|
|
|
|
Wszystkim zatrzymanym 10 Darkowi Wasilewskiemu Melodramaty one jeszcze muszą być. Są jak gołębie rozdarte między autobusami. Cicho przeżywają niepamięć gatunku Nurzając się na motylej trampolinie Chcą zeskoczyć z nieba na ziemię Myśl o wielu. Jakbyś wiosłem zbawiał wodę. 11 Piotrowi Karwackiemu Oczy psa. W imieniu Nieba. Są wodą, między wierzchołkami beznadziei. w nich dojrzysz Swoje szczególne Tak Kiedy kamień odrzucałeś. nie daj się bogom są jak wata cukrowa często pod Kościołem idź, może z dzieckiem, żoną uśmiechaj się jak do Siebie wtedy mów coś zasłyszał. 12 Mirkowi z Sobótki Przychodzę Ci mówić o Twoim powrocie. W Imieniu Nieba. Sen wyjrzały zza powiek Wzgórza Partyzantów. Wejście maleńkie Jak snopek światła Nabijany widłami, kiedy zgryźć nie możesz, Powiązany sznurem twych grzechów. Rozogniony iskierką. Przystrajasz się w Wulkan. W czyim Ręku 13 Eli i Mirkowi Śnimy Ci się w imieniu Nieba. W imieniu Twojego Nieznanego. Wychodzisz ze skorupki jak za młodu dusza stara przeżarta, pocerowana dżinsową łatką wychodzisz do nas na Chwilkę na promień fluidu przeskakujesz jak zajączek różne ciężkie czasy i nigdy nie pamiętasz fabuły odpocznienia otwierając powieki jakbyś zamykał drzwi. 14 Mario z Brna Przychodzę do Ciebie aby rozmawiać. Synu Pozdrowienia. Z Nieba. Przychodzę zamienić tych parę słów rozmawiać z Tobą Wolnym. Tym który wygląda przez dziurkę od Klucza a ten, który przygnieciony gratami wieków w piwnicy twej podświadomości ten niech czeka na więcej od tego który okiem widzi Jasność niech wpuści ją do wnętrza jak rzekę 15 Obcującym Świętym Schodzicie nierejestrowani. Wpadacie jak po ogień szerszeniom nieść ulgę. Podsyłacie obrazki do kolorowania a w swych izdebkach modlicie się by Bóg Rozkoszy nie zabierał modlitw o zdrowie 16 Czesławowi Miłoszowi Jeżeli jestem odpowiedzialny, To za wszystko. Za pomstę do Nieba gdy brakuje argumentów. Za pory roku epileptycznie natrętne do złudzenia. Za cienie ludzi na Wschodzie i w Afryce. Za niemądrość polityków i garbatych. Za Boga pośród nas: Niewidzialnego. Za diabła i jego posłów: dotykalnych. Za miliony letnich. 17 Witkowi Lwowowi Upominamy Cię w Imieniu Nieba. Tu się już tylko pracuje. Sercem. Bez bicia. Nie ma ornamentów bez duszy. Dusze jak ornamenty. Bez szat. Nagość jest Piękna. Twój bezwstyd, gdyby nie był poruszany sznurkami pajaca, Tutaj głosiłby ewangelię jak pędzel Malarza 18 Anicie i Czarkowi Więcej grzechów nie pamiętam. Za wszystkie serdecznie żałuję a jutro zgrzeszę budząc się na patelni jak jajo odebrane kurze. Oto niemożność stała się prawem śmierć ożywiliśmy iluzją głębin roztwieramy bramy filozofii dopisujemy nowych buntów teorię doszywamy welon i wstążki w rękę różę dajemy i palcem kręcąc (jak na wesołym miasteczku) wychowujemy dzieci gonimy do szkół musztrujemy szczoteczkami do zębów nagradzamy pistoletem na wodę 19 Stasi Meszyńskiej Tęsknimy za Tobą w imieniu Nieba. Ty się naużerasz z guzikami u koszuli. Ty się namęczysz przetykaniem rur w wannie. Stoimy jak woda łatwa bo przenikająca bez powodzi. Wolicie czystość łączyć z rozkoszą. Jak Anieli którzy pospadali jak jabłka gdy Bóg mocniej westchnął. Może już czas więcej o Was: Może w kartezjańskim rozmyśleniu kiedy lot ptaka siadającego na sklepieniu nieba i budki w lesie nie nazywacie grawitacją upadku lecz unoszeniem duszy, to wiedzcie że jest to niedopasowany płaszcz na ciało które by nie istniało gdyby naprawdę istniało. Tak jak Bóg jest Bogiem a nie jak Bóg. 20 Karolowi Wojtyle Zgaś czyściec. Gdy Cię okradną albo choroba dopadnie jak wygłodniały zwierz. Nie oponuj. Lęk nieprawdziwy. To przychodzą Wasi Przyjaciele Schodzą z obrazów i fotografii wygniecionych przez Niepamięć. Wrzące oczy Owieczki Modlą się o spalenie wydmuszki Maciej Grzesiowski |