Powrót do SM

    

 

 

DYSKRYMINACJA CHRZEŚCIJAN I DUCHOWIEŃSTWA 

DR MACIEJ GRZESIOWSKI

Wrocław, 10-05-2010

            Skrajnie prawicowym zachowaniem jest u progu XXI wieku przeżegnanie się i pójście w niedzielę  do kościoła. Wielu katolików nakarmionych lewicowo-liberalno-ateistycznym jadem z podjudzających do buntu mediów, zaprzestaje uczestniczenia w praktykach religijnych, uzasadniając to „grzechami” księży. Gratuluję takiej postawy tym nowoczesnym ociemniałym, a zwłaszcza umiejętności wyciszenia i medytacji przy włączonym dzienniku telewizyjnym lub też piłkarskim show. Też tak bym pragnął, ale duch nie znosi zamętu, dlatego musi się zatrzymać w ciszy oraz milczącej wspólnocie modlących się. Należałoby przypomnieć zbuntowanym wierzącym, ale nie praktykującym, iż nie chodzą do kościoła dla księży, ale dla Pana Boga, a właściwie dla własnego wzrostu. Przecież Jezus też nie odrzucił synagogi jako miejsca modlitwy, mimo iż niemal cały sanhedryn był negatywnie do niego nastawiony, więcej: można śmiało powiedzieć, że zginął z rąk ogromnie religijnych ludzi

      Materializm jest grą pozorów dobra. Nie od parady nazywa się złego ducha szatanem, ponieważ oddziałuje na człowieka za pomocą bodźców zewnętrznych, głównie piękna odwołującego się do zmysłów i pożądania. Naga kobieta, choć piękna, wystawiona obok mydła dla desire, czyli pożądania lub innego marketingowego tricku. 

      Duchowieństwo w ateistycznym, czyli jak to definiował Jan Paweł II –  laickim – świecie, jest programowo („w duchu ogromnej tolerancji”) tępione i skazane na wymarcie. Dość przypomnieć, że liberalno-lewicowe prawo zachodniej Europy (rzekomo chrześcijańskiej) zakazuje duchowieństwu uczestniczenia w życiu swoich krajów w sposób czynny: nie mogą kandydować do samorządów, parlamentów itp. Tak też jest i w Polsce, rzekomo katolickiej. Jest to skutkiem rewolucji francuskiej i całej z nią związanej nienawistnej ideologii przeciw chrześcijaństwu. Liberalizm buduje dzisiejszą potęgę, dobrobyt ludzi na krwi wymordowanych w tejże rewolucji duchowych przywódców chrześcijan. Od tamtego czasu duchowieństwo traktowane jest jako zbiór ludzi drugiej kategorii. A trzeba jednoznacznie stwierdzić, że to dzięki zakonom, uniwersytetom chrześcijańskim, księżom, udało się przechować do dzisiaj nauczanie o etyce uniwersalnej również dla ateistów. Przecież chrześcijaństwo nie narzuciło nikomu nowej etyki, jest ono jedynie kontynuacją greckich i rzymskich uniwersalnych norm dotyczących współistnienia ludzi. 

      Nie udało zwalczyć się chrześcijaństwa drogą represji policyjnych i militarnych w komunizmie, to przyjęto metodę  ewolucyjnej indoktrynacji chrześcijan za pomocą ateistycznych mediów w kierunku demoralizacji w tzw. kapitalizmie. Efekt demoralizacji jest znacznie trwalszy i rozciągnięty na kolejne pokolenia ludzi. Młode pokolenie wychowywane przez zepsutych moralnie rodziców, a priori odrzuci wszelkie normy etyczne, które będą kojarzyły się im z odbieraniem anarchistycznej wolności. 

      Przecież  pederaści i pedofile krzyczą dziś, finansowani przez reżyserów globalnej rewolucji moralnej, że odbiera się im wolność do „kochania inaczej”. Kochajcie, ale nie zarażajcie chorobą niewinne dzieci. Przecież w nomenklaturze psychiatrycznej, homoseksualizm i jemu podobne zachowania, ujmowane są jako jednostki chorobowe. Ale dzisiaj trzeba dać chorym wolność poza szpitalem i umożliwić im szczególną promocję swojej choroby w telewizorze i radiu. Jeżeli tak, to nie możemy odbierać wolności mordercom do zabijania ludzi, ponieważ działamy tu wbrew tzw. prawom   człowieka”. Cóż z tego, że ktoś zginie, najważniejsza jest na wskroś demoniczna wolność mordercy. On kocha inaczej, mordując. 

      Chrześcijanie zatracili czytelność, „tak, tak; nie nie”, zatracili bezkompromisowość. Czy Jan Paweł II, zatracił cokolwiek ze swojej bezkompromisowości ze złem? Czy zgodził się na przerywanie ciąży, czy dozwolił  na manipulacje genetyczne, czy przyzwolił na invitro? Gdzieżby wówczas było miejsce na wolę Bożą? Chyba tylko na cmentarzu. 

      Chrześcijanie wszystkich krajów łączcie się! Parafraza kosmopolitycznego zawołania marksistów wydaje się być aktualna na dziś dla wymierających przedstawicieli niemodnego już nurtu kulturowego. Jaka rewolucja? Złączonych rąk, i biernego oporu tam, gdzie wymaga się od nas służby mamonie lub demoralizacji. Zawsze jednak należy pamiętać o dwóch rzeczach, bez których nie moglibyśmy uważać się za chrześcijan: usprawiedliwieniu przeciwników oraz przebaczeniu. Bo to, że rozkaz na walkę z kościołem i chrześcijanami już został podpisany, jest już pewne. 

dr Maciej Grzesiowski

 

 

System Miłości promuje miłość, kulturę, wiedzę i rozwój duchowy