Pogoda

Strona główna SMN

Billy Meier

Autor - G. MOOSBRUGGER
 

Książka

"Ufo z Plejad"

Od autora
Era wodnika
Zagadka Noli
Plejadanie
Pojazdy kosmiczne Plejadan
Billy – łącznik Plejadan
Kontakty z pozaziemskimi...
Demonstracje Plejadan
Nocne demonstracje Pleja...
Obserwacje dzienne i nocne
Dlaczego unikają nas
Materiał fotograficzny
Badania naukowe... dowody
Zamachy na Billy`ego
Ataki Inteligencji Giza
Czego chcą od nas...
Zakończenie


  Billy Meier - aud. radiowa
  Audycja radiowa o UFO

  Przesłuchaj książkę...

   Sfilmowany statek  1
   Sfilmowany statek  2

   UFO Meier 1987 cz. 1
   UFO Meier 1987 cz. 2
   UFO Meier 1987 cz. 3

   Contact Billy Meier cz. 1
   Contact Billy Meier cz. 2
   Contact Billy Meier cz. 3
   Contact Billy Meier cz. 4
 

 

  Najlepsze strony w Polsce
    Historia kontaktów BILLY’EGO MEIERA z inną cywilizacją. Film oryginalny

SM

UFO Z PLEJAD

XV CZEGO CHCĄ OD NAS ISTOTY POZAZIEMSKIE?

AUTOR - GUIDO MOOSBRUGGER

1. Skąd pochodzą NOLe i co wiemy o ich załogach?
 
Odpowiadając na to pytanie, na samym wstępie należy ustosunkować się do dość popularnego poglądu mówiącego, że źródła pochodzenia pozaziemskich obiektów latających należy szukać w naszym układzie planetarnym. Opierając się na wyjaśnieniach Plejadan, którzy znakomicie orientują się w stosunkach panujących na naszej planecie, należy stwierdzić, co następuje:
 
1.  W czasach prehistorycznych oprócz Ziemi zamieszkałe były jeszcze dwie inne planety Układu Słonecznego, a mianowicie tak zwana Czerwona Planeta, czyli Mars, oraz legendarna Malona. Ta ostatnia, jak już podałem w rozdziale XII, została całkowicie zniszczona przed około 75.000 lat wskutek działań wojennych jej mieszkańców. Od tego czasu jej szczątki krążą wokół Słońca jako pas asteroid między orbitami Marsa i Jowisza, stanowiąc ostrzeżenie przed tym, do czego może doprowadzić wzajemna nienawiść i przemoc. Obie planety zamieszkałe były przez ludzkie formy życia.
 
2.  Obecnie w Układzie Słonecznym żadna inna planeta poza Ziemią nie jest zamieszkała. Poszczególne planety znajdują się w całkowicie różnych stadiach rozwoju. Niektóre z nich nie mogą już z racji wieku stworzyć odpowiednich warunków do rozwoju i istnienia życia, inne zaś są jeszcze w stadiach, w których co prawda istnieją już na nich najniższe formy życia, lecz potrzeba jeszcze milionów lat, aby wytworzyły się z nich formy wyższe.
 
3.  Wbrew wielu twierdzeniom, w całym Systemie Słonecznym nie ma żadnych półduchowych form życia ani też wyższych -czysto duchowych.
 
4.  W Układzie Słonecznym istnieją jedynie bazy zbudowane i obsługiwane przez istoty pozaziemskie będące punktami wypadowymi dla różnego rodzaju ekspedycji naukowo-badawczych. Poza tym tego typu bazy istnieją również na Ziemi, gdzie są doskonale ukryte i zabezpieczone. Nie ma prawie żadnych szans, abyśmy mogli je zlokalizować przy pomocy posiadanych przez nas obecnie urządzeń. Na przykład od 300 lat istnieje w masywie górskim w Szwajcarii jedna z trzech ziemskich baz Plejadan. Druga znajduje się na Dalekim Wschodzie, trzecia zaś w Ameryce.
 
Wszystkie pozaziemskie rasy uczestniczące w jedenastoletnim okresie kontaktów, w latach 1975-1986, pochodzą z systemu Wegi w gwiazdozbiorze Lutni oraz gromady gwiazd zwanej Plejadami. Wszystkie pozostałe istoty odwiedzające Ziemię zamieszkują sąsiednie układy planetarne w stosunku do naszego, a nawet położone w odległych rejonach wszechświata.
 
Pozaziemskie odwiedziny nie są wymysłem ani też bajką pochodzącą z filmów i książek science-fiction. Otóż w samej naszej galaktyce zwanej Mleczną Drogą istnieje około 7,5 miliarda ludzkich cywilizacji, z których spora część opanowała na tyle technikę lotów kosmicznych, że mogą one bez trudu przybywać na Ziemię.
 
Ziemianie nie są więc jedynymi ludzkimi istotami powstałymi w wyniku aktu stworzenia, bowiem zgodnie z Genesis „Człowiek" nie jest żadnym wyjątkowym zjawiskiem w nieskończonym wszechświecie, a wręcz przeciwnie. Kreacja stworzyła 79, czyli 40.353.607, czystych ras ludzkich, które z biegiem lat wymieszały się ze sobą osiągając liczbę rzędu wielu miliardów. Co się tyczy ich budowy, mogę jedynie powtórzyć to, co podałem na temat Plejadan w rozdziale III: Pozaziemskie istoty nie są żadnymi potworami, niebiańskimi zjawami czy też istotami obdarzonymi magiczną mocą niczym nasi bajkowi czarodzieje. Są to istoty z krwi i kości, takie same jak my. Określenie „pozaziemskie" nie powinno więc być mylone z pojęciem „nadziemskie", czyli nadprzyrodzone.
 
Wszyscy ludzie w całym wszechświecie posiadają ciało z krwi i kości jak my, choć z licznymi anatomicznymi różnicami. Są one często większe, niż tylko kolor skóry, na przykład układ oczu, dwie lub więcej rąk etc. Biorąc te różnice pod uwagę, możemy stwierdzić, że różnorodność ludzkich form życia jest ogromna. Nie możemy oczekiwać, że wszystkie one wyglądają tak samo jak my, Ziemianie, mimo to około 95 % z nich posiada wygląd podobny do naszego, choć wielu z nich brakuje nieco do naszego ideału. Wiele z nich z pewnością wydałoby się nam obcych, inne zaś egzotyczne, bowiem mało która ma idealnie wyważone proporcje.
 
Jeżeli chodzi o wzrost, mamy do czynienia zarówno z karłami, począwszy od 40 cm, jak i olbrzymami mierzącymi po kilka metrów. Jeszcze więksi od nich są tytani dochodzący do 12 m.
 
Podobnie liczna jest różnorodność kolorów ludzkiej skóry. Kreacja stworzyła ich łącznie 73, czyli 343. Większości z nich Ziemianie jeszcze nigdy nie widzieli. Ta paleta barw zawiera również kolor zielony. Wspominam o tym, bowiem w wielu gazetach stale wyszydza się „zielone ludziki", a następnie za pomocą tego zwrotu ośmiesza ludzi zainteresowanych zjawiskiem UFO.
 
Pomiędzy poszczególnymi rasami istnieją również ogromne różnice w długości czasu życia. Jedne osiągają wiek setek, inne wielu tysięcy lat (ziemskich), a jeszcze inne nawet więcej. Wszystkie istoty są jednak śmiertelne w sensie życia cielesnego, bowiem zgodnie z prawami przyrody wszystko podlega nieustannemu procesowi zmian, powstawania i przemijania, narodzin i śmierci.
 
Poza tym istoty pozaziemskie posiadają prawie takie same cechy jak my i to zarówno pozytywne, jak i negatywne. Podobnie jak my popełniają błędy.
 
Pod względem ewolucyjnym cywilizacje ludzkie istniejące w naszym wszechświecie znajdują się na bardzo różnym etapie rozwoju. Jedne wiodą żywot ludzi epoki kamiennej tocząc nieustanne walki ze sobą, inne zaś są na najwyższych szczeblach rozwoju duchowego. Są dwie podstawowe przyczyny tego stanu rzeczy:
 
1.  Rozpoczynanie rozwoju ewolucyjnego w różnym czasie, często w ostępach wynoszących nawet dziesiątki milionów lat.
 
2.  Kroczenie różnymi drogami na drodze rozwoju ewolucyjnego, mimo iż wszystkie one prowadzą w tym samym kierunku, to znaczy, poszczególne fazy rozwoju pokonywane są w różny sposób i w różnych okresach czasu. Inaczej mówiąc, los poszczególnych narodów oraz jednostek zależy od nich samych, zarówno po względem ich rozwoju materialnego, jak i duchowego.
 
Zatem każdy człowiek decyduje sam o tym, czy chce postępować zgodnie z prawami i nakazami Kreacji.
 
W niezmierzonej przestrzeni kosmicznej oprócz pokojowo usposobionych inteligencji istnieją również rasy wrogie i agresywne. Dlaczego wysoko rozwinięte pod względem technicznym rasy zachowują się jak przysłowiowi barbarzyńcy wykorzystujący każdą okazję do podboju słabszych cywilizacji, trudno wyjaśnić. Postępowe rasy w znacznym stopniu ograniczyły swoją agresywność lub kontrolują ją, unikając mieszania się w wojenne rozgrywki.
 
Jeżeli cywilizacjom ludzkim uda się zaniechać działań wojennych, pokonać choroby i inne zagrożenia, a także postępować zgodnie z prawami natury, wówczas ich życie stanie się znacznie szczęśliwsze, bardziej udane, niż ma to miejsce w naszym przypadku.
 
Niezależnie od różnic wszyscy ludzie we wszechświecie mają jedno wspólne zadanie, inaczej mówiąc, sens życia ich wszystkich jest taki sam. W ten oto sposób dotarliśmy do jednego z najistotniejszych problemów istoty życia: Skąd przychodzimy? Dokąd zmierzamy? W jakim celu? Co się dzieje po śmierci? I w końcu najważniejsze pytania: Po co człowiek w ogóle żyje?
 
Niektórzy ludzie zdziwieniem reagują na tego rodzaju pytania, bowiem na co dzień nie zaprzątają sobie głowy takimi filozoficznych dywagacjami. Ludzi takich porównać można do pacjentów, który dopiero gdy zachorują, zaczynają się zdawać sobie sprawę, że problem chorób dotyczy ich również. Dopóki są zdrowi, nie myślą, że kiedyś mogą sami zachorować.
 
Co się dzieje z ludźmi żyjącymi szczęśliwie i bez trosk, w bogactwie i dobrobycie? Uważają oni, że nie ma najmniejszej potrzeby rozważać tego rodzaju filozoficznych problemów, bowiem są przekonani, że i tak osiągną to, czego będą chcieli. Po cóż wiec im takie dywagacje. Wszystko jednak może się zmienić, gdy ich karta nagle się odwróci. Właściwie to godnym pożałowania jest fakt, że dopiero w sytuacji krytycznej człowiek uzmysławia sobie sens swojego istnienia.
 
Odwrotnie jest z ludźmi ubogimi, którzy żyją często na skraju egzystencjalnego minimum.
 
Na szczęście dzięki wibracjom Ery Wodnika coraz więcej ludzi, coraz częściej i coraz wnikliwiej będzie rozważało z wewnętrznej potrzeby ten problem.
 
1.1. Sens ludzkiego istnienia
 
Chociaż Kreacja jest czymś najdoskonalszym, co człowiek zna lub wydaje mu się, że zna, podlega ona procesowi nieustannej przemiany. Być może zabrzmi to absurdalnie, ale do tego celu niezbędna jest jej pomoc wszystkich ludzi. Dlatego też energia duchowa Kreacji nieustannie wytwarzą nowe, niewielkie skupiska dusz, które zamieszkują ludzkie ciała. Owe duchowe ludzkie formy ożywiają ludzkie ciała, które nie mogłoby bez z nich w żaden sposób egzystować. Zgodnie z prawem Kreacji sens ludzkiego życia sprowadza się wyłącznie do duchowej ewolucji. Każda duchowa forma zamieszkująca ludzkie ciało musi przejść przez niezliczoną ilość inkamacji, począwszy od niedoskonałej
 
młodej formy aż do duchowego ideału, który w końcowym etapie wraca do początku jednocząc się z Kreacją. Droga ewolucji wiedzie przez wiele przeszkód. Każdy człowiek mimo wielu wspólnych cech z innymi stanowi oddzielną formę bytu i sam obiera własną drogę rozwoju. Oznacza to, że w celu dokonania się pełnej duchowej ewolucji pojedyncze życie Człowieka jest zbyt krótkie, w związku z czym musi się on nieustannie odradzać aż do osiągnięcia celu.
 
1.2. Co się dzieje z człowiekiem po śmierci?
 
Gdy człowiek umiera, jego ciało rozpada się na części składowe, zaś zamieszkujący je duch mylnie określany nieśmiertelną duszą przechodzi do innego świata zwanego zaświatami, gdzie gromadzone są, oceniane i przetwarzane wszystkie przeżycia i doświadczenia zebrane w danym wcieleniu. Informacje te nigdy nie giną i stają się cząstką danej duszy, stanowiąc obraz i dowód jej drogi do prawdy i mądrości.
 
Zaświaty nie znajdują się w jakimś nieznanym rejonie wszechświata, lecz stanowią powłokę otaczającą każde zamieszkałe ciało niebieskie. W przypadku Ziemi jest to obszar położony w obrębie naszej atmosfery podzielony na siedem różnych sfer ewolucyjnych. Po śmierci ludzka duchowa forma kierowana jest na odpowiedni poziom w zależności od stopnia jej rozwoju duchowego.
 
Po pewnym czasie proces przetwarzania informacji dobiega końca i duch może ponownie opuścić ten obszar i wcielić się w nowe ciało. Oto odpowiedni cytat z Życia i śmierci:
 
W czasie niezliczonych inkamacji duch wzbogacany jest kawałek po kawałku o takie wartości jak logika, doświadczenie, miłość, wiedza, prawda, mądrość etc. Drobina po drobinie gromadzi on bogactwo wyznaczające jego doskonałość. Droga prowadząca do jej osiągnięcia pełna jest niewysłowionego trudu, wyrzeczeń, cierpienia, radości i miłości w czasie niezliczonych lat życia.
 
Kreacja (energia duchowa Kreacji, wszechmocna siła Kreacji) stara się zapewnić każdemu człowiekowi wszelkie niezbędne warunki do kroczenia obraną przezeń drogą, natomiast to, jak będzie on postępował w trakcie jej przemierzania, to już jego sprawa. Nie zabiega więc o pełną kontrolę jego życia, lecz zostawia mu swobodę kierowania własnym losem. W związku z tym człowiek jest sam odpowiedzialny za swoje myśli i czyny zgodnie z powiedzeniem: „Każdy człowiek jest kowalem swojego losu".
 
1.3. Co to jest Kreacja i kim jest Bóg?
 
Kreacja oznacza ducha Kreacji, energię ducha Kreacji, świadomość uniwersalną i inne tego typu pojęcia.
 
Kreacja to nieograniczona masa czystej energii wypełniającej nasz wszechświat. Jest ona nie uformowaną i najpotężniejszą siłą w całym wszechświecie, niepojętą w swojej wiedzy, mądrości, prawdzie, miłości, logice, sprawiedliwości etc. Kreacja jest stwórcą wszelkich rzeczy, co oznacza, że jest twórcą wszystkich światów oraz bytów.
 
Jedyny Bóg, o którym mówią niektóre religie, to właśnie Kreacja. Natomiast słowo Bóg oznacza króla mądrości i jest odpowiednikiem staro-lirańskiego pojęcia Jszwjsz (JHWH) oznaczającego ludzi o niezwykłej wiedzy, umiejętnościach i mądrości, którzy dzięki swej sile duchowej stawali się przywódcami niczym nasi królowie lub cesarze.
 
Pojęciem Boga jeszcze dziś określa się istoty pozaziemskie posiadające tego typu umiejętności. Sam Immanuel (Jezus Chrystus) powiedział: „Bóg jest człowiekiem jak każdy. Nad Bogiem, znacznie wyżej od niego, jest Kreacja, ta zaś jest niezmierzoną tajemnicą".
 
Tak więc Bóg i Kreacja nie są tym samym. Bóg nie ma żadnego wpływu na życie duchowe człowieka.
 
2. Dlaczego istoty pozaziemskie odwiedzają nas na Ziemi?
 
Od chwili opanowania techniki podróży kosmicznych, ludzka rasa dąży nieustannie do poszerzenia swoich horyzontów. Nic więc dziwnego, że naszą planetę odwiedza tak wiele różnych pozaziemskich inteligencji. Na pytanie, co je tu sprowadza, istnieje wiele odpowiedzi:
 
a)  Nieznaczny procent wszystkich odwiedzin ma charakter jednorazowy, często wynikają one z kłopotów technicznych wymagających przymusowego lądowania.
 
b)  Czasami jest to efekt niedostatecznego  opanowania techniki  lotów kosmicznych objawiający się błędami w nawigacji w czasoprzestrzeni.
 
c)  Inni przybywają do nas z czystej ciekawości, zbaczając nieraz z trasy swojego lotu, gdy tylko nasza błękitna planeta znajdzie się w jej pobliżu.
 
d)  Niekiedy są to grupy zwiadowcze z kosmosu, których zadaniem jest sprawdzenie, czy nasza planeta jest zamieszkała i jeśli nie, to czy nadaje się do zamieszkania.
 
e)  Od czasu do czasu, ale niezbyt często, pozaziemscy goście wydobywają na Ziemi pewne pierwiastki, które nie występują na ich planecie. Nie oznacza to jednak, że uważają naszą planetę za kopalnię.
 
f)  Inną ważną przyczyną było wejście naszej planety w epokę atomową poprzez zrzucenie bomb na Hiroszimę i Nagasaki oraz niezliczone próbne wybuchy jądrowe, które nastąpiły potem. Ten. f akt postawił kosmiczne siły bezpieczeństwa w stan gotowości.
 
g)  Największa część odwiedzin ma charakter naukowo-badawczy. Przybysze dyskretnie gromadzą okazy występujących u nas roślin, minerałów, a po zakończeniu badań opuszczają naszą planetę.
 
h) Wiele cywilizacji przybywa na naszą planetę, aby badać nasz styl życia i kulturę, głównie w celach porównawczych, aby zobaczyć, jak mogła wyglądać ich droga lub czego unikać, aby nie popełniać naszych błędów etc.
 
i) Główną przyczyną odwiedzin pozaziemskich przybyszy jest jednak Człowiek. Przy tej okazji zdarza się, że z konieczności nawiązują oni kontakt z niektórymi Ziemianami. Kontakty takie są z reguły krótkotrwałe, w rzadkich przypadkach trwają kilka miesięcy lub lat. Czasami Ziemianie zabierani są przez załogi pozaziemskich statków kosmicznych składające się z robotów lub androidów do ich wnętrza, gdzie poddawani są różnorodnym badaniom. Po ich zakończeniu „ludzkie króliki doświadczalne" wypuszczane są na wolność. Osoby te w wyniku blokady pamięci z reguły prawie wcale lub bardzo słabo pamiętają to niezwykłe zdarzenie. Dobry hipnotyzer jest jednak w stanie odblokować je i wywołać z pamięci, jak to miało miejsce w przypadku małżeństwa Berty i Barneya Hillów w USA.
 
Jak wcześniej wspomniałem, nie wszystkie istoty pozaziemskie są usposobione pokojowo. Istnieje spora grupa złowrogich istot owładniętych niepohamowaną żądzą władzy, które przemierzają przestrzeń kosmiczną, próbując podporządkowywać sobie różne planety. Niektórym z nich udaje się również docierać do Ziemi. Przemoc jest dla nich sprawą naturalną, dlatego też nie wahają się przed uprowadzaniem ludzi. Najgorszą rzeczą, jak może się przydarzyć pojmanej osobie, to uprowadzenie na obcą planetę, gdzie może zasilić szeregi niewolników.
 
Uprowadzenia Ziemian przez istoty pozaziemskie zdarzają się na szczęście bardzo rzadko, w związku z czym nie warto się nad tym rozwodzić.
 
j) Na koniec należy wymienić wszystkie te istoty, którym leży na sercu nasze dobro i które niosą nam pomoc. Dotyczy to przede wszystkim Plejadan i ich sprzymierzeńców, o których jest mowa w dalszej części.
 
W przeciwieństwie do często głoszonych opinii muszę podkreślić z całą mocą, że istoty pozaziemskie, niezależnie od tego, skąd pochodzą, nie przybywają na Ziemię jako wysłannicy Boga bądź aniołowie i w żadnym stopniu nie mają wpływu na los człowieka czy też całych narodów. Nic takiego nigdy nie miało miejsca i nie będzie miało w przyszłości.
 
3. Cel działalności Plejadan i ich sprzymierzeńców na Ziemi
 
Zainteresowanie Plejadan losem Ziemi sięga zamierzchłej przeszłości. Wynika ono z faktu, że mamy wspólnych przodków, którzy dawno temu przybyli na Ziemię z układu Wegi w gwiazdozbiorze Lutni. Wpłynęli na ewolucję mieszkańców Ziemi i to zarówno w sposób negatywny, jak i pozytywny. Niestety konsekwencje zła trwają do dzisiaj. Oczywiście nie można im przypisywać całej winy, bowiem Ziemianie opacznie zrozumieli ich nauki, a nawet zmienili je, przez co stali się współwinni szerzącego się zła. Z drugiej strony jednak należy wziąć pod uwagę fakt, że gdyby nie kontakt z wiedzą i umiejętnościami istot pozaziemskich nadal tkwilibyśmy w epoce kamiennej.
 
Tak więc mimo negatywnego wpływu Liran-Wegan (od których pochodzą Plejadanie) Ziemianie nabyli wiele przydatnych wiadomości i umiejętności niezbędnych do rozwoju.
 
Plejadanie czują się zobowiązani do zadośćuczynienia za zło swoich przodków i niosą nam pomoc zgodnie z prawem natury, które mówi, że silniejsi i mądrzejsi winni wspomagać słabszych i potrzebujących. Dlatego też wiele wysoko rozwiniętych ras funkcjonuje w kosmosie jako pomocnicy i obrońcy ludzkiego życia (kosmiczni strażnicy porządku) oraz duchowi nauczyciele.
 
Oto kilka możliwych przykładów pomocy:
 
1.  Jeżeli ewolucja jakiejś ludzkiej rasy jest zagrożona, na przykład w wyniku zbyt wczesnego wypalenia się jej macierzystej gwiazdy, wówczas aby przetrwać, musi ona wyemigrować na inną planetę. W przypadku Ziemian, którzy nie opanowali jeszcze techniki lotów kosmicznych, z pomocą pośpieszyłyby im inne rasy.
 
2.  W razie konieczności przesiedlenia jakiejś rasy adaptacja nie zagospodarowanej planety do stanu, w którym będzie się ona nadawała do zamieszkania.
 
3.  Wspieranie ludzkich ras, które osiągają określoną fazę rozwoju i wchodzą w nowe stadium ewolucji.
 
4.  Najtrudniejszym zadaniem jest utrzymanie pokoju i porządku w przestrzeni kosmicznej. W przypadkach koniecznych niezbędne jest użycie przemocy w celu uniknięcia katastrofy i zachowania harmonii.
 
Jeśli chodzi o Ziemię, znajdujemy się obecnie, jak już wspomniałem na początku książki, w bardzo krytycznym i niebezpiecznym momencie rozwoju. Dlatego też mile widziana jest każda forma pomocy. Żadna inna epoka nie jest w stanie podnieść ewolucji duchowej na wyższy poziom niż Era Wodnika, w której wstępnym okresie właśnie się znajdujemy. Jest to jedna z przyczyn, dla której Plejadanie właśnie teraz niosą nam swoją pomoc.
 
Co prawda forma i rodzaj ich pomocy nie bardzo odpowiada życzeniom i wyobrażeniom współczesnej ludzkiej społeczności. Od istot pozaziemskich oczekuje się raczej bardziej radykalnej postawy, to znaczy przyjęcia kontroli nad Ziemią, co byłyby one zresztą w stanie uczynić, lecz czego nie biorą pod uwagę, ponieważ doskonale wiedzą, że tego rodzaju rozwiązanie niczego by nie dało. Rzecz w tym, że sami musimy zrozumieć swoje błędy i zadbać o to, aby pewnego dnia zapanował między nami pokój, szczęście, zrozumienie, a co za tym idzie — dobrobyt.
 
Pomocy istot pozaziemskich nie należy utożsamiać z pracą chirurga usuwającego choremu wrzód, ale raczej z praca lekarza rozpoznającego symptomy choroby i ordynującego odpowiednie środki terapeutyczne. Dalej już pacjent sam musi przestrzegać przepisów lekarza i regularnie zażywać leki. Podobnie jest z sugestiami istot pozaziemskich. Dotyczy to zwłaszcza problemów, które stworzyliśmy sami — sami musimy „wyciągać z ognia kasztany", które tam wrzuciliśmy. Sami musimy rozwiązywać swoje problemy, oni co najwyżej mogą nam sugerować, jak tego dokonać. Nic nie powinno być na nas wymuszane, bowiem od nas powinno zależeć, czy dane wskazówki przyjmiemy, czy nie.
 
Ku zmartwieniu wielu osób zainteresowanych zjawiskiem UFO Plejadanie i ich sprzymierzeńcy nigdy dotąd nie wylądowali nigdzie oficjalnie, mimo iż pomagają nam już od bardzo dawna. Wyszukują natomiast odpowiednie osoby do pełnienia określonych misji. Najważniejszą z nich jest Eduard „Billy" Meier, który jest pośrednikiem między istotami pozaziemskimi i Ziemianami. Jest jedynym mieszkańcem Ziemi utrzymującym osobiste kontakty z Plejadanami. Aby móc sprostać swojemu zadaniu, przez lata był szkolony i przygotowywany do jego pełnienia. Plejadanie przez cały czas czuwają nad nim i chronią go, a także wspomagają go w urzeczywistnianiu inspiracji z duchowego poziomu Arahat Athersaty, Petale lub Wysokiej Rady.
 
Liczba pozostałych łączników wynosi obecnie, w roku 1990, nie mniej niż 203 osoby na milion osób, co przy 5,4 miliarda ludzi daje ogólną liczbę wynoszącą l .096.200. Są oni rozsiani po wszystkich krajach, muszę jednak dodać, że ich kontakt ma charakter nieświadomy, to znaczy, otrzymują oni przekazy, nie wiedząc, skąd one pochodzą. Zwykle sądzą, że te „impulsy" wypływają z ich własnej podświadomości.
 
Jedyny wyjątek stanowi 5 osób, które otrzymują przekazy świadomie. Działają one publicznie, nie ujawniając jednak swoich kontaktów (dane te zostały przekazane Billy'emu przez Jszwjsza Ptaaha 17 listopada i l grudnia 1989 roku).
 
Podobne inspiracje otrzymują pisarze oraz producenci filmowi piszący książki i kręcący filmy z gatunku science-fiction, poprzez które oswajają oni ludzi z myślą, że nie jesteśmy sami we wszechświecie, oraz przygotowują ich na nadchodzące zdarzenia.
 
Również ziemska nauka otrzymuje bodźce do poznawania nowych rzeczy, dzięki którym Człowiekowi łatwiej będzie stawiać czoło przyszłym problemom i kontynuować swój duchowy rozwój. Wszystko to dawkowane jest w odpowiednich porcjach.
 
Pewni ludzie otrzymują impulsy do publicznych wystąpień, ale tylko wówczas gdy wiadomo, że ich wiedza nie wyrządzi żadnych szkód innym. Z drugiej strony pozaziemscy pomocnicy dbają o to, aby naukowcy uzyskali odpowiednią dawkę wiedzy i jednocześnie z racji swojej pozycji nie stali się Bogami oraz by nie wykorzystywali swojej wiedzy do niecnych celów, co mogłoby mieć nieobliczalne skutki. Plejadanie starają się nie popełnić błędów swoich przodków.
 
Oczywiście ingerencja istot pozaziemskich odbywa się w pewnych ramach ograniczonych odpowiednimi prawami. Głównym celem Plejadan jest wspieranie naszego duchowego rozwoju i dlatego przypisują oni tak wielkie znaczenie do przekazywania wiedzy.
 
Na zakończenie muszę dodać, że poprzez Billy'ego przekazanych zostało już nam bardzo dużo cennych wskazówek i rad. Ma to zresztą miejsce nadal. Część tych cennych i ważnych informacji przedstawiam w dalszej części tego rozdziału.
 
Przekazywanie wiedzy duchowej
 
Plejadanie od zamierzchłych czasów nauczają Ziemian. Najważniejszym ich zadaniem jest właściwe ukierunkowywanie tej wiedzy duchowej, która z biegiem lat została znacznie wypaczona. Dotyczy ona praw i nakazów Kreacji oraz prawdziwej wiedzy o powstawaniu i rozwoju wszelkich form życia. Jest to nauka o prawdzie, która jest niezmienna w całym wszechświecie.
 
W Erze Wodnika jak w żadnym innym okresie dziejów niezbędne jest głoszenie prawdy. Wszystkie postępowe siły przyjmują tę wiedzę z wdzięcznością i podziwem, bowiem świadome są tego, iż bez niej ich rozwój duchowy postępowałaby znacznie wolniej, a nawet mógłby popaść w stagnację. Plejadanie są na tak wysokim szczeblu rozwoju duchowego, że mogą nam przekazywać najczystszą prawdę. Oto wypowiedź jednego z nich:
 
Przekazywane przez nas objaśnienia reprezentują najwyższy znany nam poziom wiedzy o prawdzie, w związku z czym nie ma potrzeby ich ponownego dociekania bądź poznawania. To, co wam przekazujemy, stanowi ostateczną prawdę, jaka jest możliwa do poznania z naszego poziomu rozwoju duchowego.
 
Jest w tym wszystkim pewna kropla goryczy, którą my Ziemianie musimy przełknąć. Jest nią fakt, że Plejadanie nie przekazują nam wszystkiego, co chcielibyśmy wiedzieć. Wynika to stąd, że jest wiele rzeczy, które człowiek może poznać dopiero po osiągnięciu odpowiedniego poziomu rozwoju duchowego. Pewne rzeczy muszą być po prostu przemilczane, aby z powodu swojej niewiedzy człowiek nie wyrządził sobie nimi szkody.
 
Jak już wspomniałem na początku książki okres dziejów, w którym się obecnie znajdujemy, jest najkorzystniejszy do upowszechniania wiedzy duchowej. Należy jednak usunąć z drogi liczne przeszkody.
 
Postęp techniki tak bardzo wyprzedził rozwój duchowy, że nic dziwnego, iż wykorzystywana jest ona w niewłaściwy sposób. Kładąc nacisk na zaspokojenie potrzeb materialno-intelektualnych zupełnie zapomnieliśmy o potrzebach duchowych, odsuwając je na boczny tor. Należy więc ponownie sięgnąć po nie i przywrócić równowagę.
 
Nie mniejszym złem są szerzące się u nas religie, które zdaniem Plejadan nie mają w całym wszechświecie swojego odpowiednika. Innymi słowy, wszelkie panujące na Ziemi religie są zjawiskiem wyjątkowym w całym wszechświecie. Nie sposób wręcz opisać szkód, jakie uczyniły one mieszkańcom naszej planety w ciągu minionych tysiącleci. Musimy wrócić na drogę prawdy, z której zboczyliśmy w zamierzchłych czasach. Aby to osiągnąć, musimy zmienić sposób myślenia. Wielu ludzi będzie musiało zmienić swój światopogląd, aby móc widzieć rzeczy takimi, jakimi one są. Każdy, kto zdobędzie się na wysiłek i wejdzie na drogę prawdy, wkroczy tym samym na właściwą drogę prowadzącą do duchowego rozwoju.
 
4. Niektóre wiadomości przekazane przez Plejadan
 
4.1. Totalne przeludnienie
 
Jeszcze nie tak dawno w każdym państwie żyło tyle ludzi, ile mogło się wyżywić bez pomocy środków chemicznych, to znaczy nawozów sztucznych. Ten naturalny stan trwał mniej więcej do Rewolucji Francuskiej, kiedy to liczba mieszkańców Ziemi wynosiła około 500 milionów. Stale rosnąc w roku 1990 przekroczyła ona granicę 5 miliardów. Nasza planeta nie jest w stanie wytrzymać na dłuższą metę takiej liczby mieszkańców, bowiem optymalna ich ilość wynosi około 500 (dokładnie 529) milionów. Idealnym stanem jest 12 mieszkańców na l km urodzajnej gleby. Tak więc jednym z największych problemów naszego wieku jest nadmierne przeludnienie, które jest przyczyną dużej części zła panującego na naszej planecie.
 
a)  Przeludnienie powoduje ograniczenie przestrzeni życiowej, sprawia, że ludzie żyją jak ryby w puszce, tłumiona jest ich inwencja i wzrasta agresja, co z kolei rodzi niebezpieczne spory terytorialne.
 
b)  Z roku na rok miliony ludzi umierają z głodu, poza tym duża część ludzkości żyje na jego granicy -wszystko to sprawia, że sytuacja żywnościowa będzie się stale zaostrzała.
 
c)  Coraz bardziej kłopotliwy staje się problem bezrobocia. W krajach wysoko uprzemysłowionych są to już miliony ludzi, którzy w dużym stopniu wpływają na poziom życia pozostałej części ich mieszkańców oraz krajów rozwijających się. Gdyby Trzeci Świat otrzymał pomoc w postaci wysoko zaawansowanych technologii,  mogłoby dojść do ogólnoświatowej katastrofy gospodarczej.
 
d)  Ludzkość potrzebuje co raz więcej surowców oraz energii w postaci kopalin (gaz ziemny, ropa naftowa, węgiel) do produkcji elektryczności, których wręcz rabunkowa eksploatacja może już w niedalekiej przyszłości doprowadzić do ich wyczerpania. Nie można bez końca grabić Ziemi z bogactw naturalnych, które są przecież nieodnawialne. Grożą nam i inne niebezpieczeństwa, jak na przykład wzrost liczby konfliktów wraz z wyczerpywaniem się surowców energetycznych. W razie konieczności silniejsi będą starali się zabrać je słabszym.
 
e)  Wzrost uprzemysłowienia prowadzi do systematycznego zanieczyszczania środowiska. Czyste do niedawna rzeki i wody gruntowe powoli zamieniają się w ścieki. Nie lepiej jest z powietrzem, które coraz mniej nadaje się do oddychania.
 
Głupota oraz żądza posiadania przyczynią się do tego, że na Ziemi coraz częściej występować będą anomalie klimatyczne, których rezultatem będą liczne katastrofy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi, potopy, susze, a co za tym idzie -głód. I to w zaostrzonej formie. Stale narastać będą konflikty zbrojne i może dojść do globalnych epidemii, które zdziesiątkują ludność Ziemi.
 
Stąd też konieczne staje się podjęcie odpowiednich środków, aby zapobiec tej nadchodzącej zagładzie. Odpowiedni przykład daje nam tu sama przyroda, która poprzez wybuchające od czasu do czasu epidemie i głód eliminuje na przykład nadmiar populacji danych gatunków zwierząt. W ten naturalny sposób przywracana jest równowaga w świecie zwierzęcym. Tylko człowiek swoim postępowaniem depcze prawa natury. W przeciwieństwie do zwierząt płodzi bez opamiętania swoje potomstwo, nie zastanawiając się nad tym, czy będzie ono miało odpowiednie warunki do życia i wystarczającą ilość pożywienia.
 
Każdy rozsądny człowiek musi wreszcie pojąć, że jedynym wyjściem z tej niebezpiecznej sytuacji jest zastosowanie dość niepopularnego środka, to znaczy kontroli urodzeń w połączeniu z niezbędnymi środkami pomocniczymi i przy uwzględnieniu specyfiki danego kraju. Jest to jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu, wszelkie inne mogą go tylko odwlec i zaciemnić. Zamiast zaakceptować tę gorzką prawdę i powziąć czym prędzej odpowiednie działania, w imię fałszywie pojętego humanitaryzmu i miłości do bliźniego podejmuje się błędne decyzje, które jedynie powiększają ludzką nędzę. Winnymi tego stanu rzeczy są ostatecznie wszyscy, którzy nie reagują i z obojętnością przyglądają się temu, co się dzieje.
 
4.2. Niszczenie warstwy ozonowej chroniącej żywe organizmy
 
Od pewnego czasu w naszej atmosferze rodzi się niebezpieczeństwo zagrażające mieszkańcom Ziemi. Jest nim przewarstwienie pasa ozonowego. Rozciągający się w stratosferze ozonowy parasol chroniący nas przed promieniowaniem ultrafioletowym od lat nieustannie zmniejsza się z powodu zaniku tego gazu (O3). Przyczyną tego zjawiska jest przede wszystkim zanieczyszczenie powietrza spalinami pochodzącymi z silników samochodowych, samolotowych i innych. Ponadto spalinami z fabryk, elektrowni oraz gospodarstw domowych, a także fluorochlorkiem węgla znanym jako freon masowo używanym w sprayach i urządzeniach chłodniczych. Oprócz zaniku ozonu w tej górnej warstwie atmosfery, której odbudowa jest niezwykle powolna, w zastraszającym tempie wzrasta zawartość tego trującego gazu w warstwie najniższej.
 
Zdając sobie sprawę z ogromnego znaczenie warstwy ozonowej dla życia wszystkich organizmów biologicznych istniejących na Ziemi już w roku 1975 Plejadanie przekazali Billy'emu ostrzeżenie, które w formie listu otwartego zostało następnie przesłane przezeń do kompetentnych naukowców, rządów i fabryk chemicznych na całym świecie. Oto, co 25 marca 1975 roku podczas 7 spotkania powiedziała na ten temat Billy'emu Semjase:
 
— Już od dziesiątków lat badamy wszystkie sfery waszego świata, zachodzące w nich zmiany i wynikające z nich niebezpieczeństwa. Od wielu lat jesteśmy świadkami stopniowo rosnącej niebezpiecznej zmiany zachodzącej w waszej atmosferze, która będzie miała zabójcze skutki dla życia na całej Ziemi. Chodzi o zmiany zachodzące w warstwie ozonowej pod wpływem nieodpowiedzialnych działań człowieka wynikających z jego technicznego rozwoju. Różne związki chemiczne niszczące ozon nieustannie przedostają się pod postacią gazową do stratosfery. Dotyczy to przede wszystkim gazów bromowych [w języku Plejadan bromos oznacza związki fluorochlorowe -- przyp. G.M.], które dostają się do warstwy ozonowej i powoli rozkładają ją. Jest ona już zniszczona w 6,38 procenta. Tak duża zmiana jest już niebezpieczna dla wszystkich żywych organizmów i może wywoływać zmiany mutacyjne. To zniszczenie dokonało się w ciągu zaledwie ostatnich 60 lat. Szczególnie niebezpieczne są tutaj gazy zwane freonami. W rezultacie promieniowanie ultrafioletowe wysyłane przez słońce przenika przez atmosferę, a następnie oddziaływuje na żywe organizmy. W wielu miejscach warstwa ozonowa jest już niebezpiecznie zniszczona i nie spełnia swojej ochronnej funkcji. W trzech różnych miejscach istnieje zagrożenie całkowitego jej przerwania w ciągu najbliższych dziesięcioleci, o ile nie zostanie powstrzymana emisja szkodliwych substancji do atmosfery. Jeżeli to nie nastąpi, wówczas w tym ekranie ochronnym pojawią się dziury i promieniowanie ultrafioletowe będzie mogło swobodnie przez nie przenikać niszcząc życie na Ziemi. Wszystko, co znajdzie się na drodze tego promieniowania, ulegnie destrukcji. Niszczące związki chemiczne i promieniowanie pochodzą przede wszystkim z silników spalinowych oraz wszelkiego rodzaju procesów związanych z rozszczepianiem materii, które począwszy od roku 1945 wpłynęły na bieg spraw na całym świecie oraz zmieniły los wszystkich form życia. Niszczące związki chemiczne oraz gazy uwalniane są do atmosfery przez wiele przedmiotów codziennego użytku, takie jak na przykład spraye. Przedostawszy się do atmosfery wznoszą się one ku górze, gdzie rozkładają ozon. W ostatnich latach naukowcy z wielu państw zrozumieli niszczący wpływ wielu środków chemicznych na warstwę ozonową, zwłaszcza freonów. Kierując się nieodpowiedzialnym rozumowaniem rozważają również możliwość wykorzystania ich w celach wojennych, na przykład do budowy rakiet, które eksplodowałyby w stratosferze i powodowały powstawanie w odpowiednim miejscu dziur ozonowych, poprzez które na zaatakowany obszar mogłoby przenikać szkodliwe promieniowanie słoneczne. Zabliźnianie się takich dziur trwa bardzo powoli, nawet setki lat i to przy braku dalszej emisji szkodliwych substancji. Ponadto należy wziąć pod uwagę fakt, że warstwa ozonowa ulega stałemu nieznacznemu przemieszczaniu się. Dana dziura może więc zaszkodzić nie tylko określonym obszarom, ale również innym, które nie były celem ataku. Tego wasi naukowcy jeszcze nie wiedzą.
 
4.3. Militarne oraz pokojowe wykorzystanie energii atomowej
 
Od czasu zakończenia II wojny światowej zagrożenie nuklearne wisi nad nami niczym miecz Damoklesa. Rzecz w tym, że nie tylko militarne (próby z bronią jądrową), ale również pokojowe wykorzystanie energii atomowej kryje w sobie ogromne zagrożenie, czego dowiodła katastrofa w Czernobylu. Wyliczanie w tym miejscu zagrożeń, które są powszechnie znane, wydaje mi się zbędne. Ograniczę się jedynie do kilku faktów, które nie są jeszcze znane szerokiej opinii publicznej. Przede wszystkim muszę stwierdzić, że według Plejadan oprócz znanego nam promieniowania występuje jeszcze takie, o którym nawet nasi najwybitniejsi fizycy jądrowi wciąż nie mają najmniejszego pojęcia.
 
Najbardziej niebezpieczne zjawisko związane z wykorzystywaniem energii jądrowej dotyczy zakłóceń pola magnetycznego Ziemi i wynikającego z nich przesunięcia biegunów połączonego ze zmianami klimatycznymi. Jest to jedna z rzeczy, która nie jest jeszcze powszechnie znana. Oto, co powiedział na ten temat Jszwjsz Ptaah we wrześniu 1975 roku:
 
— Magnetyzm Ziemi został mocno naruszony poprzez eksplozje bomb atomowych [tak jak przypuszczał sam Billy — przyp. G.M.]. Wpłynęły one również na zmianę jej ruchu obrotowego w wartościach prawie niemierzalnych. Oznacza to, że normalny ruch obrotowy Ziemi został zakłócony i obecnie dostosowuje się on do nowych warunków. Również w niewielkim zakresie naruszona została orbita wokółsłoneczna, z której Ziemia została nieznacznie wypchnięta. W ten sposób ziemscy naukowcy dokonali zbrodni na własnej planecie oraz całej ludzkości, bowiem te zmiany będą miały katastrofalne skutki. W ostatnich latach doszło także do poważnego przesunięcia się biegunów magnetycznych. I tak na przykład północny biegun magnetyczny znajduje się dzisiaj w kanadyjskiej części Morza Arktycznego, zaś południowy przesunął się w kierunku Ameryki Południowej. Za około 1000 lat, a więc na początku nowego tysiąclecia zmiany biegunów magnetycznych Ziemi będą tak znaczne, że biegun południowy umiejscowiony będzie na Pacyfiku, zaś biegun północny przesunie się w kierunku Arabii Saudyjskiej.

Biorąc pod uwagę obecne tempo przemieszczania się biegunów, w roku 3000 biegun północny będzie leżał między Dżuddą nad Morzem Czerwonym a Mekką. Ptaah potwierdził jeszcze jedno przypuszczenie Billy'ego: — W czasie eksplozji bomby atomowej w Hiroszymie i Nagasaki wyemitowane zostało promieniowanie, które objęło swoim zasięgiem całą Ziemię. Najniebezpieczniejsze jest promieniowanie pierwotne, które zostało uwolnione podczas tych wybuchów. Stanowi ono największe zagrożenie dla życia. Działa ono powoli, ale nieubłaganie. W przypadku wybuchu bomby o  sile tej, którą zrzucono na Hiroszymę, jego negatywny wpływ na żywe organizmy może trwać przez setki lat. W atmosferze wybuchy atomowe naruszają przede wszystkim warstwę ozonową znajdującą się w stratosferze
 
1  to w katastrofalny sposób, w wyniku czego do jej najniższych warstw dociera teraz promieniowanie ultrafioletowe, które powoduje powstawanie w nich ogromnych ilości właśnie tego gazu. Zalegający w przypowierzchniowych warstwach atmosfery ozon niszczy z kolei wszelkie mikroorganizmy.
 
W sprawie pokojowego wykorzystania energii atomowej Quetzal stwierdził, że jest to możliwe bez narażania środowiska i ludzkiego życia.
 
— Jest to możliwe i sami to robimy, jednak Ziemianie nie potrafią jeszcze tego... na razie. Postępują lekkomyślnie i nierozważnie z energią atomową, wywołując śmiertelne zagrożenie dla wszystkich żywych istot. Energię atomową można wykorzystywać bez tego zagrożenia, jednak jest to możliwe tylko wtedy, gdy wszystkie odpady radioaktywne będą w całości neutralizowane. Dokonać tego można poprzez odpowiedni proces przetwarzania, podczas którego z odpadów powstaje nieszkodliwy produkt wyjściowy. Postępowanie wbrew tej zasadzie jest działaniem sprzecznym z prawami natury.
 
Na pytanie Billy'ego, czy Ziemianom uda się rozwiązać problem energii bez sięgania po energię jądrową, Quetzal odrzekł:
 
— Każda planeta nieustannie dostarcza swoim formom życia dostatecznej ilości naturalnej energii, która nie stanowi dla nich żadnego zagrożenia, pod warunkiem że liczba mieszkańców danej planety mieści się w normie. Ze swoimi ponad 4 miliardami ludzi Ziemia jest mocno przeludniona [te liczby pochodzą z okresu, kiedy Quetzal wygłaszał tę opinię — przyp. G.M.]. Ziemianie owładnięci są żądzą władzy, zysku i luksusu. Gdyby postępowali rozsądnie i wprowadzili kontrolę urodzin, w krótkim czasie nastąpiłoby zredukowanie liczby ludności do stanu normalnego wynoszącego 529 milionów. W ten sposób problem energii mógłby zostać rozwiązany w sposób naturalny, podobnie zresztą jak sprawa wyżywienia. Ludzka głupota pod tym względem jest przerażająca. Jeszcze bardziej potęguje ją fałszywie rozumiany humanitaryzm stojący w obronie tej zbrodni przeludnienia oraz narastający głód. Przywrócenie liczby ludności Ziemi do normalnego stanu to jedyne i słuszne działanie, które rozwiązałoby problem energii i żywności — wszystko inne to nielogiczne i co najwyżej połowiczne rozwiązania. Zapytany przez Billy'ego, jak to osiągnąć, Quetzal powiedział: — .. .rozwiązanie tego problemu jest możliwe i należy uporać się z nim w pierwszej kolejności. W związku z tym podsuwanie innych rozwiązań problemu rosnącego zapotrzebowania na energię i żywność jest w obecnym stanie niecelowe. Poza tym ludzka głupota i chciwość mogłaby to zniweczyć. Możemy udzielić Ziemianom w tej kwestii wszelkich rad, ale dopiero wtedy gdy zajmą się oni redukcją swojej populacji do stanu normalnego.
 
Pilnego rozwiązania wymagają następujące sprawy:
 
1.  Natychmiastowe zaniechanie wszelkich prób z bronią atomową.
 
2.  Zakazanie produkcji broni atomowej przy jednoczesnym stopniowym niszczeniu istniejących jej arsenałów.
 
3.  Stopniowe zamykanie elektrowni jądrowych przy jednoczesnym przestawianiu się na wykorzystywanie źródeł energii przyjaznych środowisku (energia słoneczna, tak zwana wolna energia kosmosu etc.).
 
Quetzal zaznaczył ponadto, że poszczególne problemy nie powinny być rozwiązywane oddzielnie, w oderwaniu od siebie, ale wspólnie. Oto, co powiedział:
 
- Ponieważ każde działanie wbrew prawom i nakazom Kreacji zawsze kończy się katastrofą, oznacza to, że poszczególne problemy zazębiają się ze sobą. Dlatego żadnej z tych spraw nie należy traktować w izolacji od drugiej. Wszystko, co istnieje we wszechświecie, zazębia się ze sobą jak tryby w maszynie. Tworzy to coś w rodzaju zamkniętej spirali wznoszącej się z dołu do góry. Innymi słowy, jeśli człowiek lub cała ludzkość postępuje naprzód w rozwoju, wówczas ów proces pnie się spiralnie ku górze, jeśli natomiast dany człowiek lub jakiś naród ogranicza się wyłącznie do zaspokajania swoich potrzeb materialnych, wówczas jego rozwój będzie przemieszczał się ku dołowi, co oznacza cofanie się w ewolucji, czyli duchową stagnację i materialną degradację.
 
4.4. Bezwzględna eksploatacja Ziemi
 
W sprawie nadmiernej eksploatacji Ziemi Semjase powiedziała podczas 45 spotkania, które odbyło się 25 lutego 1976 roku, co następuje:
 
— Wydobywanie rud metali i innych surowców mineralnych na planetach oraz innych ciałach niebieskich jest prowadzone przez nas tylko w wyjątkowych sytuacjach, ponieważ jest to proces, który je niszczy. Żadna planeta ani inne ciało niebieskie nie jest niszczone w takim stopniu, jak ma to miejsce na Ziemi. To, co człowiek wyprawia ze swoją planetą, jest niczym innym jak jej niszczeniem. Pierwsze katastrofalne efekty tej działalności wystąpiły już kilkadziesiąt lat temu i z każdym rokiem nasilają się. Człowiek musi zrozumieć, że eksploatując swoją planetę poprzez wydobywanie z niej ropy naftowej, gazu czy różnych rud okrada ją z jej podstawowych sił życiowych. Następstwem tych działań jest jej pękanie i przesunięcia warstw wewnętrznych objawiające się wzmożoną aktywnością wulkaniczną i trzęsieniami ziemi. Podobny skutek wywołuje budowanie zapór wodnych i innych tego typu konstrukcji piętrzących masy wody, które wywołują bardzo niebezpieczne przesunięcia wewnątrz skorupy ziemskiej. Najgroźniejsze jednak w skutkach są przeprowadzane przez ludzi podziemne próbne eksplozje bomb atomowych. [...] Ziemskie zasoby złóż ropy naftowej wynoszą 646 miliardów ton, z czego do chwili obecnej wydobyto lub zniszczono około 65 miliardów ton. W wyniku samych podziemnych eksplozji atomowych zniszczeniu uległo około 20 miliardów ton, czyli prawie połowa tego, co do tej pory wydobyto [liczby te odnoszą się do stanu z lat 1975-1976 — przyp. G.M.].

Planeta taka jak Ziemia produkuje w ciągu miliarda lat zaledwie około l miliarda ton ropy naftowej. Zatem licząc sobie 646 miliardów lat wyprodukowała do tej pory około 646 miliardów ton ropy naftowej. Z tej ilości w ciągu niespełna jednego stulecia Ziemianie wykorzystali już jedną dziesiątą, na której wytworzenie Ziemia potrzebowała 65 miliardów lat. Na zregenerowanie wydobytej do tej pory ropy naftowej Ziemia potrzebowałaby z kolei 118 miliardów lat, czyli prawie dwa razy tyle co na jej wytworzenie. Z powodu bezrozumnego postępowania ludzi Ziemia pozbawiona została wielu elementów niezbędnych do jej produkcji, które zostały jej przez nich zrabowane. W tym samym czasie, to znaczy w ciągu jednego stulecia, spora część urodzajnych gleb zamieniła się w pustynie i będzie musiało upłynąć wiele milionów lat, zanim przyroda będzie w stanie przywrócić je do pierwotnego stanu.
 
Tę wyliczankę szkód wywoływanych przez ludzką głupotę i chciwość można by ciągnąć bez końca.
 
Kończąc ten ponury rozdział przytaczam jeszcze fragment rozmowy Billy'ego z Ptaahem, która miała miejsce 3 lutego 1990 roku. W jej trakcie Ptaah przepowiedział między innymi następstwa huraganu szalejącego w Europie w lutym tego roku.
 
PTAAH: ...wszystkie kataklizmy przyrodnicze, do jakich dojdzie w tym miesiącu, oraz te, które wystąpią później, to skutki zbrodniczego niszczenia Ziemi i jej atmosfery przez nieodpowiedzialną ludzkość. Zanieczyszczenie powietrza, próbne wybuchy bomb atomowych i będące ich następstwem trzęsienia Ziemi, skażenie radioaktywne wywoływane również przez elektrownie atomowe, a także gigantyczne sztuczne zapory wodne są przyczyną nadchodzących katastrof, czego nie chcą zrozumieć ludzie będący u władzy. Wielu ludzi w trakcie trwania tych katastrof oraz po nich twierdzić będzie, że nie mają one nic wspólnego z dewastacją środowiska naturalnego przez człowieka. Jest to dowód głupoty i nierozumienia elementarnych rzeczy oraz prymitywizmu wszystkich tych, którzy chcą się uwolnić od poczucia winy, którym obce jest poczucie odpowiedzialności, nie mówiąc już o ponoszeniu jej. To właśnie wszyscy ci kłamcy są winni owej zbrodni wobec ludzkości i Ziemi niezależnie od tego, czy będąc członkami rządzących elit lub naukowcami są bezpośrednimi autorami dzieła zniszczenia, czy tylko się do niego w jakiś sposób przyczyniają. Dotyczy to również zwykłych ludzi, zwłaszcza tych, którzy żyją wbrew prawom przyrody i przyczyniają się do wzrostu przeludnienia, płodząc licznych potomków ponad dopuszczalne 529 milionów, którzy stanowią potworne obciążenie dla Ziemi i tym samym wpływają na poziom życia ogółu ludzi.

Nadmiar ludzi powoduje, że w miejscach ich skupisk zwanych miastami, w których mieszkają ich setki tysięcy, a nawet miliony, wytwarza się ogromny nacisk na powierzchnię planety pochodzący od nich samych, a w szczególności od budowli, pojazdów i innych urządzeń wywołujący powstawanie wewnątrz Ziemi olbrzymich ciśnień, które są przyczyną ruchów tektonicznych i pękania jej skorupy. Ziemianie unikają myślenia o tym, a nawet posuwają się do dementowania tych faktów i dalszego sukcesywnego dewastowania swojej planety, a co za tym idzie degradacji swojego życia, mimo iż już najwyższy czas, aby powstrzymać to szaleństwo. Ziemia nie może być dalej niszczona i sama zaczyna się już bronić oddając Człowiekowi cios za ciosem poprzez różne kataklizmy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi czy cyklony i huragany. Biorąc pod uwagę obecny stopień zniszczenia środowiska naturalnego na jego regenerację wasza planeta potrzebowałaby około 340.000 lat, zaś na przykład na regenerację złóż ropy naftowej wiele miliardów lat. Na zanik promieniowania radioaktywnego wyzwolonego przez elektrownie jądrowe oraz wybuchy bomb atomowych potrzeba będzie wielu tysięcy, a nawet milionów lat. [...] Ale dosyć już pytań, mój przyjacielu.
 
BILLY: Na razie wystarczy mi tego, co powiedziałeś. Dziękuję i do widzenia.
 
4.5. Ostrzeżenie przed podejmowaniem zaborczych planów
 
Podobnie jak w przypadku innych cywilizacji również na Ziemi zdarza się, że osiągnięcia techniczne wykorzystywane są przez ludzi do zaspokajania żądzy posiadania. Mając to na uwadze, Semjase podczas 4 spotkania, które miało miejsce 15 lutego 1975 roku, przekazała Billy'emu następujące ostrzeżenie.
 
- Jeżeli w przyszłości [Człowiek] rozwinie na tyle swoją technikę, że będzie mógł latać na inne planety, musi pamiętać, że nie zawsze będzie zwycięzcą. W przestrzeni kosmicznej, wszędzie tam, gdzie żyją rasy zdolne obronić się przed innymi, czyhają różnego rodzaju niebezpieczeństwa. W przypadku zaatakowania takiej planety Ziemianie mogą ściągnąć na swoją głowę nieszczęście i popaść w niewolę, co równałoby się cofnięciu w rozwoju do początku. Mogłoby się również zdarzyć, że zniszczona zostałaby cała Ziemia, ponieważ we wszechświecie żyją różne rasy, zarówno humanitarne, jak i niehumanitarne. Jeżeli Ziemianie będą wyruszali w kosmos kierowani swoją barbarzyńską żądzą władzy i chciwością, muszą się liczyć z całkowitą zagładą i tym, że żadna inna rasa nie przyjdzie im wówczas z pomocą. Ziemianie muszą także przygotować się do obrony przed agresywnymi intruzami, co może się udać jedynie w przypadku zjednoczenia się wszystkich waszych krajów.

Niebezpieczeństwa zagrażające z kosmosu są ogromne i czyhają w każdej galaktyce. Istnieje wiele barbarzyńskich, żądnych władzy istot pozbawionych wszelkich uczuć. Wiele ras potrafi i broni się przed nimi skutecznie. Gdyby we wszechświecie wybuchła wojna na dużą skalę, mógłby on ulec zniszczeniu. W dawnych czasach toczonych już było wiele wojen pomiędzy różnymi układami planetarnymi, które zakończyły się ich zniszczeniem. Wszystkie te rzeczy Ziemianie muszą brać pod uwagę, kiedy w niedalekiej przyszłości wyruszą w kosmos. Inne rasy kosmiczne nie pozwolą się bezkarnie atakować, wykorzystywać bądź podporządkowywać, jak to ma miejsce na Ziemi. Będą się bronić i wiele z nich jeszcze przez długi czas pozostanie na dużo wyższym poziomie rozwoju technicznego od Ziemian. A jeśli to nie pomoże, mogą liczyć na ochronę ras, które osiągnęły już perfekcję pod względem technicznym.
 
Ta wypowiedź to ważna przestroga dla nas wszystkich, abyśmy wyruszając w kosmos, okiełznali swoją niepohamowaną zaborczość, jeśli będziemy chcieli mieć przed sobą jakąkolwiek przyszłość.
 
4.6. Konieczność istnienia barbarzyństwa
 
Ludzkość znajduje się obecnie w bardzo krytycznej fazie swojego rozwoju i jej najbliższa przyszłość wciąż stoi pod znakiem zapytania. Mimo iż czasami można odnieść wrażenie, że robi ona wszystko źle, to jednak w rzeczywistości tak nie jest. Nie jest ona bowiem w swojej naturze bardziej zła niż inne ludzkie cywilizacje. Wynika to z faktu, że temu etapowi ewolucji jako rzecz naturalna przypisana jest pewna doza barbarzyństwa, które jest wręcz niezbędne do dalszego rozwoju, pod warunkiem że jest ono wolne od wynaturzeń.
 
Oto, co powiedziała na ten temat podczas 9 spotkania, które odbyło się 21 marca 1975 roku, Semjase:
 
— ...Ziemianie kroczą swoją własną drogą ewolucji. Jest ona bezsprzecznie barbarzyńska, pełna gwałtu i bezwzględności. Barbarzyństwo jest cechą charakterystyczną dla wielu form życia i celowym uwarunkowaniem służącym do zachowania bytu. Mam tu oczywiście na myśli naturalne barbarzyństwo, wolne od wynaturzeń. Charakteryzuje ono nawet bardziej rozwinięte od Ziemian rasy i zanika w trakcie wchodzenia na wyższy poziom rozwoju duchowego. Człowiek jest potomkiem dzikich przodków, który ma do przebycia własną drogę ewolucji. Wiedzie ona poprzez niedole i z trudem zdobywaną wiedzę. Bez odpowiedniej dawki barbarzyństwa dalszy rozwój ku lepszej przyszłości byłby utrudniony.

Z początku inspiruje ono badania i rozwój, ponieważ pozwalają one przezwyciężyć ograniczenia, które hamują postęp. Ziemianie będą zdolni do znacznych osiągnięć, jeżeli wyzbędą się przywiązania do religii i szukać będą prawdy tam, gdzie ona jest. Nie zmniejsza to oczywiście w żadnym stopniu szacunku do życia ani do Kreacji, a wręcz przeciwnie szacunek do Kreacji i życia dopiero dzięki temu nabiera znaczenia. Jako przykład na to można podać fakt, że aby móc uwalniać ludzi od chorób, należy najpierw drogą eksperymentów zniszczyć inne życie, bowiem w ten sposób można poznać przyczyny danej choroby i sposoby jej leczenia. Aby móc zniszczyć czyjeś życie w celach badawczych, niezbędna jest z kolei pewna doza barbarzyństwa. Dlatego też głęboko wierzący człowiek nigdy nie dokona postępu, gdyż myśli i działa zbyt humanitarnie i jednostronnie.
 
Uważam, że doświadczenia nad zwierzętami należy zastąpić innymi, lepszymi metodami, gdy tylko pojawi się taka możliwość.
 
4.7. Niszczyciel
 
Gigantyczna kometa zwana Niszczycielem (ta sama, która wyrwała Wenus z orbity Urana) przed około 75.000 lat po raz pierwszy dotarła w pobliże Ziemi wywołując liczne zniszczenia. Następnie opuściła nasz układ planetarny, po czym w roku 16.098 przed naszą erą ponownie wróciła do niego. Od tego czasu wraca tu w mniej lub bardziej regularnych odstępach czasu. Ten kosmiczny dziwoląg wyrządził na Ziemi wiele złego i będzie to czynił nadal, dopóki nie położymy temu kresu. To właśnie on jest sprawcą między innymi biblijnego potopu, który miał miejsce 6613 lat przed naszą erą.
 
W jednej z rozmów z Billym Quetzal podał mu kilka szczegółowych informacji na temat tego zagadkowego ciała niebieskiego.
 
BILLY: Mówiąc o Niszczycielu zawsze nazywaliście go gigantyczną kometą. Interesują mnie jego rozmiary.
 
QUETZAL: Jego masa jest znacznie większa od masy Ziemi, podobnie jak ciężar właściwy, co oznacza, że jego materia jest bardziej zagęszczona od ziemskiej. W porównaniu do Ziemi, która ma objętość prawie 1083,3 miliarda km3 i ciężar właściwy 5,51 g/cm3, Niszczyciel ze swoim 1694,2 miliarda km3 objętości i ciężarem właściwym wynoszącym 7,18 g/cm3 jest prawdziwym gigantem.
 
BILLY: To interesujące. Czy Niszczyciel wiruje także wokół własnej osi tak jak Ziemia?
 
QUETZAL: Tak, z tym że nieco wolniej od Ziemi. Prędkość obrotowa Ziemi na równiku wynosi 465 m/s, podczas gdy Niszczyciela tylko 314,7 m/s.
 
BILLY: A więc mniej więcej 3/4 prędkości obrotowej Ziemi.
 
QUETZAL: Tak, lecz od dłuższego czasu za naszą sprawą systematycznie ona wzrasta, ponieważ usiłujemy wyrzucić tę wędrującą gwiazdę z jej orbity na inną, gdzie nie będzie wyrządzała żadnych szkód.
 
BILLY: Wspaniale. Zatem jeśli się wam uda, Ziemianie nie będą musieli się już obawiać zagrożenia z jej strony. [Najbliższa katastrofa spowodowana wtargnięciem Niszczyciela do naszego ukladu planetarnego mogłaby się wydarzyć w roku 2225. — Przyp. G. M.]
 
QUETZAL: Zgadza się. Mamy nadzieję, że się nam to uda.
 
BILLY: Mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego z jednej strony możecie wpływać na Niszczyciela, aby zapobiec szkodom, jakie mógłby on jeszcze wyrządzić, a z drugiej nie możecie nic przedsięwziąć, aby powstrzymać inne zagrożenia, jak to na przykład to, które grozi nam ze strony czerwonego meteoru?
 
QUETZAL: Wynika to stąd, że sprawcami zmiany naturalnej orbity Niszczyciela byli nasi przodkowie. To z ich winy wyrządził on wiele szkód w Układzie Słonecznym, co oznacza, że nie mają one naturalnego kosmicznego charakteru. Niestety nie posiadamy dokładnych danych z tamtego okresu, w związku z czym nie mogę ci podać bliższych informacji na ten temat.
 
4.8. Czerwony meteor
 
Niniejszy przykład pokazuje, że Plejadanie wiedzą doskonale, w jakiej sytuacji mogą nam pomóc, a w jakiej nie.
 
QUETZAL: Ten wymieniony w przepowiedniach ogromnej wielkości meteor spustoszy Ziemię i wywoła wiele zmian klimatycznych, tektonicznych i innych, a także zrobi wyrwę w jej powierzchni sięgającą od Bałtyku po Morze Czarne. Mknie on z otchłani kosmosu w kierunku Układu Słonecznego.
 
BILLY: Nie chodzi tu o żadną znaną nam kometę? QUETZAL: Nie. Ten meteor porusza się po trajektorii, która wiedzie do Układu Słonecznego, w którym jeszcze nigdy nie był.
 
BILLY: I jego wędrówka ma się zakończyć na Ziemi? Nie możecie temu zapobiec?
 
QUETZAL: Przecież wiesz dobrze, że tak się stanie i że nie wolno nam tego zmieniać. To zdarzenie zaprogramowane zostało przez kosmiczne siły i zapobiec mu mogą tylko sami Ziemianie. Kierując się materialistycznym rozumowaniem, a także z powodu głupoty lekceważą wszelkie, proroctwa i ostrzeżenia, przez co to zdarzenie będzie musiało nieuchronnie nastąpić. Będzie to nauczka i przestroga na przyszłość, jeśli o to ci chodzi. Nam nie wolno w to ingerować. Ludzie powinni słuchać twoich słów i przestróg, ale niestety tego nie czynią. Jesteś na straconej pozycji, niczym wołający na puszczy. Niektórzy ludzie wysłuchają cię i wezmą sobie do serca twoje słowa, większość jednak, która zignoruje je, spotka śmierć w chwili, gdy meteor ten rozpocznie swoją działalność, rozrywając Ziemię między Bałtykiem i Morzem Czarnym, skąd na jej powierzchnię wydobędzie się lawa. BILLY: Przedstawiasz to bardzo dramatycznie i nienaukowe. Interesuje mnie, gdzie dokładnie powstanie ta wyrwa w Ziemi?
 
QUETZAL: Mamy zwyczaj, że nawet naukowym wywodom nadajemy ludzki wymiar. [...] Co się tyczy wyrwy, to przecież już powiedziałem, że powstanie ona między Morzem Pomocnym i Czarnym. Płonące masy lawy, które wydobędą się na powierzchnię, będą siać śmierć i spustoszenie, tworząc na swojej drodze strefę śmierci.
 
4.9. Niezwykła historia Semjase o Księżycu
 
Nawiązując do wzmianki o Niszczycielu przedstawiam poniżej na podstawie informacji przekazanych nam przez Semjase historię jego powstania, a następnie przytaczam fragment jej relacji opowiadający o genezie naszego księżyca. Jest to jedna z wielu niezwykłych historii z przeszłości przekazanych nam przez istoty pozaziemskie, o których milczą nasze podręczniki historii.
 
A. Kosmiczna katastrofa
 
Historia powstania Księżyca bierze swój początek od pewnej kosmicznej katastrofy, która wydarzyła się przed około 22 milionami lat. Była to eksplozja jednej z gwiazd sąsiadujących z Wegą w gwiazdozbiorze Lutni, która nastąpiła z nieznanych powodów. W rezultacie doszło do jej kolapsu i powstania w tamtym miejscu ogromnej kosmicznej dziury. W efekcie tego procesu gwiazda ta skurczyła się z 11 mln km średnicy do 4,2 km. Jej gęstość wzrosła do tego stopnia, że l cm3 jej materii waży teraz tysiące ton.
 
Od tego czasu ten gwiazdowy karzeł wędruje po kosmosie niczym ciemna żarząca się dziura i wsysa wszystko, co napotyka na swojej drodze z odległości nawet wielu milionów kilometrów. Według terminologii naszej astronomii tego rodzaju twór określany jest mianem „czarnej dziury".
 
B. Narodziny Niszczyciela
 
W czasie tej eksplozji gwiazdy nie tylko ona zmieniła się, ale również cały jej układ planetarny. Jedne planety zostały zniszczone, a inne wyrzucone w przestrzeń kosmiczną. Jedna z wyrzuconych planet dostała się w końcu w obręb obszaru przyciągania sąsiedniej gwiazdy, wokół której krążyła przez wiele tysięcy lat — daleko poza jej własnymi planetami po niestabilnej i w związku z tym niebezpiecznej orbicie. Niczym wygnaniec martwa i niedostępna przemierzała zimny wszechświat.
 
Dalszy ciąg tej historii opowie już sama Semjase. Oto fragment jej wyjaśnień w tej sprawie udzielonych Billy'emu podczas 5 spotkania, które miało miejsce 16 lutego 1975 roku:
 
- Przez kolejne tysiąclecia jej orbita zacieśniała się coraz bardziej zwiększając zagrożenie. Po pewnym czasie wpadła nieoczekiwanie w obszar orbit planet tego słońca. Niczym zjawa wyłoniła się z kosmicznego mroku obwieszczając zagładę. Obijając światło słoneczne niszczyciel ów ciągnął za sobą cienki ogon połyskujących cząsteczek. Znajdując się w odległości setek tysięcy jednostek odległości od najbliższych planet wywołał na nich potworne kataklizmy, w wyniku których zniszczeniu uległy ogromne połacie ziemi uprawianej przez pokojowe ludzkie istoty. W nocy trzeciego dnia po wniknięciu Niszczyciela w obszar orbit planet przeciął on eliptyczną orbitę szóstej planety. Wzniecając kosmiczne sztormy wypchnął tę planetę o kilka jednostek poza jej orbitę i wprowadził ją na niebezpieczną trajektorię przebiegającą w pobliżu słońca. Potężne trzęsienia ziemi i huragany systematycznie niszczyły niezwykłe piękno tej planety. W czasie wchodzenia na nową orbitę wokółsłoneczną góry zapadły się w głąb ziemi, a oceany wystąpiły z brzegów. Przerażeni ogromem tego kataklizmu ludzie szukali ratunku na rozległych połaciach lądu rozrzuconych po całej planecie.

Rozpętane żywioły nie dały im jednak szans. W czasie tego aktu zagłady zginęło około 2/3 ogółu mieszkańców tej planety. Przelewające się masy wody rozerwały duże połacie stałego lądu, a eksplodujące wulkany pokryły jego powierzchnię płonącą lawą obracając wszystko w popiół i zgliszcza. Ruch obrotowy planety zmniejszył się i dzień stał się prawie dwa razy dłuższy, jej orbita wokółsłoneczną zmieniła kierunek. Ci, którzy przeżyli, pozbawieni zostali wszystkiego i musieli zaczynać swój rozwój od początku. Niszczyciel działał jednak dalej siejąc na swojej drodze zniszczenie i śmierć. W następnej kolejności przeciął orbitę piątej planety, która znajdowała się na wstępnym etapie rozwoju. W czasie tego zdarzenia znajdowała się na szczęście daleko od niego, dzięki czemu nie doznała poważnych uszkodzeń. Niestety czwarta planeta nie miała takiego szczęścia. Była najmniejszą z planet i mknąc po swojej orbicie znalazła się na kursie kolizyjnym z Niszczycielem. I stało się! Niczym dwie rozjuszone dzikie bestie obie planety pędziły ku sobie — olbrzym i karzeł. Zanim się jednak zderzyły, olbrzymie eksplozje rozdarły pozbawionego życia karła. Część jego odłamków zostało wyrzuconych w otchłań kosmosu, gdzie obserwowano je jako meteory, które pochwycone przez pola grawitacyjne napotykanych planet, znajdowały swój kres płonąc w ich atmosferach. Inne odłamki tej planety spadły na słońce i zostały rozbite na atomy. Jeszcze inne spadły na Niszczyciela i stały się jego częścią.
 
C. Narodziny Księżyca
 
Po tym dość długim wstępie dotarliśmy wreszcie do momentu narodzin naszego księżyca. Po wspomnianej eksplozji owej karłowatej planety jej spora część wyrzucona została z ogromną siłą w przestrzeń kosmiczną niczym gigantyczna piłka. Wędrując przez kosmos kilkakrotnie dostawała się ona w obszar pól grawitacyjnych różnych gwiazd, w wyniku czego ulegała wstrząsom i bombardowaniu przez meteoryty, które powodowały systematyczną zmianę jej kształtu na coraz bardziej zaokrąglony. Jej powierzchnia pokryta była licznymi kraterami i ani trochę nie nadawała się do życia. Siły przyciągania napotykanych po drodze gwiazd i ich układów planetarnych zmniejszyły jej prędkość i kurs. W końcu dostała się w obszar przyciągania grawitacyjnego Układu Słonecznego. Przemknęła przez orbity zewnętrznych planet nie wyrządzając żadnych szkód. Dopiero w obszarze wewnętrznych planet zderzyła się z kilkoma planetoidami będącymi pozostałością po Malonie, które wyryły na jej powierzchni głębokie kratery. Te zderzenia ponownie zmieniły tor jej lotu i wepchnęły ją na orbitę równoległą do orbity drugiej planety, na której istniało już prymitywne życie. Planeta ta (Ziemia) pokryta była ogromnymi oceanami i gęstymi pierwotnymi lasami. Od momentu dostania się tego kosmicznego wędrowca w pole grawitacyjne Ziemi do chwili jego wejścia na orbitę wokółziemską upłynęły zaledwie 34 dni. Od tego czasu krąży on wokół Ziemi wzdłuż stale zmieniającej się eliptycznej orbity jako Księżyc.
 
5. Czego nie wolno robić Plejadanom?
 
Plejadanie nieustannie dostarczają nam cennych i użytecznych informacji, jednak ich możliwości niesienia nam pomocy z uwagi na prawa i nakazy Kreacji są ograniczone, co nie podoba się wielu ludziom. Nam, Ziemianom, trudno jest to zrozumieć i zaakceptować, ponieważ nasze rozumowanie zdominowane jest przez fałszywie pojmowany humanitaryzm, który narusza równowagę poprzez zaburzenie funkcjonowania mechanizmów samoregulacji.
 
W przyrodzie wszystko funkcjonuje w ten sposób, że wszelkie odchyłki od normy są eliminowane. Jedynie w przypadku człowieka owa samoregulacja nie funkcjonuje, czego rezultatem jest między innymi beznadziejne przeludnienie.
 
Dlatego więc jakakolwiek pomoc nie może przekraczać pewnych granic. W związku z tą zasadą Plejadanie nie mogą się za bardzo angażować w niesienie komukolwiek zbyt szeroko zakrojonej pomocy, bowiem każdy człowiek, każda ludzka istota ma do przebycia określoną drogę ewolucji, i to od początku do końca. Od skrajnej niewiedzy do najwyższej doskonałości. Niewskazane jest, aby ktokolwiek opuścił choć jeden etap na tej drodze.
 
Bardziej rozwinięte rasy mogą przekazywać mniej rozwiniętym tylko tyle wiedzy, ile jest im niezbędne do popchnięcia swojej ewolucji naprzód. Nigdy nie należy przekazywać im wiedzy, której nie potrafią one wykorzystać we właściwy sposób. To tak, jak gdybyśmy pierwszoklasiście usiłowali wbić do głowy algebrę, której nie jest on jeszcze w stanie pojąć. Podobnie rzecz się ma z naszymi pozaziemskimi nauczycielami, którzy przekazują nam dokładnie tyle wiedzy, ile ich zdaniem jesteśmy w stanie pojąć.
 
Oto, co powiedziała na ten temat Semjase:
 
- Nie możemy wpływać na ewolucję ludzi bardziej, niż zezwalają na to prawa i nakazy Kreacji. Każda forma życia ma prawo w swojej egzystencji do działania według własnego uznania i dlatego nie wolno nam jej do niczego zmuszać, chyba że jest to ważne dla jej życia.
 
6. Czy w rządach różnych państw działają istoty pozaziemskie?
 
Podczas jednej z rozmów Billy zadał Ptaahowi następujące pytanie:
 
— Niedawno usłyszałem, że w rządach różnych państw na Ziemi działają istoty pozaziemskie. Czy jest w tym choćby źdźbło prawdy?
 
PTAAH: Takie informacje nazywa się u was bajkami. Gdyby tak było, to już od dawna na Ziemi panowałby pokój, bowiem ludziom za pośrednictwem rządów przekazana zostałaby prawda. Ponieważ nie wolno nam osobiście mieszać się w ziemskie sprawy, zmuszeni jesteśmy wyszukiwać odpowiednich ludzi, poprzez których dopiero możemy przekazywać naszą wiedzę. Gdybyśmy mogli to robić sami, z całą pewnością pracowalibyśmy w rządach. Nie musielibyśmy się wówczas martwić, że byle głupek i złoczyńca będzie nam publicznie ubliżał.
 
BILLY: Przecież te istoty mogłyby działać w ukryciu, potajemnie.
 
PTAAH: To nie jest tak, co powinna ci podpowiedzieć sama logika. Gdyby tak było, te istoty w ciągu kilku dni mogłyby doprowadzić do tego, że żaden rząd, żadna siła militarna nie uganiałaby się za naszymi pojazdami. Z całą pewności by o to zadbały.
 
7. Dlaczego Plejadanie nie wspierają nas finansowo?
 
Podczas budowy Centrum w Hinterschmidrüti Billy i jego grupa-musieli pokonać wiele trudności, przede wszystkim finansowych. Mimo iż ich kondycja finansowa była w owym czasie znacznie lepsza niż na początku, to jednak nie byli całkowicie wolni od trosk finansowych. Stale musimy dokładać trosk, aby nie popaść w długi.
 
Dlatego też coraz częściej pojawiało się pytanie, dlaczego Plejadanie nie udzielają nam pomocy finansowej, co nie powinno być przecież dla nich żadnym problemem. Mogliby na przykład doprowadzić do wygrania przez nas odpowiednich pieniędzy w grach loteryjnych. 16 czerwca 1975 roku w czasie 25 kontaktu Semjase wyjaśniła Billy'emu, dlaczego jest to niemożliwe:
 
— [Ludzie] powinni wiedzieć, że nie posługujemy się żadnymi środkami płatniczymi, jak to ma miejsce na Ziemi. Nawet gdybyśmy chcieli, nie moglibyśmy dostarczyć wam waszych środków płatniczych, które nazywacie pieniędzmi, ponieważ niczym takim nie dysponujemy. Nie będziemy wykorzystywać do tego celu gier losowych i innych tego rodzaju środków, ponieważ są one według nas wyjątkowym złem. Po trzecie i najważniejsze, nie damy się sprowokować waszymi sugestiami i prośbami, ponieważ Ziemia jest waszą ojczyzną, a nie naszą. To, że jesteśmy tutaj i chcemy wam pomóc w rozwoju duchowym, jest działaniem, które podjęliśmy z własnej woli, i nie zamierzamy robić niczego pod presją łudzi. Nasza misja jest aktem dobrej woli. Również z waszej strony musi nastąpić jakiś wkład. Ziemianie także powinni wziąć na siebie pewne obowiązki. Nie mają racji, jeśli uważają, że mogą korzystać z pomocy nie dając nic od siebie. Dopóki ludzie będą działali według zasady, że lepiej jest brać niż dawać, dopóty nie uwolnią się od swojego zgubnego egoizmu. Innymi słowy, należy nie tylko brać, ale i dawać. Jeżeli stwarzamy wam możliwość rozwoju duchowego, to waszą powinnością jest nań zapracować. Ludzie są egoistami, zarówno pojedynczo, jak i w grupie i dlatego wzajemne wykorzystywanie siebie jest tak powszechne na waszej planecie.
 
Przy innej okazji Semjase powiedziała ponadto:
 
- Nie możemy wam pomóc finansowo, ale możecie liczyć na nasze rady w każdej sprawie. Chętnie udzielimy wam również rad w kwestii budowy Centrum. Gdybyśmy próbowali pomóc wam finansowo, moglibyśmy ściągnąć na was ogromne nieszczęścia. Poza tym mogłoby to osłabić bojowego ducha wielu z was, którzy zaczęliby coraz częściej liczyć na naszą pomoc. Żyjecie w innym świecie niż my. Musicie na wszystko sami ciężko zapracować. Również Centrum musicie wznosić o własnych siłach. Mam nadzieję, że te wyjaśnienia stanowią wystarczającą odpowiedź na pytanie, dlaczego Plejadanie nie wspierają nas finansowo.
 
8.  Dlaczego nie można całkowicie zlikwidować wojen?
 
Nieustannie słyszymy pytanie, dlaczego istoty pozaziemskie, zwłaszcza Plejadanie nic nie robią, aby zapobiegać lub powstrzymywać działania wojenne. Wielu ludzi wciąż nie potrafi zrozumieć, dlaczego Plejadanie nie kładą kresu wojnom. Aby to wyjaśnić, zacytuję krótki fragment rozmowy Jszwjsza Ptaaha z Billym.
 
PTAAH: Działania wojenne są niezbędne i mogą mieć miejsce tylko wtedy, gdy może dojść do katastrofy o zasięgu galaktycznym lub między-galaktycznym.
 
BILLY: Oznacza to więc, że mieszkańcy danego świata mogą go całkowicie zniszczyć, o ile nie będzie to zagrażało całemu układowi lub galaktyce?
 
PTAAH: Widzę, że dobrze to rozumiesz. Każda forma życia musi kroczyć własną drogą ewolucji, nawet jeżeli prowadzi ona do samozagłady.
 
BILLY: To bardzo brutalne. Przypominam sobie pewne prawo dotyczące przyrody, które mówi, że to, co prowadzi do zwyrodnienia, będzie zniszczone, aby nie zagrażało normalnemu życiu.
 
PTAAH: To prawda, widzę, że dobrze znasz to prawo. Jedynie przestrzeganie tego prawa może zapewnić normalne życie. Utrzymywanie przy życiu zwyrodniałych form jest przejawem fałszywie pojmowanego humanitaryzmu. Zgodnie z prawem zachowania życia takie formy winny być eliminowane.
 
9.  Dlaczego nie ujawnia się metody leczenia raka?
 
Oto, co powiedzieli na ten temat Plejadanie:
 
- Niezbędną wiedzę w tej sprawie Ziemianie muszą zdobyć sami. Dążąc do niej będą dojrzewać i rozwijać się. W ten sposób poznają i zrozumieją wiele niezbędnych rzeczy, a także nauczą się właściwego postępowania. Gdybyśmy przekazali Ziemianom tę wiedzę, z całą pewnością obróciliby ją przeciwko sobie w zbrodniczych celach, bowiem kryje ona w sobie potężną moc. Człowiek jeszcze nie dojrzał do jej poznania.
 
10. Akcje specjalne przeprowadzone dla dobra Ziemian
 
Jak już wspomniałem w rozdziale III (podrozdział 17 „Kosmiczne zrzeszenia i slużby porządkowe"), istoty pozaziemskie w szczególnych przypadkach mają prawo użyć siły wobec innych istot. Zgodnie z prawami i nakazami Kreacji należy respektować wolę każdej formy życia, nawet gdy kroczy w niewłaściwym kierunku. Dopiero przy przekroczeniu określonej granicy może nastąpić ingerencja, to znaczy tak zwana logiczna przemoc. Tego rodzaju akcja opisana została w rozdziale XIV.
 
10.1. Powstrzymanie groźby zagłady ludzkości
 
Nie wszystkie ludzkie formy życia usposobione są tak pokojowo, jak na przykład Plejadanie i ich sprzymierzeńcy. Istnieje wiele niehumanitarnych istot, które w trakcie swojej ewolucji wyzbyły się wszelkich uczuć. Jeżeli nie uda się im zlikwidować tego zwyrodnienia, pewnego dnia wyginą wskutek samozagłady. Do tego czasu jednak ich byt stanowi ogromne zagrożenie, przede wszystkim dla wszystkich tych, którzy są słabsi od nich militarnie. Należy więc mieć się na baczności przed tymi kreaturami, bowiem niszczą one wszystko, co napotykają na swojej drodze, nawet całe planety.
 
Wiem, że brzmi to jak scenariusz kiepskiego filmu science-fiction, jednak jest zgodne z prawdą. Niewiele brakowało, aby los innych spacyfikowanych planet podzieliła również Ziemia. Tylko dzięki Plejadanom i ich sprzymierzeńcom udało się temu zapobiec. Otóż pewni mieszkańcy  16 planet poszukiwali właśnie nowej przestrzeni życiowej. Wśród planet, które zwróciły ich uwagę, była również Ziemia. Jeśli ktoś sądzi, że chcieli oni zamieszkać wśród nas przy takim przeludnieniu, bardzo się myli. Ich zamierzeniem była w pierwszym rzędzie całkowita eliminacja ludzkości. Jedynie dzięki interwencji naszych pozaziemskich przyjaciół nie doszło do naszej totalnej zagłady. , Możemy zatem odetchnąć z ulgą i powiedzieć sobie: „Jeszcze raz mieliśmy szczęście". Sprawa ta po raz kolejny potwierdza fakt, że wszędzie w kosmosie czai się niebezpieczeństwo, którego nie wolno lekceważyć. Wszystkie ziemskie narody winny czym prędzej zjednoczyć się, aby móc wspólnymi siłami samodzielnie, bez pomocy innych istot, stawiać opór tego rodzaju zagrożeniom.
 
10.2. Powstrzymanie kosmicznej katastrofy
 
Stosowanie tak zwanej logicznej przemocy jest dopuszczalne również wtedy, gdy potencjalny konflikt z użyciem broni jądrowej stwarza niebezpieczeństwo nie tylko zagłady planety, na której może się on toczyć, ale również zniszczenia całego układu planetarnego, co z kolei mogłoby wywołać dalsze kosmiczne katastrofy.
 
Pod koniec 1974 roku zaistniało poważne niebezpieczeństwo rozpętania na Ziemi wojny światowej z użyciem broni jądrowej. Ponieważ Ziemia znajduje się w ważnym punkcie naszej galaktyki (nie wewnątrz spiralnego ramienia, ale na jego zewnętrznym skraju), jej zniszczenie wywołałoby reakcję łańcuchową i w konsekwencji potworną katastrofę kosmiczną.
 
Na szczęście dzięki zastosowaniu odpowiednich i skomplikowanych środków zaradczych udało się zapobiec temu nieszczęściu. To niezwykle ciężkie zadanie będące najtrudniejszą misją w historii wszechświata DAL przeprowadzone zostało przez Asket i jej rodaków. (Billy przez 11 lat był z nią w stałym kontakcie telepatycznym. Co ma ona wspólnego z Plejadana-mi, wyjaśnione zostało w rozdziale VI). Ziemianie nie mają jednak o tym najmniejszego pojęcia, ponieważ wszystko to działo się za kulisami bez ich wiedzy.
 
Istoty pozaziemskie nie są w zasadzie zobowiązane do udzielania nam pomocy w każdej sytuacji kryzysowej, a już w ogóle w przypadku lokalnych konfliktów, wojen czy kataklizmów przyrodniczych. Z tymi problemami, musimy radzić sobie sami, zwłaszcza że sami jesteśmy ich sprawcami. Wszelkie informacje mówiące, że wokół Ziemi krążą statki gotowe w każdej chwili nas ewakuować, są wyssaną z palca bzdurą.
 
Dzięki swoim bliskim związkom z Ziemianami Plejadanie prawdopodobnie nigdy nie dopuściliby do ich całkowitego wyginięcia, do tego, aby nie przeżył ani jeden człowiek.
 
11. W jaki sposób każdy z nas może przyczynić się do utrzymania pokoju na świecie?
 
Wszelkiego rodzaju działania wojenne, krwawe powstania, terror i porwania stały się już na Ziemi codziennością. W wielu państwach deptane są prawa człowieka, przeto nic więc dziwnego, że coraz częściej ludzie marzą o życiu w spokoju i pokoju. Aby to pragnienie mogło się ziścić, każdy z nas musi wnieść do tego swój wkład.
 
To chwalebne życzenie może zostać spełnione tylko wtedy, kiedy każdy z nas będzie robił wszystko, co w jego mocy, aby do tego doszło. Już słyszę głosy sceptyków, twierdzących, że wojny na Ziemi toczone były od zawsze
 
1 że tak też będzie w przyszłości. Jeszcze częściej słychać głosy mówiące, że nawet przy najlepszych chęciach nie da się w obecnym stanie rzeczy doprowadzić do ogólnoświatowego pokoju.
 
Odwołując się wyłącznie do historii naszej cywilizacji można dojść do wniosku, że ludzkość nie może się obejść bez wojen. Nie jest to jednak prawdą. To tylko kwestia czasu. Ten stan trwać będzie dopóty, dopóki ludzie się nie zjednoczą i nie zaczną żyć zgodnie z prawami i nakazami Kreacji. Tak więc nas los zależy wyłącznie od nas samych, od każdego z nas z osobna.
 
Billy wyjaśnił to następująco:
 
— Pokój zaczyna się w każdym z nas. Człowiek nigdy nie osiągnie pokoju na świecie, dopóki we własnym domu i okolicy będzie toczył boje. Najpierw musi osiągnąć pokój w sobie, potem w stosunkach ze swoją rodziną, bliskimi, przyjaciółmi i sąsiadami. Pokój ogólnoświatowy musi wychodzić z dołu i stopniowo się rozszerzać. W ten sposób z czasem ogarnie cały świat bez względu na ogólnoświatową sytuację.
 
Lecz o zgrozo, nadal jak grzyby po deszczu wyrastają politycy i przywódcy, którzy wykorzystując propagandę wzniecają zamęt wśród narodów.
 
Już w roku 1984 Plejadanie wskazali nam drogę, którą powinien kroczyć każdy rozumny człowiek kierujący się w życiu dobrą wolą. Jest nią medytacja nad światowym pokojem, której zasady przekazali nam Plejadanie i którą praktykujemy w FIGU. Aby zrozumieć jej sens i celowość, należy sięgnąć nieco wstecz. Na początku chciałbym przedstawić pewną sytuację sprzed kilku lat. W 52 numerze na stronie 8 magazynu Stimme der Wassermannzeit napisałem, co następuje:
 
W roku 1984 Billy otrzymał od Quetzala przygnębiającą wiadomość mówiącą, że możemy porzucić wszelkie nadzieje na powstrzymanie wybuchu IU wojny światowej. Wiele innych przepowiedni pochodzących z różnych źródeł już od dawna zapowiadało to nieszczęście. Jedną z nich mówiącą o totalnej katastrofie Billy otrzymał w roku 1981 z poziomu Petale. Według niej w następstwie działań wojennych, kataklizmów przyrodniczych, epidemii i głodu mają zginąć 2/3'ludności Ziemi, przy czym w Europie Środkowej w ogóle nie będzie żadnej szansy na przeżycie.
 
W przeciwieństwie do dotychczasowych przepowiedni, w których daty ważnych zdarzeń są w różny sposób szyfrowane, Billy podał precyzyjne dane. Według niego III wojna światowa miała wybuchnąć 25 kwietnia 1998 roku. W swoich wyliczeniach nie wziął on jednak pod uwagę pewnego czynnika czasowego, po uwzględnieniu którego według Quetzala to tragiczne zdarzenie ma nastąpić nieco wcześniej. Tak wygląda ta mroczna prognoza z roku 1984.
 
Na polecenie Plejadan jeszcze w tym samym roku całe FIGU rozpoczęło usilne medytacje pokojowe, aby zapobiec tej katastrofie lub przynajmniej opóźnić ją o kilka lat.
 
Biorąc pod uwagę te przepowiednie wiele osób wyrażało następującą opinię: „I cóż takiego się stanie? I tak wcześniej czy później będę musiał umrzeć. Jeżeli nastąpi to wcześniej, to przynajmniej nic więcej nie będzie mi groziło. Godni współczucia będą tylko ci, którzy przeżyją, ponieważ po wojnie będą żyli w strasznych warunkach i wszystko będą musieli zaczynać od początku".
 
Moja odpowiedzieć na to brzmi następująco: Kto sądzi, że wraz ze śmiercią spowodowaną działaniami wojennymi wszystko się kończy, jest w wielkim błędzie. Jest wręcz odwrotnie. Jeśli człowiek ginie w tragicznych okolicznościach, na przykład podczas wojny, i traci w ten sposób część przypisanego mu życia, to zgodnie z prawem inkarnacji musi ten okres życia nadrobić rodząc się ponownie. Narodziny te powinny nastąpić bardzo szybko, najlepiej jeszcze przed zakończeniem wojny lub tuż po jej zakończeniu.
 
Gdy zadamy sobie pytanie, co dała nasza prowadzona od roku 1984 medytacja nad pokojem, odpowiedź może być tylko jedna — niezwykłe rezultaty. To, co wydarzyło się w Europie Wschodniej dzięki inicjatywie Michaiła Gorbaczowa, jeszcze do niedawna uważalibyśmy za absolutnie niemożliwe. Sukces ten nie jest jedynie zasługą naszej grupy i około 3400 naszych pomocników rozsianych po całej planecie, ale przede wszystkim naszych pozaziemskich przyjaciół, bez których pomocy nasze zamierzenie nie miałoby żadnych szans powodzenia. Naszą pokojową akcję nieustannie wspierało z ich strony 511 milionów Plejadan, to znaczy Erran, oraz około 3 miliardy ich sprzymierzeńców, za co im wszystkim w tym miejscu gorąco dziękuję.
 
Słowa podziękowania oraz uznania należą się również wszystkim tym Ziemianom, którzy zaangażowali się w sprawę pokoju na świecie i czynią to nadal.
 
Niestety nie mogę w tym miejscu pominąć pewnej sprawy, o której niektóre osoby kierujące się niewątpliwie szlachetnymi pobudkami z pewnością wolałyby nie słyszeć. Chodzi mi tu o organizowane dużym nakładem sił i środków tak zwane pokojowe demonstracje czy też fałszywe medytacje. Mimo iż działania tych ludzi wynikają ze słusznych pobudek, to jednak zdaniem Plejadan są całkowicie chybione i pozbawione sensu, ponieważ ani o krok nie zbliżają nas do tego, do czego dążymy.
 
Być może zabrzmi to buńczucznie i nieprawdopodobnie, ale tylko nasza akcja jest jedynym sposobem zachowania pokoju. Wynika to z faktu, że pozytywne myśli wywołują odpowiednie działania, lecz jak długo dotyczą one jedynie pokoju na Ziemi, ich skutek jest niewielki. Ma to związek z akcją podjętą przez Liran mieszkających w dawnych czasach na Ziemi. Przedsięwzięcie to mające na celu utrzymanie pokoju na świecie polegało na wprowadzeniu pewnego hasła do banku pamięci ziemskiej atmosfery. To hasło to rodzaj „zdania-impulsu" pochodzącego z języka starolirańskiego. Brzmi ono następująco: „Salonie gam nań ben Urda gen njber asala Hesporona" („Pokój niech będzie na Ziemi i wśród wszystkich istot").
 
Jeżeli owo zdanie zostanie właściwie wypowiedziane, wówczas wytwarzane przez nie wibracje trafiają do tak zwanych banków pamięci, skąd rozchodzą się po całym świecie w formie pokojowych impulsów myślowych docierających do wszystkich ludzi, którzy odbierają je podświadomie w wcielają w czyn.
 
Ten sposób przekazywania owych myślowych wibracji praktykowany przez naszych pozaziemskich przyjaciół jest uciążliwy i oczywiście wymaga dużo czasu, lecz nie stoi mu na przeszkodzie istotny czynnik hamujący, jakim jest odległość.
 
Pragnę przy tym wyraźnie podkreślić, że ten sposób wspierania i szerzenia pokoju na świecie dotyczy wyłącznie tego starolirańskiego hasła. Zdaniem Ptaaha wszelkie inne sposoby zmierzające do tego celu z braku niezbędnej wiedzy są niecelowe.
 
Niczym bumerang powraca pytanie, czy przepowiednie mówiące o III wojnie światowej są nadal aktualne. W przeciwieństwie do przyszłościowych prognoz, których prawdopodobieństwo spełnienia się jest niemal pewne, przepowiednie należy zasadniczo traktować jako ostrzeżenie, jako groźbę, która nie musi się spełnić, o ile w odpowiednim czasie podjęte zostaną właściwe działania zapobiegające. Jeśli chodzi o III wojnę światową, to groźba jej wybuchu jest nadal aktualna.
 
Mimo iż w sprawie zachowania pokoju osiągnięto bez wątpienia wspaniałe sukcesy, groźba tej wojny nie została zlikwidowana, a jedynie zahamowana. Z całą pewnością nie oszczędzą nas różne kataklizmy, takie jak trzęsienia ziemi, potopy, susze, głód, epidemie nieuleczalnych chorób, kryzys gospodarczy, a także lokalne wojny.
 
Zdaniem Ptaaha również ruchy wyzwoleńcze w krajach Europy Wschodniej będą miały swój negatywny oddźwięk i mogą doprowadzić do zniszczenia wszystkiego, co zostało dotąd osiągnięte. Z dużą dozą prawdopodobieństwa dotknie to te regiony, w których ludność nie dorosła jeszcze do wolności i w swojej głupocie sięgać będzie po broń. Dlatego też w końcu rządom nie pozostanie nic innego, jak sięgnąć po niepopularne środki zaradcze. Wszystko to doprowadzi do krwawych starć, te zaś wywołają reakcję łańcuchową, której następstwem może być wybuch wojny. Zatem jak już wspomniałem, groźba III wojny światowej niestety wciąż wisi nad nami.
 
Jeżeli do głosu dojdą siły pokojowe, wówczas szansa uniknięcia wojny światowej stanie się rzeczywistością, bowiem jak pouczają nas Plejadanie: , Jedynym właściwym i skutecznym sposobem zachowania trwałego pokoju na świecie jest i będzie medytacja nad nim".
 
I to w takiej formie, w jakiej prowadzimy ją już od pewnego czasu w FIGU w oparciu o wskazówki Plejadan. Każdy, komu sprawa zachowania pokoju na świecie leży na sercu, powinien już dzisiaj przyłączyć się do naszych medytacji, bowiem są one naszą ostatnią szansą.

 
 

Czytaj archiwum artykułów SMN 1... 2... 3...  

Czytelników na stronie:  

                                            Copyright © Wiesław Matuch - kontakt   Wrocław 2001 System Miłości Narodów
                                           Strona SMN posiada drugi adres: http://smn.klm.net.pl/