|

Dr Maciej Grzesiowski
pisarz, poeta, filozof,
wykładowca ekonomii
 |
POWIETRZEKomu powierzyć duszę, jeśli upadli aniołowie
podziwiają ciało. Komu powierzyć tęsknotę, jeśli ludzkie tęsknoty
maklerzy wyrażają we wskaźnikach ekonomicznych.
Komu powiedzieć o mojej Bezdomności, o tym że chciałbym
radości innej, niż egzaltowana żądza pieniądza?
Komu podać dłoń na dłużej niż sekunda, zwykle przy
powitaniu.
Skinienie głowy na znak pokoju nie daje czułości.
Nie rozdaje energii po którą Tam chodzę.
Nagie piersi aktorek mydeł i batoników
nie karmią mlekiem bezdennej, jakby się zdawało
Tęsknoty - wciąż za Obecnością Wzajemną.
Pytam, a przecież wiem, że rzeczywistość jest po
Tej i po Tamtej Stronie powiek.
Pytam i wiem, że gdyby nie życie za zamkniętymi
powiekami nocą, sen za dnia byłby nie do uniesienia
dla człowieka. Byłby piekłem bez możliwości wyrwania.
Nie ma determinizmu absolutnego.
Jest determinizm względny.
Absolutna jest Wolność, czyli zdolność by kochać, iść za
pragnieniem serca nie bojąc się szczekania na łańcuchu.
Determinizm względny, czasowy, jest spłacaniem
długów. Jest tym, co Krishna nazywał Karmą.
Tym samym, co Ojciec Pio nazywał spłacaniem
zaciągniętych długów.
Wszyscy, rodzący się na łupinie orzecha, zgodzili się
na powrót. Nie ma w życiu ludzi przypadków. Nie ma
przypadkowych ludzi, zdarzeń, sukcesów lub porażek.
Choćby niektórzy przebywali w naszym życiu tylko
przez pięć minut.
Jedni są dani dla wyrównywania krzywd, inni by tu,
na tej łupinie, zarabiać na Niebo.
Siła jest w Nas, ale nie pochodzi z nas.
Wiara chwilowo zastępuje wiedzę, tę transcendentną.
Wiedza została zadana nam nim wyszliśmy na tułaczkę
po Kosmosie.
Wiedzy nie trzeba się uczyć z książek, z wykładów,
skoro mieszka w Sercu. Każdy człowiek jest Pełnią
Wiedzy. Nie widzi jej, bo Pycha jest balonem, który
ją przesłonił. Pokora jest przebiciem balona. Albo damy
mu całkowicie wypuścić powietrze, albo tylko częściowo.
Asertywni magowie odwołują się do balona i tego czym
jest i trzyma
w ryzach powietrze: ambicji i rywalizacji.
Magowie Światła odwołują się do powietrza, którego
więcej poza balonem.
Widać innych i Siebie. Można oddychać wspólnym powietrzem.
Nie trzeba go zagarniać dla siebie i nadmuchiwać.
Miłość jest Powietrzem.
A Powietrze jest Bogiem.
Nawet w balonie.
POZNAJĘ
Poznaję, choćbym już wolnym był chciał.
Meandry słów przeszkadzających kochać.
Filozofia przestraszenia. Dla kogoś warto
napisać taki wiersz. Dla kogoś kogo można
kochać tylko za szybą. Za doliną swego domu.
Tam żyje i mieszka jej dusza. Jej Wiatr, który
trąca Liście naszych ramion.
Boże. Dlaczego serce dałeś szerokie.
A wąską ścieżkę kochania ?
PRZESTRZEŃ
Granice przestrzeni zredukowanej do człowieka.
Ludzie żyli tu po tysiąc lat.
Niektórzy dożywali tysiąc dwustu.
Ale zawsze był to czyściec.
Praca, złość, miłości namiastka.
I tylko trzy wymiary.
Z których czas kończy się odejściem.
Przestrzeń w nas.
Każde uczucie jest już innym wymiarem.
Innym kolorem.
Innym Światłem.
Gdybyśmy więcej przymykali oczy.
Widzielibyśmy więcej i mniej spali.
Inaczej kochali. Wymiary fizyczne zostawilibyśmy
czasowi.
A sami posuwalibyśmy się dalej. Głębiej. Szerzej.
Szli w głębinę Nieba.
Inną niż otchłań wód.
Wynoszącą w jądro serca Boga.
PRZYJACIEL
Świątynia. Nie ma Ikony. Nie ma wieży.
Jesteś Ty Kropelko. Podobna do Ognia rolling stones,
do trzepotania skrzydełkami ponad wirem śmiertelności.
Podobna do Siebie Nieznanej.
Najlepszym lustrem jest rwąca twarz Twojego
Przyjaciela.
W niej się możesz przejrzeć, dojrzeć, uwierzyć.
Drgnięcie powieki, tik powieki, uśmiech lub sen.
Tik historii. Wyrytej w korze drzew rękoma harcerki.
Ta twarz, nasłuchiwanie serca, nawiedzenie
są lustrem i rzeką jednocześnie.
Rzeką co niesie pęk historii Odejścia. Historii
błędnych rycerzy bez Króla.
Historii Twej duszy i moich zmiłowań, słabości.
Jesteś świątynią Rozdawania.
Świątynią mego Pokoju.
Bez gołębic, z Tobą. Zamiast Ikony.
Śmierci. Z Tobą. Która, choć jesteś człowiekiem,
boisz się ciemnych dni, jak czarnego chleba z czarną
kawą podaną Aniołowi.
Jesteś Świątynią Boskiego Słowa.
Opatrzności co prowadzi Cię przez Bezdomność Ciała
do Obecności Serca.
ŻYWY
Pokochany, wyrwany, omotany dolinami i górami,
Ogniami i wodami,
Pełniami i pustkami.
Węzły pamięci o Niepamiętanym. Piję kawę. Leję śmietankę.
Trzydziestkę.
Moja żona. Wiatr. Ptak. Trawa. Płomyk oka płochliwej sarny.
Dieta. Miłości. Kochaj. Rozdawaj. Śpij w kuchni.
Pieść w kuchni. Rozmawiaj w kuchni. Módl się w kuchni.
Różaniec. Nie regułki. Nie pięćdziesiąt lękliwych myśli.
Majestat nie jest Trybuną ani Wyrocznią.
To twarz Młodzieńca, przemykającego pośród eliksirów zabawy.
Mądrość na Ziemi musi dochrapać się starości.
Tam jest żywicą wypływającą z Tuleń Tatusia.
Tam jest tylko młoda.
Bez łańcuchów zegara.
Bez bębnów propagandy.
Przemierzanie.
Pełnienie pełni.
Rozdawanie.
Bez uczucia ubytku.
Bez końca.
Bez kołder i listków.
Bez miary. Efektywności. Centymetra. Czasu.
Z nami bogami.
Z świętymi.
Maciej Grzesiowski
|