W miejscowości Cheyenne Montain w pobliżu Colorado Springs tylko raz w roku, w
dniu 4 lipca, działo się coś naprawdę. Barwny korowód przeciągał ulicami
miasteczka, a wieczorem w różnych jego punktach, trwały festyny. Później miasto
wracało jednak do normy, a jego mieszkańcy zajęci swoimi sprawami nie
przeczuwali, że ich życie już wkrótce ulegnie gwałtownej zmianie.
Tak było do roku 1961, zanim do Cheyenne Montain nie przyjechała duża ekipa
wojskowa. Przybyli oficerowie nie budzili większego zainteresowania i właściwie
ich przeciągający się pobyt przeszedłby bez echa, gdyby nie to, ze wśród
wojskowych było kilkunastu cywili. Kiedy jednak okazało się, że głównym obiektem
zainteresowanie przybyszów nie jest wcale miasto, lecz pobliska góra Cheyenne
(1800 m.n.p.m.) – zatrzęsło się od plotek i domysłów. Według jednych – wojskowi
poszukują skarbu ukrytego przed laty przez poszukiwaczy złota, drudzy zaś
twierdzili, ze nie chodzi o złoto lecz o URAN. Zresztą każdy z „doskonale
poinformowanych” podawał swoją, jedynie prawdziwa wersję.
Już wkrótce plotki ucichły. Było bowiem oczywiste, że na górze Cheyenne buduje
się coś niezwykłego. Nie tylko zresztą na górze. W miasteczku – budowano osiedle
wojskowe. Mieszkańcy Cheyenne Montain dziwili się bardzo, kiedy po roku i po
trzech latach, a nawet wówczas, gdy prace zostały zakończone, góra Cheyenne i
jej okolice nie zmieniły swojego wyglądu. Okazało się, że budowano nie na górze,
lecz w jej wnętrzu.
W roku 1965 został oddany do użytku podziemny, przeciwatomowy, całkowicie
zautomatyzowany ośrodek dowodzenia i kierowania systemu NORAD. Koszt jego budowy
wyniósł 142,4 miliona dolarów, a koszty eksploatacji skalkulowano na około 15
milionów dolarów rocznie.
We wnętrzu góry zbudowano 8 bunkrów trzykondygnacyjnych i 3 bunkry
dwukondygnacyjne. Każdy z nich wykonany jest z żelbetonu, a ponadto ściany
budowli wyłożone są spawanymi płytami stalowymi grubości 9,5 mm, co ma chronić
przed falami elektromagnetycznymi. Poszczególne bloki spoczywają na spiralnych,
ważących około tony, amortyzatorach. Bunkry te są połączone systemem korytarzy i
przejść o łącznej długości 4,5 km. Bloki i korytarze mają dodatkowo system
amortyzatorów hydraulicznych. Główne włazy do podziemnych tuneli i wszystkie
otwory wentylacyjne zamykane są hermetycznie, potężnymi podwójnymi,
rozmieszczonymi w odległości 15 m od siebie stalowanymi zasuwami, o wadze 30 ton
każda. Specjalne urządzenie elektryczne uniemożliwia jednoczesne otwarcie obu
zasuw, dzięki czemu powstają tzw. Śluzy izolujące. To samo urządzenie zamyka i
otwiera włazy. Czas otwierania i zamykania wynosi 30sekund. Stalowe zasuwy
osadzone są w żelbetowej ścianie grubości 5 metrów. Nawet bezpośrednie trafienie
bombą wodorową o wielkiej mocy nie może ponoć – tak przynajmniej sądzą
konstruktorzy – uszkodzić tego swoistego „Wolfschanze”. Ośrodek przygotowany
jest do funkcjonowania nawet po wybuchu jądrowym – a więc bez kontaktów ze
światem zewnętrznym – przez osiem miesięcy. Wyposażony jest w urządzenia
filtrowentylacyjne i własna elektrownię o mocy 956 kW (sześć prądnic Diesla). W
magazynach znajduje się 1,2 mln litrów oleju gazowego, 5,2 mln litrów wody do
picia i 15,6 mln litrów wody do innych celów, a także odpowiednia ilość
żywności, części zamiennych i urządzeń zapasowych. Nie zapomniano oczywiście o
miejscach wypoczynku i rozrywki, dla 425 osób w czasie pokoju i 900 – w okresie
wojny. Łączność ze światem zewnętrznym po ataku jądrowym zapewniają cztery
podziemne kable rozchodzące się w cztery strony świata oraz dwie mikrofalowe
radiostacje wbudowane w skaliste zbocza z dwóch stron góry i zabezpieczone
stalowo – betonowymi kopułami. Na ich budowę zużyto 120 ton stali i ponad 100
ton betonu.
W tym podziemnym mieście, oprócz NORAD i ośrodka wykrywania i śledzenia obiektów
w przestrzeni kosmicznej (SPADATS) mieszczą się ponadto:
• ośrodek agencji łączności wojskowej DCA Defense Comunications Agency),
• ośrodek służby meto sił powietrznych AWS (Air Wejher Sernice),
• urząd bezpieczeństwa specjalnego sił powietrznych AFSSO (Air Force Special
Security Office),
• ośrodek przetwarzania danych wywiadowczych IDHS (Inteligence Data Handling
System),
• narodowe centrum powiadamiania cywilnej obrony przeciwlotniczej i inne.
Te „inne” są nie mniej ważne, a może ważniejsze od tych, o których w Stanach
Zjednoczonych mówi się otwarcie. Cały NORAD, podobnie jak i zintegrowane w nim
systemy, ma charakter „obronny”. Dziwi co prawda, że w takim obronnym ośrodku
znalazł swoje miejsce IDHS i chociażby AFSSO.
Mieszkańcy małego miasteczka tureckiego o wdzięcznej nazwie Diyarbakir zimą 1954
roku zelektryzowani zostali wiadomością o przybyciu grupy amerykańskich
techników. Większość z nich paradowała w uniformach U.S. Army. Kiedy rozeszła
się wieść, że sojusznicy atlantyccy będą tu coś budować, tubylcy nie posiadali
się z radości i oczami wyobraźni widzieli już wpływające do ich kieszeni
„zielone papierki”. Nic z tego. Sojusznicy sami – w ogromnej tajemnicy – zaczęli
wznosić dziwną jakąś konstrukcję.
Potomkowie Kara Mustafy, nieliczni którym udało się zmylić silne straże i
podejść do dziwoląga – opowiadali , że Amerykanie wykonują stalowy szkielet
wielkości prawie boiska do piłki nożnej, oplatany niezliczoną ilością zwojów
drutu i drucików. Amerykanie mają zawsze dziwne pomysły – myśleli rozczarowani
mieszkańcy Diyarbakir – miejscowości polożonej o 10 kilometrów od granicy z
dawnym Związkiem Sowieckim. Żaden z nich wówczas nie wiedział, że ich miasteczko
przejdzie do historii amerykańskiego szpiegostwa radioelektronicznego. Dziwne
druty i druciki tworzyły bowiem pierwszą antenę radarową do obserwacji,
podsłuchu i rejestracji każdego szmeru, każdej zmiany w eterze nad południową
częścią Związku Sowieckiego.
Wywiad amerykański – on to był bowiem inwestorem tego urządzenia – był
przekonany, że właśnie w tej części Związku Sowieckiego znajduje się baza
międzykontynentalnych rakiet balistycznych.
Baza, o którą chodziło, nie została zlokalizowana. Pierwszy krok w dziedzinie
szpiegostwa radioelektronicznego został jednak zrobiony.
Jak widać, w NORAD nie rezygnuje się z dobrodziejstw dalszych kroków
poczynionych w tej „pokojowej dziedzinie”. Różne więc informacje docierają do
NORAD i różne z niego wychodzą, Między „obronnym” systemem NORAD, a dowództwem
sił strategicznych zbudowano całkowicie zautomatyzowaną wielokanałową łączność o
wielkiej wydajności. Dzięki temu alarm w NORAD – nawet gdyby był następstwem
pomyłki w dowolnym ogniwie – stawia na nogi siły strategiczne, a więc
międzykontynentalne pociski balistyczne i bombowce strategiczne.
Nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni, aby zdawać sobie sprawę z następstw takich
alarmów.