|
|
|
|||||
|
|
| |||||
|
|
| |||||
|
|
|
KOLABORACJA Z ORGANIZACJAMI DZIAŁAJĄCYMI W POPRZEK PAŃSTW NARODOWYCH
Krwawa rewolucja francuska oraz ta czerwona z 1917 roku wypromowały hasło równości, wolności oraz braterstwa. Aż trudno sobie uzmysłowić, jak świat współczesny nie zadaje sobie trudu, aby zapytać, czy możliwe jest wybudowanie społeczeństwa szczęśliwości i dobrobytu na trupach i cierpieniu swoich braci, mając rzeczywistą krew na swych rękach. Ateistyczna Francja w chwili arabskiego sprzeciwu, podczas którego pozostawiona samej sobie mniejszość narodowa paliła auta, nie potrafiła odwołać się do wyższych wartości, poza tą że „wszyscy jesteśmy dziećmi republiki”, co przypomniał ówczesny prezydent. Nie ma Boga, nie ma solidarności, nie ma miłości, jest technokratyczna i – jak się okazało w wyniku buntu – niesprawiedliwa republika. Świat podcina gałąź na której sam – za przeproszeniem – siedzi. W poprzek poszczególnych państw działa dziś tysiące organizacji międzynarodowych, których celem jest kosmopolityczne, na wskroś postmodernistyczne rozmiękczanie tożsamości tychże państw w kierunku jakiegoś bliżej nieokreślonego mix-u kulturowego. Zupa ogórkowo-pomidorowo-truskawkowo-waniliowa. Z naczelnego hasła III RP, czyli Wałęsowskiego pluralizmu, czyli tolerancji dla wielości; czyli akceptowania inności, pozostają dziś karykaturalne strzępy. Włączając radio, na skali którego odnajdujemy ze trzydzieści stacji radiowych, nie możemy posłuchać muzyki nadającej się do słuchania, a jedynie takiej, która podnosi adrenalinę. Przeważająca większość to bezideowa papka popkulturowa, bez melodii, bez tekstu, z jękami albo wydzieraniami potencjalnej gwiazdy i jeszczcze najlepiej okraszona szarpaniem rockowych strun gitarowych. Muzyki ludowej polskiej - natywnej, lekkiej, - czeskiej, ukraińskiej, włoskiej, czy jakiejkolwiek innej nie posłuchasz. Nieprawdą jest, że jest to nieopłacalne. Po prostu urabianie społeczeństw Europy w kierunku jednego zmiksowanego kierunku jest programowe. Najlepsze stacje radiowe zeszły do podziemia, czyli internetu. Tu wreszcie możemy odetchnąć i posłuchać czegoś normalnego. Tylko dlaczego nie można tego zrobić, mając radio w kuchni podczas smażenia naleśników? Organizacje działające w poprzek państw, w układzie poziomym, to zaplanowana dywersja w celu osłabiania ich macierzystej pionowej pozycji, a wraz z nią ich siły gospodarczej, kulturowej i narodowej. Są nimi począwszy od banków, także niemal wszystkie gazety, telewizje i radia, wszelkiego rodzaju fundacje, organizacje parasportowe (np. UEFA), międzynarodowe sieci logistyczne, międzynarodówki partii politycznych itp. Ich celem jest rzeczywisty świat globalnej wioski, tylko jaki? Tworzy się przez to dualny układ władzy formalnej oraz nieformalnej, który odzwierciedla tworząca się macierz. Cele klasycznego układu pionowego, silnie państwowego i ukształtowanego wedle czytelnej hierarchii wartości są diametralnie inne od celów poziomych układów oddziaływania. Słynne pytanie z filmów o James'ie Bondzie: „dla kogo pracujesz” nie jest współcześnie abstrakcją. Jak pisze amerykański socjolog Alvin Toffler, o ile obywatele manipulowanych państw nie zorientują się, że są manipulowani, o tyle ziści się pesymistyczna dla nich wizja społeczeństwa korporacyjnego. Co to znaczy? Znaczy to, że w miejsce klasycznych państwowości, takich jak Polska, Niemcy, Czechy, Włochy wejdą państwa korporacyjne, w których prezydentami, premierami, posłami będą właściciele i akcjonariusze globalnych marek, postrzeganych już dziś jako monopole albo oligopole. Czy przeciętny obywatel zdaje sobie z tego sprawę, że np. armią Polski czy Czech będzie dowodzić w całości Bosch, Siemens lub producent broni z Izraela? A najprawdopodobniej armie poszczególnych państw zostaną zlikwidowane, by w ich miejsce stworzyć nowy byt pod nazwą armii Europy lub czegoś w podobnym stylu, całkowicie kontrolowany przez korporacje. Miejsca na patriotyzm już nie będzie , jakież dzięki takiej armii będzie poczucie bezpieczeństwa Polaków, Rumunów, czy Czechów? Technokraci motywowani chciwością w ekonomii, mimo smithowskiej przestrogi, mimo dwóch światowych wojen w minionym wieku, nie pojęli, że sama – tu z kolei webberowska – biurokracja do spółki z elektronicznymi środkami przymusu, nie wystarczą do wypromowania, ale co ważniejsze, do utrzymania porządku społecznego. Przecież hedonistów i materialistów nie łączą żadne trwałe więzi, prócz punktowych, jednorazowych transakcji lub ulotnych przyjemności. Tu tkwi sedno tego przewrotnego planu: zatomizowani, czyli rozproszeni między sobą materialiści-hedoniści nie będą w stanie się obronić, nawet gdyby zorientowali się, że ktoś ich nabił w butelkę, lansując wolność bez granic w świecie globalnej wioski. Ta wolność się skończy, a zacznie się od pretekstu zwalczania piractwa w sieci, elektronicznego terroryzmu itp. Wolność na dziś jest dana jedynie po to, aby z własnej głupoty dać się namierzyć, rozpoznać mrówczo pracującym w sieci funkcjonariuszom służb specjalnych. Dla utrzymania porządku w zanarchizowanym społeczeństwie potrzebna jest albo jednolita etyka, o czym mówił Jan Paweł II na zjeździe gnieźnieńskim, albo elektroniczna policja wraz ze służbami specjalnymi. W zarządzaniu strategicznym obowiązują dwie kategorie celów: cele jawne i niejawne. Zatem cele jawne objawiane są szerokiej publiczności, że każda kolaboracja w układzie poziomym jest dobra dla obywateli danego kraju, bo już to zapewniony zostanie dopływ gazu, albo że będzie poprawiał się byt ludności. Cele niejawne znane są tylko kosmopolitycznym dowódcom organizacji, działających na terenie obcego kraju. Z tego punktu widzenia należałoby pochwalić – przynajmniej intencje – Vaclava Klausa, czy też hermetyczne zachowania prezydenta Aleksandra Łukaszenki, chcącego uchronić swój kraj od wpływów korporacyjnych i wszystkich związanych z nimi towarzyszących zjawisk: atomizacji, materializmu, ultraindywidualizmu, łapówkarstwa na rzecz międzynarodówek, rozwiązłości itp. Co ciekawe żaden dziennikarz w oficjalnych mediach nie zająknie się, że Białoruś zarządzana jest iście po gospodarsku, szosy i drogi są tam jakby rodem z RFN-u, jest ład i czysto. Polska chełpiąca się swobodami, nie potrafiła sobie tego zabezpieczyć w minionych dwudziestu latach po rewolucji-ewolucji. Również z punktu widzenia patriotyzmu białoruskiego i tamtejszych tzw. interesów racjonalna jest polityka względem organizacji polonijnej Moniki Borys. Mądry człowiek wie, że pani ta pod szyldem mniejszości polskiej wcale nie walczy o przywileje i wolność Polaków na Białorusi, ale ma ukryty cel odzyskania mienia pożydowskiego. Po raz kolejny, opłacający jej organizację sponsorzy, wykorzystują instrumentalnie symbole polskości, by zrealizować zupełnie inny cel!!! Podobnie, jak w czasach komunistycznych wykorzystano kościół do walki przeciw twardogłowym z partii podczas stanu wojennego i lat podziemnej walki, a dziś – o zgrozo najczęściej te same osoby – atakują wściekle duchowieństwo, jakby ono całe służyło diabłu. Bardzo konstruktywna postawa, atakować i wtrącać się w nieswoje sprawy! Gdyby w Polsce jacyś Niemcy, na wzór pani Borys na Ukrainie robili rewoltę, czy Polacy czekaliby długo z odpowiedzią ? Chyba nie, ... za wyjątkiem obecnego premiera, kupionego przez panią Anielę Merkel. W 1995 roku Lech Wałęsa wyrażając się o ówczesnym PSL powiedział, że partia ta skazana jest na wymarcie, nie ma przyszłości. I taki rysuje się jej koniec. Jej jedyną misją jest KOLABOROWAĆ. Najpierw podczas komunizmu z PZPR, teraz w III RP z SLD oraz Platformą Obywatelską. Czas zdrady minął, zwłaszcza, że narodowi wyostrza się punkt widzenia w świetle dopustów Bożych, jakimi są zdarzenie śmiertelne pod Smoleńskiem, powódź, bieda i uśmiechy Tuska przekazującego miesiąc po tragedii szalik piłkarski niejakiemu panu Komorowskiemu. Gdzie tu jest empatia, wyczucie powagi sytuacji, szacunek i opanowanie? Maski opadają. dr Maciej Grzesiowski
|
|
|
||||
|
|
System Miłości promuje miłość, kulturę, wiedzę i rozwój duchowy |
|
||
|
|
||||