|
|
|
|||||
|
|
| |||||
|
|
| |||||
|
|
|
O CO CHODZI W GLOBALNYM KRYZYSIE FINANSOWYM ?!
Naiwny człowiek tylko myśli (jeśli myśli), że kryzys przyszedł niespodziewanie splotem nieoczekiwanych okoliczności, albo że, jak lubią mądrzyć się akademiccy profesorowie, jest wynikiem cyklicznej sinusoidy rozciągniętej w czasie, związanej z czasem koniunktury i dekoniunktury. Trzeba jasno powiedzieć, że przy scentralizowaniu środków medialnych w ręku globalistów na całym świecie oraz cichym sojuszu międzynarodowych służb specjalnych, kryzys ten był i i jest – bo przecież trwa – starannie zaplanowany przez tych, którzy z jednej strony nakradli do własnej kieszeni, a z drugiej strony, z racji pełnionych funkcji w bankowości i międzynarodowych organizacjach, kontrolują jego rozwój. Co rzekomo miałoby być celem tej wojny świata finansowo-technokratycznego z ludami wszystkich państw na świecie? Niewątpliwie dalszy imperializm – bo w tym na pewno Włodzimierz Lenin nie pomylił się – kapitalizm zmierza do samozniszczenia poprzez imperializm, czyli podporządkowanie celom wynaturzonych cynicznych bankowców wraz z kolaborującymi z nimi politykami, całego świata. Nie, nie chodzi nie pieniądze. Stare powiedzenie, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, jest już nieaktualne. Ameryka nakradła dość w toku swych dziejów, podczas II wojny światowej, w wojnie w Wietnamie, w Iraku itp. Więcej, kryzys finansowy nie ma ceny, bo cele imperialne są wyższe, zatem pieniądze na sfinansowanie własnego długu już się znalazły: czarny prezydent Białego Domu, będąc marionetką w rękach reżyserów kryzysu, już wiele miesięcy temu podjął decyzję o dodrukowaniu 700 mld dolarów!!! Coś niewiarygodnego, żaden rząd socjalistyczny wcześniejszego sowieckiego układu, nie podjął nigdy tak ultrasocjalistycznej decyzji!!! Szok, co mówią teraz pyszni profesorowie od ekonomii swoim studentom ? Przecież Ameryka to miał być wzór konserwatyzmu i ekonomii postsmithowskiej! Tyle są warte ich nauki, ile wynosiła dziura budżetowa w samej Ameryce. Sztuczka amerykańskiego rozwiązania polega na tym, że dolar, choć jest walutą międzynarodową, to naczelne dowództwo ma w USA. Tam jest negatywnie osławiony Bank Federalny, który w toku XX wieku uniezależnił się od amerykańskiego rządu, i stał się państwem w państwie. Tam są ich mennice, tam zapadają decyzje o ilości pieniądza w obiegu, tam wreszcie drukują te godne ulitowania zielone banknoty. Ameryka wychodzi z kryzysu obronną ręką – na razie – bo ileż to w końcu tych zdemoralizowanych materialistów kosztuje, rzucić na rynek „trochę” dolarów ?! W określonym czasie odbiją sobie, w postaci podatków, odsetek, nieuprawnionych marż itp. A świat? A Grecja ? A w niedługim czasie Portugalia i Polska ? No właśnie, dotknęliśmy sedna sprawy. Nie o Amerykę na razie chodzi, co o niepokorne państwa Europy, Azji i Ameryki Południowej. Grecja wprzęgnięta (znów na własne życzenie) w system europejskiej waluty, bliźniaczo podobnej do dolara, zbankrutowała pierwsza. Przyczyną nie jest, jak to się podaje życie ponad stan Greków, ale bezkrytyczne udzielanie Grekom niekończących się kredytów, podobnie jak to się ma w Polsce. Przecież banki centralne istnieją po to, aby kontrolować, co robią obce kapitałowo banki komercyjne na terytorium danego państwa. A jednak KOMUŚ zależało, aby niezamożnych obywateli Grecji, Polski, czy Portugalii w puścić w spiralę wewnętrznego długu. Patrząc z boku, można by rzec, że ów KTOŚ to szaleniec, nie postępujący racjonalnie, udzielając biedakom milionowych pożyczek, świadom powinien być, że w ogromnej większości ich nie odzyska. Ale nie o pieniądze tu chodzi. O władzę. O rzucenie na kolana religijnego narodu, zżytego jeszcze jak na te czasy religijnie i rodzinnie. Zamysł ten jak zwykle w takich przypadkach, zmierza do wywołania wojny wewnętrznej w Grecji, by skłócić samych Greków. A na to powinniśmy spojrzeć szeroko: jest to perfekcyjna reżyseria. Cóż pozostało rzuconym na kolana, zbankrutowanym państwom Greków, Portugalczyków czy zaraz Polaków?! Prosić na kolanach łaskawą Unię Europejską o pożyczki, kredyty i dotacje. Po co? Przecież mogliśmy mieć własną walutę, i sami mogliśmy we własnym sosie dodrukować pieniądze. Nie, to Unia wyznaczy nam nowe priorytety, ona powie co dla nas dobre, a co złe. Ona, czyli miłościwa Pani Kanclerz Aniela Merkel. Na tym tle widać, po co międzynarodowym kosmopolitom i liberałom, w tym polskim Tuskowi i jemu podobnym, ta upragniona wspólna waluta europejska. Tylko po to, by w obliczu kryzysu, Unia miała prawo do wtrącania się do suwerennych spraw danego kraju, Polski, czy Grecji i na tej zasadzie dyktowała warunki. Mój Boże, to o to walczyli bojownicy i partyzanci greccy podczas II wojny światowej, o to walczyli Polacy w Powstaniu Warszawskim. O zgrozo, znów siąść i płakać. Poszczególne narody Europy dały się uśpić technokracji, wygodzie, konsumpcji, telewizorowi i konkurencji, która w swej istocie jest walką przeniesioną z pól bitewnych pierwszej czy drugiej wojny światowej do gospodarki, a zatem i w życie społeczne. O śpiąca Europo, czy już na tyle jesteś zepsuta moralnie, że nie stać cię na katharsis? dr Maciej Grzesiowski
|
|
|
||||
|
|
System Miłości promuje miłość, kulturę, wiedzę i rozwój duchowy |
|
||
|
|
||||