykanowanych przez ZOMO i służbę bezpieczeństwa obywateli. Reagan, jak pamiętamy, wprowadził embargo na dostawy do Polski z zagranicy, na czym też cierpieli obywatele. Inspirowany przez liberalnych polityków namówił Franka Sinatrę, by wyśpiewał uciemiężonej Polsce „żeby Polska była Polską”. I co ciekawe, tamta partia republikańska odcięła się od bezprawnej, pruderyjnej Polski. Ale tej samej partii republikańskiej, spadkobiercą której był najpierw G. Bush Ojciec, a dziś jego syn – nie przeszkadza fakt nie respektowania żadnych praw człowieka w Chinach – dokąd firmy amerykańskie przeniosły większy ciężar produkcji oraz trucia środowiska - i by dziś kolaborować z chińskimi partyjniakami.

3. Jest oczywiste, że w obecnych czasach, czasach monopolu i globalnej siły koncernów takie fasady polityczne jak: kapitalizm, socjalizm, wolny rynek nic nie znaczą. Dominuje bowiem trend ku kolaboracji z kapitałem zagranicznym, po to, by spauperyzowani aparatczykowie upadającej władzy czy to w Chinach, czy Polsce, czy na Ukrainie, zdążyli się „uwłaszczyć”, czyli mówiąc kolokwialnie „nachapać”. A gdy już to zrobią, i przejmą całą władzę finansową, wówczas urządzają spektakularne igrzyska, nieźle medialnie wyreżyserowane w stylu „pomarańczowej”, „aksamitnej”, czy „różanej rewolucji”. Chętnie wówczas oddają władzę biednej prawicy, która nie wie co z nią zrobić. I prorokuję, że za czas jakiś doczekamy się także w skamieniałych Chinach ryżowej, czy też może „żółtej rewolucji”.

4. Globalizacja oznacza nie tylko siłę finansową, czy gospodarczą. To przede wszystkim presja medialna – psychologiczna. Jeśli prezydent Polski mówi za pośrednictwem polskich mediów, że „pomaga Ukrainie”, to bądźmy pewni, że pomaga tylko połowie Ukrainy. I jako człowiek-tchórz, który bał się ujawnić nie tyle tytułu magistra, co miejsca, gdzie go bronił (Moskwa), nigdy nie podjąłby się niejakiej wolnościowej misji na Ukrainie, gdyby nie stała za nim cichociemna Europa wpływów kapitałowych i określonego lobby. Gdyby z góry nie był wyliczony wynik tzw. „pomarańczowej rewolucji”. Los Pana Prezydenta Juszczenki może za kilka miesięcy okazać się podobny do losu prezydenta Wałęsy, jeśli tylko będzie chciał się wyłamać z sojuszu liberalno-kolaboracyjnego, któremu znów dzielnie zaczyna dowodzić Pani Premier Julia Timoszenko. Tak to już jest, że elity finansowe Globu finansują zachcianki rewolucjonistów, wypuszczają ich na ulicę, dają im przekonanie, że to oni – lud – wywalczyli sobie wolność, podczas gdy karty zostały rozdane wiele lat wcześniej, a czas był potrzebny jedynie na ciche uwłaszczanie się przyszłej władzy.

5. System Miłości sprzeciwia się tchórzostwu i konformizmowi. „Bądźcie gorący albo zimni”; „niech nie wie lewica, co czyni prawica”, „niech wasza mowa będzie tak, tak; nie, nie”, „nie stawia się Panu Bogu świeczki, a diabłu ogarek”. Nie ma ekumenizmu w świecie wartości. Może być ekumenizm, czyli rodzaj kompromisu w świecie organizacji. W świecie wartości moralnych jest to bałamutne. Jeśli Polska prześpi moment tzw. Konstytucji Europejskiej i fakt, że odrywa ona ją od Boga ku mamonie i literze bezdusznego prawa, to w przeciwnym razie doczekamy się moralności i etyki większościowej. To byłby początek końca cywilizacji w takim oto kształcie. Prostytutki, dewianci homoseksualni, lewicujące lesbijki i liberalni lekarze - już nas - w filmach, reklamówkach i public relations nauczyli eutanazji, nie rozmnażania się, dekadentyzmu i nastawienia na demoniczne carpe diem. Etyka większościowa, zdemoralizowanego przez ateistyczno-liberalne media społeczeństwa doprowadzi do wynaturzenia ludzi z ich boskiego pochodzenia. Ludzie już dziś nie wiedzą po co żyją, więc życia sens za parę lat będzie jeszcze bardziej zamglony.

6. Wreszcie antysemityzm i odwaga. Po pierwsze antysemitą w pierwszej kolejności jest ten, kto nie przyznaje się do swego semickiego pochodzenia. Polak to brzmi dumnie – a Żyd? Pewnie wielu ludzi chciałoby postrzegać w „starszych braciach w wierze” jedynie zło i służbistów zrusycyzowanego komunistycznego aparatu bezpieczeństwa działającego przeciw Polakom, a zwłaszcza katolikom. Słabość Polaków to jednak brak zaufania Bogu i nie życie ewangelią. Złodziejstwa, komunistyczny styl „wynoszenia śrubek” z zakładów pracy, „korupcyjne rozpuszczenie lekarzy” – oto przyczyny zła w tym kraju, w kraju, który do roku 1989 mienił się w 90% katolickim. Po drugie antysemitami można nazwać takie osoby (obojętnie jakiej narodowości), które nie zaakceptowały nauki Jezusa Chrystusa – największego semity w historii – Boga, czy też dla wyznawców Talmudu tylko człowieka, który nikomu nic złego nie zrobił; co najwyżej pomagał, doradzał, uzdrawiał. Religijni uczeni w piśmie, zabijając bez powodu Chrystusa, pierwsi dali przykład bezkarnego holokaustu. Po trzecie, tzw. nastroje antysemickie są wmawiane i prowokowane przez globalne media. Sens tego jest oczywiście głębszy: w teczkach STASI, UB, czy NKWD mogą znaleźć się nazwiska funkcjonariuszy, dziś najczęściej o zmienionych metrykach. Wojna o teczki, to też wojna o metryki, także dla ludności napływowej do Polski, która może nie mieć czystego sumienia, służąc dla NKWD, czy UB. Wojna ta może być powodowana strachem tychże mniejszości narodowych lub ich potomków przed zemstą i brakiem chrześcijańskiego przebaczenia ze strony manipulowanych przez zabory i komunizm Polaków. Ale nie powinni się bać, bo chrześcijanie przebaczają – w każdych czasach, wczoraj i dziś - chociaż „tylko prawda ich wyzwoli”.

7. Jeśli żółtko zakopie się do ziemi, będzie śmierdzieć zbukiem. Jeśli część polityków rządu polskiego, czy też Sejmu ukryła swoje pochodzenie i nazwiska - poniekąd jak to jajo do ziemi - nie dziw, że dziś, kiedy ktoś te jaja bierze do ręki – po prostu śmierdzą.

dr Maciej Grzesiowski

 

 

System Miłości promuje miłość, kulturę, wiedzę i rozwój duchowy