|
|
|
|
Wszystkim zatrzymanym 1 Temu Ostatniemu A teraz słuchaj: w Niebie jeżeli ktoś wychodzi na papierosa to wychodzi z Siebie a wyjść z siebie znaczy wyjść z Nieba 2 Kruczkowi Mówmy otwarcie Zamknij drzwi jesteśmy sami Mów ciszej za ścianą Uszy wielkie Nie bój się Dasz Sobie radę musisz tylko znaleźć swoje między galopem paproci a synergią księżyców Musisz tylko pokazać się Szefowi I Rób co chcesz Musisz tylko umrzeć By dobrze o tobie mówili 3 Alicji Łozińskiej Ruszasz schematy dratwy i naparstek Taki obrus okrywający się żałobą spoczywasz we dnie i w nocy ku pomocy w piołunach kosmicznej śmierci nic cię nie przebudza jakbyś nigdy nie żył i nie chciał wznieść oczu ku Językom Nieba zostało słowo złamane w pancerz marmurowy i jeśli gdzie przysiąść siadają ptaki Gołębie Cmentarne i nasza niezatarta pamięć 4 Krysi z Krakowa Rzeczywiście między nami tron bez Właściciela. Ponad nami ni Starca ni brody świst muzyki trzepot anielskich pozdrowień. Szukacie Boga w krzesłach tronach lożach jakbyście zapomnieli o liściu paproci kolysanej jego oddechem rozkoszą bycia wiernym Szczęściu 5 Wieśkowi Krupińskiemu Mówią że tutaj wszystko się kończy. Gdy już zaczniesz nowe życie. W Niebie. Kończy się ból żony dzieci musztry ręce umazane deszczem w polu Mówią że wszyscy się znają i noce przeminęły jak gorączka. Wciąż tylko mówią i ty milczysz co słyszysz Jeszcze się nie zmęczyłeś Jeszcze się winem nie upiłeś 6 Mamie Pozdrawiam Cię w imieniu Nieba. Jesteś dobrym człowiekiem. Aniołem. Brakuje nam Ciebie. Twoich braków. Twoje życie będzie żarem robaczka Święto Jańskiego. Znajdą go w noc ciepłą zapomną gdy przyjdzie dzień. Ale to że my Ciebie kochamy mówimy jak telefon którego potęgowania nie rozumiesz patrz co dzień na jezioro w kropli potu urodzisz Dziecko którego imię jest Grzechem z pierwszego snu. 7 Bratu Markowi z Taize Bardzo pragnę paść owieczki. Jak lotne pasieki tulić trawę do matki. Bardzo pragnę wołać głosem zatrzymanym w deskach cmentarza. Kłębią się cienie. Na takie święto. Na takie zapomnienie. 8 Lechowi Wałęsie Musisz być jak inni. Iść między owce by dostrzegły Cię wilki. To leczy. Uśmiechać się do natrętnych konwalii w aerozolu. Dawać przykład umiarkowania w jedzeniu Piciu. Nie pić. 9 Miłoszowi z Tyńca Jesteśmy jakby z ulicy. Choć Tu latają bez skrzydeł. Lulki palą bez gwałtu. Ni samolotów. Ni. już dobrze się czujemy jak zapałki zlane woskiem. Nadzieja że znajdziemy swój pałac z Mieszkańcem. Aniołem Stróżem. Maciej Grzesiowski |