|
|
|
|
LECH KATYŃSKI 13.04.2010 Las Katyński dobry czy zły - drzewa jak w Polsce, wiatr jak w Polsce ziemia. Już na jesieni deszcze obmyją tuleje i jar po skrzydłach aniołów A potem śnieg zmrozi naszą upartą pamięć z której nienawiść czy przebaczenie. Las Katyński gubi zimę wyzwala dusze z ciał uparcie je więżących, stąd najbliżej Nieba, prześwit, krótsza droga, krew i woda dla matki, duch dla Ojca. Wyrok boski czy ludzki - las to tylko szumiący a niemy znów zachowa tajemnicę dla swego konfesjonału Dla nas mową jego muzyka najwrażliwszych igieł cisza mogił głos wypatrujących jutra ptaków czy odlot, czy przylot, czy gniazdo. Morze pielgrzymów jak krople deszczu podlewających ziemię z krwią. Krew i Woda są jak herb Miłosierdzia co w swoją wigilię wylało sierp najczystszego światła w głębokim rzędzie drzew by na wstędze przeistoczenia wchłonąć ogniki dusz polskich aniołów z ich Archaniołem. Krew Polaków i łzy Boga tych sprzed siedemdziesięciu lat i tych sobotnich co uzupełnili kordon chórów ponadwiekowych wraca do Polski z Lasu Katyńskiego - zwraca jej polskość tej co się wyzuła z sandałków patriotyzmu w ludzie karmiącym nie siebie lecz kieszenie. Zginęli, jak motyle rozpłynęli się we mgle. I nikt ich już nie złożył. Las Katyński. Szum jego słyszysz. Wybrzmiewa między koronami imiona istnienia ryje w sercach graweruje cierpieniem W końcu objawił i nałożył koronę Temu, co spieszył i w lot został ich królem. Nie są już osieroceni. W lesie katyńskim. Spoczął. Ich król. Nasz król. Lech Kaczyński. Maciej Grzesiowski |