|
|
|
|||||
|
|
| |||||
|
|
| |||||
|
|
|
EKUMENIZM W GLOBALNYM POMIESZANIU POSTMODERNISTYCZNYM
Tęsknotą niemal każdej duszy na Ziemi jest idea jedności i wspólnych wartości, jednego państwa – albo jednego bytu na wskroś rajskiego, dobrego, solidarnego itp. Urzeczywistnienie tego stanu nie jest proste, dokonuje się drogą ewolucji. O systemie dobrobytu marzą marksiści-materialiści od początku swej świadomej międzynarodowej drogi. O systemie jednoczącym ludzi w „jedną owczarnię” marzą chrześcijanie. O takim systemie marzą współcześni liberałowie, którzy w większości są hybrydą pomiędzy marksistami a chrześcijanami. O takim systemie wreszcie marzy cała przyroda, pozostająca na poziomie roślin i zwierząt w jedności. Są różne punkty wyjścia i modele przyszłej jedności świata. Marksiści i liberałowie odrzucają podstawowy punkt odniesienia „społeczeństwa dobrobytu”, jakim jest grecko-rzymsko-chrześcijańska moralność. Liberałowie pragną porozumienia nie dla idei równości, wolności i braterstwa, ale dla mamony – dla pieniędzy. Chrześcijanie chcą społeczeństwa jedności i porozumienia, ale bardziej na zasadach moralnych niż materialnych. Tu zwycięża – przynajmniej u katolików – filozofia św. Franciszka, który odrzucił jednocześnie gnozę (której bezpośrednim skutkiem we współczesności jest technika z technokracją i biurokracją) oraz materializm, rozumiany jako powiększanie własnej wygody kosztem biedy lub ubóstwa pogrążonych na marginesie życia ludzi. Różnica między tymi podejściami jest plus-minus taka: chrześcijanie wstrzymują się z progresywnym pędem do tzw. „postępu”, gdyż chcą równać do najuboższych (a raczej czekać na ich wzrost), natomiast marksiści-materialiści oraz liberałowie chcą równać do najbogatszych. Stąd ci ostatni ukuli takie powiedzonka jak: rozwój ekonomiczny, społeczeństwo dobrobytu materialnego, społeczeństwo wiedzy itp. Można powiedzieć, że ekumenizm ma kilka płaszczyzn: moralny, materialny oraz społeczny. W warstwie moralnej liberałowie stosują dyktaturę frywolności obyczajowej. Najchętniej widzą społeczeństwo zmiksowane do jednego bytu – nie zaś społeczeństwo federacyjne, opierające się na współistnieniu odrębności ideowej, co z kolei stanowi wykładnię ekumenizmu chrześcijańskiego. Innymi słowy liberałowie zaprzeczają prawom natury. Gdyby według ich podejścia przypatrzeć się przyrodzie, to zdecydowanie nie tolerują oni tego, że drzewa stanowią odrębny byt od rzek. Bo boją się, że rzeki nie daj Boże będą w czymś lepsze od drzew i na odwrót. Stosując wykładnie filozofii liberałów te dwa byty: drzew i rzek należy sprowadzić do jednego miksu, tj. powycinać wszystkie drzewa wzdłuż rzek i okolicznych lasach i zasadzić je na nowo w korytach rzek. To jest wytłumaczenie postaw współczesnych liberałów w sojuszu z marksistami, aby skrajne elementy społeczeństw wtłoczyć do „jednego wspólnego worka”, tak by zatraciły swój pierwotny sens. Wzór matematyczny jest bowiem następujący: albo pomieszać wszystkich razem we wspomnianej rzece i wyciągnąć średnią arytmetyczną, tj. uśredniony byt trochę materialisty, trochę wierzący i to najlepiej nie w Boga niewidzialnego, ale w dające się uchwycić jego boskie - ezoteryczne energie; albo zaakceptować różnorodność bytu (drzew i rzek) i uczyć się współistnienia i tolerancji. Raczej trzeba spojrzeć wzwyż, a więc dostrzec, że nad rzekami i drzewami świeci to samo Słońce, rozwiewa to samo powietrze itp. Sadzenie drzew na środku rzek nie ma sensu. Idąc dalej torem myślenia współczesnych liberałów, można się zastanowić, na czym miałby polegać ekumenizm moralny i religijny? Np. ekumenizm między protestantami, prawosławnymi i katolikami. Protestanci, nie wierzący w Bożą Matkę zechcieliby, aby katolicy wyrzuciliby ją ze swoich dogmatów, z kolei prawosławni zaproponowaliby protestantom, aby przyjęli do swych wierzeń dogmat obcowania świętych, który też odrzucili. Razem natomiast przyjmijmy aborcję, eutanazję i invitro, małżeństwa homo – niech to będą gesty, które nas połączą. Ale w tej nowej religii i moralności, czy ludzie pozostawią miejsce na wolę Bożą? Niewątpliwie byłaby to kolejna religia stworzona przez człowieka, nie zaś Boga. Pycha to rak duszy, dotykający wszystkich bez wyjątku. Żaden ekumenizm nie wyleczy świata ze zła i bolączek, jeśli każdy z osobna nie przyzna się do swej wewnętrznej utopii i nie zacznie uzdrawiać swego morale. Liberalizm stał się dziś swoistą „religią” gnostyków i materialistów. Stał się on swoistym „kościołem misyjnym” - bo globalnym; kościołem nie tolerującym innych wyznań poza własnym – liberalnym. Miejscami modlitwy stały się areny piłkarskie, amboną telewizor, muzyką pop-rock, językiem angielski, moralnością mix międzywyznaniowy: troszkę hinduizmu, troszkę taoizmu, troszkę hybrydy chrześcijańskiej, no i przede wszystkim: gnostycznego poznania mechanizmów samego Boga. Nikt tu już nie pyta o prawdę: liczy się naczelna idea świata globalnej wioski – ale na czym oparta, na jakich kolejnych utopijnych założeniach? Na świecie jest blisko 300 państwowości. Liberałowie i marksiści nie chcą tolerować ich odmienności kulturowo-religijno-etnicznej. Wszędzie McDonald's, Puma, Toyota itp. Wszędzie biali przemieszani z czarnymi, żółtymi i czerwonymi. Można zadać sobie pytanie, czy Polska ma również stać się republiką materialistyczno-liberalną? Czy na świecie nie może istnieć choć jedno państwo, które wybierze własną drogę? Które będzie samostanowić, o tym czy zmiksuje się do jednej wspólnej zupy o smaku buraczano-wiśniowo-krupnikowej; do tworu w którym nie będzie już moralności poza kolaboracją z materializmem. Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek ciąg dalszy. Czy naprawdę trzeba większych kataklizmów, ponad te z ostatnich dwóch miesięcy, by chociaż Polacy przejrzeli na oczy? Jakiej biedy, jakiego cierpienia, aby duch wyzwolił się spod zmanipulowanego umysłu?! dr Maciej Grzesiowski
|
|
|
||||
|
|
System Miłości promuje miłość, kulturę, wiedzę i rozwój duchowy |
|
||
|
|
||||