|

Dr Maciej Grzesiowski
pisarz, poeta, filozof,
wykładowca ekonomii
 |
NIEBO
Mistyczny jest każdy nieudany oddech.
Mistyczny jest sen.
Kiedy wychodzisz z ciała na spotkanie ideału,
uwiązany powrotem.
Gdy tak nie ufasz, mistyczny jesteś,
nawet gdy solidarny nie jesteś.
Nawet kiedy Twoją modlitwą jest Wielki Strach.
Z kimś rozmawiasz, nie tylko z samym tobą.
Kiedy ze snu powracasz pod skórę Czasu,
wtedy wraca choroba, wraz z - i bez - odpowiedzi
na to co widziałeś w oddaleniu.
Leczymy siebie podkładaniem świń,
lecz radość z tego kryminalna.
Psy choć są na łańcuchu potrafią przestraszyć,
niedorzecznie.
A Ty wiedząc, że nie zginiesz, właśnie mówisz, że
giniesz bez specjalnej idei, bez idei wiary.
Poszukujesz wyrwania z kręgu tysięcy kredytów.
Szukasz Wyspy, a do niej Twej połowy,
albo tylko siebie.
Uczuciom pozwoliłeś stoczyć wojnę,
psom pozwoliłeś szczekać.
I w tym jesteś mistyczny, jak wąż i jak gołębica.
Tylko czas dzieli Cię od miłości, Krótszy czy Dłuższy.
Jeśli sam nie potrafisz zapomnieć o Sobie,
co dopiero Wspomnienie Ciebie, które mieszka
w Niebie.
Bo Niebo jest duchem i miejscem i lotem i ruchem.
Dlatego wiruje w Tobie pędem ku Miłości.
Złapie Cię nie jak zżółkniętego liścia, bo choć
nędzny, nim nie jesteś.
Złapie Cię jak kryształ oczyszczony, albo złoto
wypalone pośród słomy.
I nie bój się że nie wyszedłeś na Spotkanie.
Boś jest widziany jak ptak. Jak żuk.
Na monitorze Aniołów w oku Boga.
Zostawisz tu Koszmar jałowej poniewierki,
zostawisz czas i wszystko co przynależne do niego.
Swoją wielką połowę zobaczysz na weselu Tam,
Tobie wyprawionym.
Wiedz, że umierając stajesz przed obliczem Oblubienicy
Z nią czyniąc wesele i Jedność.
Staniecie się beztęskną Radością.
Z wymazaną pamięcią o tym, czego nie warto pamiętać.
Przeszłość to Miłość której nie ma.
Radość jest w Teraźniejszości.
Niebo nie boi się Ciebie, bo Cię zna,
jak Ty sam Siebie nie znasz.
Wie, że nie jesteś Cyganem, ani Koranem.
Jesteś Sercem, Oddechem Pełni.
A dzięki Temu nigdy nie zginiesz.
Bo piekło Twoje to ta pamiętana i ta nie pamiętana
Historia.
A czyściec Twój to Twoje Ciało a potem już tylko
Tęsknota.
Tęsknota, która nie jest ślepa, jak to mówią ślepcy
kreująy jeszcze Historię.
Tęsknota zaprowadzi Cię na Miejce Przeznaczenia bez
Cala pomyłki.
Bo Tęsknota widzi Świało i sama nim się staje.
Aż ty przemienisz się w Światło takie jak
Miłość za którą zawsze biegłeś, którą wyklinałeś
kiedy opór Materii kusił bólem ślepych ulic.
Powtórz Sobie, że wszyscy Ojcowie i Matki
wzywają Cię na niwy powrotne.
I nie ustawaj.
Bo Twa depresja to już brama Wiary,
za którą tylko Światło.
Konkret. Wielki Konkret.
NIESKOŃCZONOŚĆ
Pasja dolatywania do Nieskończoności.
Ujście za zamkniętą powieką. Tak blisko.
Pasje przefruwania przez galaktykę.
Moja dusza jakby dalej
szukała nie sprawiedliwości, ale uścisku mojego Ojca.
Sprawiedliwość to domena ludzi, nie Ojca.
Dawno bym był nie istniał gdyby Niebo było
sprawiedliwe.
Sprawiedliwość zamiast Poezji.
Prawo zamiast Miłości.
Człowiek zamiast Boga.
Pycha zamiast śpiewu.
Samoloty zamiast bilokacji.
A nawet gdy się kochamy to ze względu na konanie
zmysłów,
a strach przewraca neurony przeciw grawitacji,
bo stary człowiek zrzuca skorupę węża.
Nieskończoność wyłania się tak samo jak horyzont.
Modlitwą jest umieranie, modlitwą jest zgoda,
modlitwą jest Tęsknota.
Tylko nerwom daj odpocząć Panie.
OBECNOŚĆ
Rozbieramy ciało, bardziej duszę.
Medytacja Marii Magdaleny.
Bardziej duszy.
Życie jak krótki słup.
Lepiej z niego patrzeć na Ziemię,
niż w otchłań Ojca. Lepiej gryźć pieniądze
niż kamień puściejących meczetów.
Lepiej gasić chciwość u psychiatrów niż
w zapachu świerku i przebijającego słońca.
...........................................
Błysk czyjegoś spojrzenia.
O jakże na pustkowiu daje namiastkę Obecności.
Nawet jeśli jest to spojrzenie nienawiści.
OCALENIE
Dni, poklepują się na do widzenia.
Serca rysują po szkle.
Twarze szukają usprawiedliwienia dla starości.
Same go nie dając.
Szukać znaczy dawać.
Dawać znaczy znaleźć.
I nigdzie nie chcieć odpłynąć, nigdzie zakopać.
A kiedy przyjdzie próba oddalić się na miejsce
pustynne. Na miejsce w czasie niepojęte.
Tam największy gwar wewnątrz duszy.
Tam matką jest rozmowa, ojcem nadzieja.
Czas ginie. Zawieszeni w rozmowie z Niewidzialnym,
chcemy odzyskać wzrok.
Dopiero wracając na miejsce błotniste Ktoś przeciera
nam wzrok.
Uniżeni w błocie, niegodni siebie ratuje nas
dłoń oczyszczająca nakładająca nicość przemijania.
Otwieramy oczy i widzimy inaczej, nie żałując,
nie żałując.
Marii, Magdaleny, Weroniki i Marty ocalenie
dosięga ślepca.
OGIEŃ
Pokora tych nie podlewanych ręką kwiatów.
A łzy za słone by dać życie.
Dlaczego szukamy płomienia tam gdzie go nie ma.
W sztucznych ogniach kwilenia błąkającej się krwi
w tłumie zmysłów ?
Ogień potrzebuje Wody żeby nie skończyć się
przed upływem czasu.
Ogień z Wodą są Jednym.
Jak Tęsknota, która jest jedynym Światłem
po dróżkach.
OGRÓD
Mój Anioł otworzył moje oczy.
Minął sen. Nie minęła Noc.
Nieznana Niebu.
Wyszeptał słowa najczulsze i dotykiem sreber
podniósł moją topniejącą nadzieję.
Tu - mówi jest taka wioseczka -
w której Aniołowie mają swój obóz.
Mieszkamy w namiotach w cieple, żarze Miłości.
Każde igloo jest tylko pokutą.
Każdy ludzki ogród jest tylko pocztówką na którą kiedyś
nikt nie spojrzy, mając w sobie ogród Miłości.
OJCZYZNY
Ojczyzna, gdy piję deszcz kropiący chandrę.
Ojczyzna na przestrzał granic.
Poza światem globalnego załamania.
Mój Anioł prosi bym się tylko starał i niczego nie
obiecywał. Jeszcze nieraz się ubrudzę. Jeszcze nieraz
spojrzę inaczej niż On. Jeszcze nieraz pokalam tę
Żyjącą we mnie Ojczyznę.
A Ojciec Piotr. A Gustaw. A Konrad. Kordian.
Soplica. Norwid.
Wszyscyśmy przyzywali Ojczyznę Tutaj, podczas gdy
Ona jest Niebem.
Nasza Ojczyzna w Miłości. Dawaniu. Ufności.
Nieustannym Pragnieniu Widzenia Aniołów i Obecności
Najczystszej. Ślad po nas zostanie lub nie. Ale Ojczyzna
wzejdzie znów zbożem wiosennym brzaskiem. Znów
ujrzymy skowronka z chorałem serafińskim.
Znów łatwiej będzie uwierzyć w Ojczyznę.
I tak samo o niej zapomnieć.
A nasze ciało doczesna Ojczyzna
wyda na pożarcie robakom.
Jakiego zatem pokarmu potrzebuje Ojczyzna
żyjąca w duszach Upadłych Aniołów ?
Czym żywi się Miłość ?
PAMIĘĆ
Zapomnienie. Pamięć wraca w chorobie.
Czasem nie wraca.
Trawy, które tak kocham, nie wracają pamięci.
I same nie wracają.
Zdane do końca świata.
Marzenie. Pragnienie.
Nie byłoby marzeń bez Tamtej Pamięci.
Niewymazywalny dysk: człowiek.
Dusza.
PEŁNI
Wizje Ciepła. Myślenie o Jutrze.
Dziś mija i chłodno. Dziś jest bez Obecności.
Bez relacji. Mizdrzymy się do siebie.
Kwiaty nie muszą tego robić.
Wiatr dotyka wszystkich.
Słoće dotyka wszystkich.
Deszcz dotyka wszystkich.
Pomyliłem się w swej a nie - jak to już wiem-
naszej Miłości. Wolność jest przekleństwem
Ograniczenia.
Co się nie uda Pełnią,
Uda się w Pełni po drugiej stronie Powiek.
PLEWY
Idę w podczerwieni, ultrafiolecie. Pies na łańcuchu
zmienia metafory. Szaty. Samo szczekanie zostaje.
To moja pewność, że w Królestwie Niebieskim
psów brak. Kiedy przyśpiesza Ciało, duch zwalnia.
Chciałbym złapać wolę.
Zgasić na chwilę uczucia, co są jak telewizor,
w którym występują namiętności i Wola.
Anioł Stróż potrząsa moim ciałem,
jakby chciał wysypać ze mnie plewy, zwane
namiętnościami.
Maciej Grzesiowski
|