Historia porwania Pana Andrzeja Domały na planetę NEA
SMN
Kosmiczna Układanka
Autor - Andrzej Domała
Opis rysunków
Rys. 1. Odręczna mapka obszaru w jakim nastąpiło pierwsze uprowadzenie Pana
Andrzeja Domały. Narysowana ona została osobiście przez Pana Domałę w maju 1998
roku. Linią przerywaną zaznaczono na niej przybliżone ślady jego poruszania się
w czasie poprzedzającym uprowadzenie. Na śladach tych zaznaczono trzy
najistotniejsze punkty, t.j.: (1) jego dom przy rynku w Nasielsku, (x) miejsce
pierwszego ujrzenia UFO o godzinie 4:22 rano i równocześnie miejsce następnego
obudzenia się po zakończeniu uprowadzenia, oraz (!) miejsce spotkania "humanoidki"
i następującego po tym spotkaniu uprowadzenia. Odległość pomiędzy tymi punktami
wynosi w przybliżeniu odpowiednio około 4 oraz 0.5 kilometra. Za lasem
znajdowała się stacja radarowa, na mapce zaznaczona symbolem RSWP. Stacja ta
owego "feralnego wtorka" dnia 13.VIII.1968 roku uchwyciła obraz
cygaro-kształtnego UFO.
Rys. 2. Wygląd "humanoidki" z nałożonym ośmiosegmentowym pasem oraz szczegółowy
wygląd jednego segmentu jej pasa. Narysowane osobiście przez Andrzeja Domałę w
maju 1998 roku.
(Lewo) Humanoidka w pełnym swoim ekwipunku kosmicznym. Wyglądała ona do pasa jak
normalna kobieta, zaś od pasa dół, t.j. jej biodra i nogi, były
nieproporcjonalnie małe w stosunku do wzrostu, jakby skarlałe lub niezupełnie
uformowane. Dla porównania patrz też rysunek 6. Należy tutaj podkreślić, że Pan
Domała jej dziwne proporcje wymiarowe wyjaśnia jako wynik jej specjalnego
wyhodowania w formie "żeńskiego biorobota do podróży przez kosmos". Natomiast ja
osobiście byłbym skłonny wyjaśniać jej niezwykły wygląd innymi powodami. Według
mnie była ona kobietą o normalnych proporcjach wymiarowych, aczkolwiek odmiennej
niż Neatańczycy rasy. Prawdopodobnie została ona włączona do "Projektu Domała" z
grona jakiejś innej okupującej nas cywilizacji która dysponowała urządzeniami
technicznymi jakimi Neatańczycy nie dysponowali ale jakie konieczne były do
pełnego zrealizowania tego projektu. Optyczny efekt jej skarłowacenia wynikał
zaś z faktu, że pole magnetyczne wytwarzane przez pędniki jej napędu osobistego
zawarte w jej pasie i butach wytwarzały efekt tzw. "soczewki magnetycznej" który
to efekt sprawiał na patrzącym z boku wizualne wrażenie zmiejszenia jej spodniej
połowy. Że jej skarłowacenie było tylko złudzeniem optycznym potwierdza zresztą
sam Pan Domała oświadczając w podrozdziale że jej wzrost odpowiadał jego
wzrostowi, że jej biodra wypadały na wysokości jego bioder, oraz że jej nogi
podobnie jak jego stopy też dotykały ziemi (stąd jej skrócenie musiało nosić
optyczny a nie fizyczny charakter).
(Prawo) Szczegółowy wygląd jednego segmentu pasa humanoidki. W segmencie tym
widoczna jest jakby kostka sześcienna komory oscylacyjnej nachylonej pod kątem
inklinacji pola ziemskiego, zamocowana obrotowo w jakimś krzyżowym mechaniźmie
sterującym.
Rys 3. Znaki narysowane na ścieżce przez "humanoidkę". Odtworzone one zostały
przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Wszystko wskazuje na to, że posługując się
rysunkami na ziemi zamiast używania monitorowanej zapewne przez jej przełożonych
telepatii, humanoidka ta starała się ostrzec o czymś Pana Domałę. Co składało
się na treść owego ostrzeżenia na razie nie udało się nam rozszyfrować - być
może Czytelnik potrafi to wydedukować z powyższego rysunku oraz na bazie
informacji zaprezentowanych w tym traktacie.
Rysowanie pokazanych tutaj znaków miało następujący przebieg: humanoidka szybkim
ruchem ręki narysowała idealnie prostą linię o długości około metra, i jak
maszyna podzieliła ją na 21 idealnie równych sobie odcinków. Potem narysowała
trójkąt równoboczny w środek którego wrysowała koło, a w koło wrysowała ponownie
mniejszy trójkąt równoboczny. Obok narysowała dwa kółka nakładające się nieco na
siebie krawędziami, zaś w środek styku tych kół - wrysowała mały znak. Potem
narysowała dwa koła w pewnym od siebie oddaleniu, i te koła połączyła poziomo
krótką kreską. Potem zaczynała rysować jakby spiralę...
Rys. 4. "Laboratorium" zawarte we wnętrzu UFO Neatańczyków. W pomieszczeniu
jakie Pan Andrzej Domała nazywa "laboratorium" (patrz P w dole na prawo)
dokonywana była większość zabiegów jego pierwszego uprowadzenia. Rysunek
pokazuje rozmieszczenie w tym pomieszczeniu najważniejszych urządzeń
zaobserwowanych podczas uprowadzenia z dnia 13.VIII.1968 roku. Pomieszczenie to
miało połączenie z "pomieszczeniem gospodarczym" H statku.
(Góra) Rozmieszczenie poszczególnych urządzeń w owym "laboratorium". Narysowane
przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Z analizy tego pomieszczenia wynika że
reprezentowało ono tzw. "mostek kapitański" na UFO typ K5.
(Dół-lewo) Wygląd zewnętrzny wehikułu UFO Neatańczyków zaobserwowanego przez
Pana Domałę na lądowisku na Nea. Narysowane przez niego osobiście w maju 1998
roku.
(Dół-prawo) Mój rysunek pokazujący przekrój pionowy magnokraftu i UFO typu K5
narysowany w podanej u spodu skali. Oczywiście rzeczywisty wehikuł jest dyskiem
przestrzennym powstałym poprzez obrócenie owego przekroju pionowego wokół jego
centralnej osi Z. Symbole: S - jeden z 16 pędników bocznych zawierających
podobną co M konfigurację krzyżową, H - hala pomieszczenia gospodarczego, F-
magnetorefleksyjna powłoka zewnętrzna, W - pomost międzypoziomowy, P - mostek
kapitański czyli "laboratorium" w jakim dokonywano badań Pana Domały, L - luk
teleportacyjny, C - przeźroczysta kolumna centralna zawierająca pojedynczy
pędnik główny, M - konfiguracja krzyżowa komór oscylacyjnych z pędnika głównego,
Z - centralna oś statku, B - boczna przestrzeń ładunkowa.
Warto odnotować, że to co Pan Domała widział stanowiło jedynie około Ľ objętości
UFO typu K5. W pozostałych więc pomieszczeniach tego UFO ukrywać się mogli przed
nim inni niż Neatańczycy członkowie okupującej Ziemię konfederacji włączeni do
"Projektu Domała". Wiadomo bowiem że Neatańczycy znają przyszłość, podczas
uprowadzenia wiedzieli więc że typowa dla statków naszych okupantów mieszanina
różnych ras UFOnautów jest jednym ze znaków rozpoznawczych na podstawie jakiego
m.in. kiedyś zakwalifikowywać będziemy dany statek do pasożytującej na
Ziemianach kosmicznej konfederacji.
Rys. 5. Szkic telekinetycznego urządzenia zabiegowego. Na podstawie opisów daje
się wnioskować, że dokonywało ono manipulacji za pomocą sygnałów
telekinetycznych przesyłanych we wiązce światła uginanego spiralnie i
sterowanego silnym polem magnetycznym. Za jego pomocą UFOnauci dokonywali m.in.
wstawienia Panu Domale "implantów" (a raczej "antrap"). Niezwykłą cechą owych
"implantów" jest, że zarówno miejsce ich wprowadzenia, jak również i sama
procedura ich osadzania, są całkowicie odmienne niż w przypadku "typowych"
implantów instalowanych osobom uprowadzanym na pokład UFO których pamięć
zostanie następnie wymazana (t.j. niż implantów wstawianych uprowadzonym kiedy
UFOnauci wiedzą że ich nosiciele nie wskażą potem ludziom w które miejsca
zostały im zainstalowane). Z tego powodu, a także z uwagi na generalny wniosek
wyciągnięty w niniejszym traktacie na temat roli jakiej miał służyć Pan Domała,
osobiście uważam, że jego implanty są "fałszywe", t.j. są rodzajem
spreparowanych specjalnie dla niego "antrap" które opracowane zostały w taki
sposób aby wydzielać z siebie jakieś mylące efekty jakie całkowicie
zdezorientowałyby ziemskich badaczy i naprowadziłyby ich na zupełnie błędne
tory, dezorientując przy okazji i społeczeństwo które potem zapozna się z
wynikami ich badań. Wygląda przy tym że ten zamiar całkowicie się powiódł
Neatańczykom. Również miejsca wstawienia tych "antrap" są nietypowe i specjalnie
wybrane w sposób mylący, stąd u nikogo poza Panem Domałą w owych miejscach nie
wykryto "implantów". Dowodem na nietypowość tych miejsc jest, że ranka (po
"implancie"?) w przegubie dłoni, z uwagi na jej newralgiczne położenie,
praktycznie nigdy się nie zagoiła.
Rys. 6. Wygląd urządzenia łącznościowego przez Pana Domałę nazywanego "obręczą".
Pokazano je na głowie humanoidki. Urządzenie to wypełniało wiele funkcji,
przykładowo po założeniu przez Pana Domałę pozwalało Neatańczykom monitorować
każdą jego myśl, a także obserwować co widzi, ustalać jego aktualne położenie,
itp.
Rys. 7. Wygląd "tabliczki" z hieroglifami. Zgodnie z opisami Pana Domały
tabliczka ta wykonana została z chłodnej w dotyku jak metal substancji, podobnej
do gładko oszlifowanego czarnego marmuru. Ma ona mieć wymiary 28 cm x 11.5 cm x
2.5 cm i ważyć 78 kg, co przy jej objętości 805 cm3 (t.j. 0.805 litra) nadaje
jej gęstość około 0.0969 kg/cm3. (t.j. 96.9 kg/l, lub 96900 kg/m3). Dla
porównania gęstość znanego wszystkim ołowiu wynosi "tylko" 11.32 kg/l, zaś
gęstość najcięższego pierwiastka zawartego w tabelach inżynierskich t.j. osmu (osmium),
a stąd najprawdopodobniej również i jednej z najcięższych substancji znanych na
Ziemi, wynosi około 22.48 kg/l. Jeśli więc do danych Pana Domały nie wkradł się
żaden błąd, to wykonana ona została z substancji jaka jest ponad 8.5 razy
cięższa od ołowiu, oraz ponad 4.3 razy cięższa od najcięższego pierwiastka
występującego w tabelach inżynierskich (osmu). Na tabliczce wyryte zostały
pokazane tutaj hieroglify. Ma ona być 1/5 składową "parasola" który ma wypełniać
potrójne zadanie. Pięć takich jednakowych tabliczek rozmieszczonych ma być
symetrycznie w pięciu różnych punktach kuli ziemskiej. Ich odpowiednie
rozlokowanie ma tworzyć na Ziemi ogromne trójkąty i wydzielać jakiś rodzaj
magnetycznego antypromieniowania (fal telepatycznych). Osobiście uważam, że
część informacji o tych tabliczkach może być prawdą, mianowicie mogą one
wydzielać promieniowanie telepatyczne jakie manipuluje poglądami mieszkańców
naszej planety. Warto zauważyć, że pretekst zlecenia Panu Andrzejowi Domale
zainstalowania owej tabliczki w Wiązownej koło Warszawy posłużył Neatańczykom
jako wymówka dla dokonania jego uprowadzeń. Jest to jednak wymówka szyta grubymi
nićmi, bowiem każdy wie, że zainstalowania owego mogli oni dokonać z łatwością
sami. Należy więc brać pod uwagę, że faktyczne przyczyny całego związanego z nią
plotu były zupełnie inne, np. gdyby w przyszłości miejsce ukrycia tej tabliczki
zostało publicznie sprawdzone, mogłoby okazać się że wcale jej tam nie ma, zaś
okoliczności całej afery byłyby tak dobrane aby pogłębiły tylko niechęć
społeczeństwa do problematyki UFOlogicznej. W ten sposób, za pośrednictwem plotu
z ową tabliczką, okupujący nas UFOnauci mogliby np. próbować podważyć i wystawić
na pośmiewisko zarówno twierdzenia Pana Domały, jak i treść tego traktatu czy
wiarygodność wszelkich spraw związanych z UFO.
Rys. 8. Układy gwiezdne zademonstrowane Panu Domale przez Neatańczyków. Powyższy
rysunek przygotowany został przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Aczkolwiek
Neatańczycy pokazali mu te układy i objaśniali co na nich się znajduje, nigdy
nie wyjaśnili jak one nazywają się na Ziemi ani gdzie ich należy szukać na
naszym nieboskłonie. Stąd ich położenie na naszym niebie należy dopiero poszukać
i zidentyfikować. Jak dotychczas tylko jeden z tych układów został rozpoznany (t.j.
piąty - licząc jak litery pisma najpierw z lewa na prawo a potem wierszami od
góry ku dołowi). Ma on reprezentować miejsce gdzie położona jest planeta
Neatańczyków, czyli Nea. Analizy adstronomiczne na jego temat zaprezentowane
zostały w opracowaniu z [2B]. Z tego co dotychczas udało się ustalić,
najprawdopodobniej reprezentuje on okolice Wielkiej Niedźwiedzicy z północnej
części nieboskłonu. Nasi astronomowie gwiazdę tą nazywają "Epsilon w Układzie
Wolarza" (łacińska nazwa "Bootis"), zaś jej odległość od naszego Słońca szacują
na jakieś 114 lat świetlnych. Neatańczycy w ich języku gwiazdę tą nazywają "Tsaale"
co znaczy "Słońce". Jest to gwiazda podwójna. Jej układ planetarny pokazany jest
na następnym rysunku (9). Co do znaczenia pozostałych układów gwiezdnych
pokazanych powyżej, to Pan Domała poumieszczał przy nich krótkie pisemne
objaśnienia. I tak zgodnie z nimi pokazane jest: 1 - miejsce z którego "Rasa
Adamowa" się wywodzi (t.j. planeta Nerra w układzie Wegi w Gwiazdozbiorze
Lutni), 2 - cywilizacja jakiej Neatańczycy się boją, 3 - konstelacja podbita
przez cywilizację z okolic "Syriusza D", 4 - jedna z cywilizacji okupującej
Ziemię (na kierunku Mgławicy Andromedy), 5 - giazda Neatańczyków, 6 - druga z
cywilizacji okupujących Ziemię (na kierunku Psy Gończe), 7 - najbliższa Ziemi
planeta o sprzyjających nam warunkach środowiskowych użyteczna na wypadek
konieczności ucieczki z Ziemi (35 lat świetlnych w kierunku Oriona), 8 -
położenie najbardziej rozwiniętej cywilizacji która potrafi "zwijać światło"
(około 700 lat świetlnych od Ziemi).
Rys. 9. Układ planetarny gwiazdy Neatańczyków. Narysowany był on osobiście przez
Pana Andrzeja Domałę w styczniu 1998 roku, na bazie danych otrzymanych przez
niego od Neatańczyków. Układ ten składa się z gwiazdy centralnej (Tsaale) wokół
której krąży 7 planet i 2 większe bolidy. Kolejne obiekty tego układu to, idąc
od Tsaale: bolid, Thees, Dra, In, Eate, Nea, Senteelea, Bibrea, bolid. (Bolidy
to ciała niebieskie, np. odłamki planet, o niekolistym kształcie - Neatańczycy
nazywają je Heer.) Planetę Thees Neatańczycy nazywają "małym słońcem" (Do Tsaale)
- brak na niej życia. Planeta Dra jest 14 razy większą od Ziemi bez
biologicznego życia. Planeta In również nie ma życia, zaś jej atmosfera jest
rzadsza od tej na ziemskim Księżycu. Planeta Eate też nie ma atmosfery i życia.
Planeta Nea ma atmosferę lepszą od ziemskiej i bogate formy życia. Planeta
Senteelea ma bardzo słabą atmosferę jednak brak na niej życia; używana jest jako
kopalnia niezbędnych minerałów. Planeta Bibrea nazywana jest "zlodowaciałą
pramatką". Oprócz Senteelea każda z tych planet ma po jednym księżycu, Bibrea ma
dwa, zaś In i Eate mają po trzy księżyce. Wokół Tsaale i Dra krążą też
nieregularne bolidy. Neatańczycy utrzymują nieustanny kontakt z planetą
Whistheen o skażonej powierzchni i życiu utrzymywanym tylko pod kopułami, która
obiega zupełnie odrębną gwiazdę odległą od Tsaale o 270 bilionów kilometrów
ziemskich.
(Góra) Uszeregowanie poszczególnych planet, księżyców i bolidów pokazujące
wzajemne ich położenie i proporcje średnic. Najbardziej na lewo pokazano połowę
gwiazdy Tsaale. Obok niej linią przerywaną pokazano jej faktyczny promień w tej
samej proporcji co promienie poszczególnych jej planet. W prawej "chmurce"
pokazano kropką wielkość naszej Ziemi w porównaniu do wielkości owych planet.
(Dół) Skala wzajemych odległości pomiędzy poszczególnymi planetami. Odległości
te mierzyć należy pomiędzy krawędziami zakreskowanych słupków. Jeśli pokazane na
tym rysunku odległości pomnożone zostaną przez 100 wówczas otrzymałoby się ów
rysunek w rzeczywistch proporcjach wymiarowych, t.j. proporcjach w których
wymiary planet oraz wzajemne odległości pomiędzy nimi byłyby w tej samej skali
liniowej.
Rys. 10. Układ planetarny "Syriusza D" w czasach około 17 tysięcy lat temu.
Układ ten narysowany został osobiście przez Pana Domałę w marcu 1998 roku, zaś
powtórzone tutaj dane w całości dostarczone zostały przez niego. Dane te
przytaczam tutaj bez zmian i komentarzy. Zgodnie z nimi układ całego Syriusza
składał się z trzech widocznych do dzisiaj gwiazd ułożonych względem siebie na
kształt trójkąta i zwanych Syriuszem A, B i C. Ich wzajemne odległości, według
danych Pana Domały, miały odpowiednio wynosić: 1 740 850 000 km, 3 700 040 000
km, i 5 004 140 000 km. W odległości około 13 085 000 000 km od owych trzech
gwiazd znajdował się właśnie Syriusz D. Pomiędzy Syriuszem D i owym obecnie
widocznym trójkątem gwiazd znajdowała się "czarna dziura". Około 10 000 lat temu
wchłonęła ona Syriusza D oraz jej dwie planety "Zem" i "Yppi". Po Syriuszu D
czarna dziura nadal wchłaniała planety tego układu, przykładowo w czasach
Chrystusa wchłonęła ona "Guczczu", t.j. zamieszkałą planetę Syriusza C z której
jedna z wypraw dotarła do Whistheen, zaś w pierwszym wieku naszej ery wchłonęła
ona "Nommo" na której też od 15 000 lat istniała cywilizacja "rasy adamowej"
podobnie jak my wywodzącej się z Nerry. Dwie wyprawy owej cywilizacji z Nommo
dotarły do Ziemi. (Przez "wyprawę" rozumieć należy grupę salwujących się
ucieczką.)
Na planetach Syriusza D, zwanych Yppi i Zem, istniała cywilizacja której pierwsi
założyciele, podobnie jak ludzkość, przybyli tam z Nerry. Cywilizacja ta
rozwijała się podobnie szybko jak obecnie Ziemia. Niestety jej mieszkańcy ciągle
walczyli nawzajem ze sobą skutecznie niszcząc to co w międzyczasie zbudowali.
Jedna z wypraw (salwujących się ucieczką) wylądowała w rejonie basenu Zatoki
Meksykańskiej. Nie było tam wówczas wody, ani nie było podziału kontynentalnego
obu współczesnych Ameryk. Był tam jednolity ląd, zaś Ziemia jeszcze wtedy
posiadała obydwa swe księżyce...Przybyło wówczas około 6000 ludzi. W cztery
tysiące lat póżniej budowali już piramidy...
Rys. 11. Wygląd budynku Neatańczyków. Narysowany przez Pana Domałę w maju 1998
roku. Pokazano budynek złożony z czterech segmentów piramidalnych. Niemniej na
Nea oraz na jej Księżycu znajdują się budynki o różnej liczbie tych segmentów,
począwszy od dwóch a skończywszy na około piętnastu. Prawie wszystkie budynki
były tam jednakowego kształtu, czyli piramidalne i tarasowane, o wysokości około
60-70 metrów. Było jednak też i kilka budynków niższych o zupełnie prostej
równobocznej konstrukcji i o nieznanym przeznaczeniu. Wszystkie budynki na
swoich dachach miały gigantyczne okrągłe i delikatne wklęsłe płyty - swymi
talerzami skierowanymi w niebo. Wyglądało to tak jak ziemskie anteny
satelitarne. Nie widać tam jednak ani kominów, ani przewodów elektrycznych, ani
też żadnych pojazdów - jak to się widzi na Ziemi bez względu na porę dnia. W
przestrzeni pomiędzy budynkami było bardzo mało ludzi.
We wnętrzu tych budynków nie ma ani żadnych schodów ani żadnych wind. Natomiast
wchodzi się tam w taki dziwny i trudny do opisania półtunel i gdy ciężarem swego
ciała zaczyna się naciskać na podłogę wyposażoną w czujniki, wówczas z góry
zaczyna wydzielać się bardzo silny snop jasnego białożółtego światła. Światło to
powoduje że człowiek traci wagę i że przesuwa się w pozycji pionowej w górę lub
w dół.
Rys. 12. Wygląd wehikułu Neatańczyków. Rysunek ten przygotowany został w
sierpniu 1999 roku. Oddaje on wygląd wehikułu Neatańczyków, tak jak go Pan
Andrzej Domała zapamiętał ze spotkania w dniu 13 sierpnia 1998 roku. Osądzając
po niemal okrągłych wylotach z zapewne szesnastobocznych komór oscylacyjnych
pędników bocznych, oraz uwzględniając fakt że w stanie nieruchomego zawisania
tylko co czwarty pędnik pozostawał pracujący. Statek ten najprawdopodobniej
reprezentuje UFO typu K8 należące do trzeciej generacji zdolnej do podróży w
czasie, do cofania czasu do tyłu, oraz do zmieniania szybkości upływu czasu (UFO
typu K8 miałoby średnicę 140.44 metrów, zaś wysokość 17.56 metrów). Pokazany
tutaj wehikuł zilustrowany został w momencie kiedy po zakończeniu "odkażania" w
słupie silnego światła, oczom Pana Domały ukazały się dwie istoty ubrane w
tuniki typowo noszone przez Neatańczyków. Byli to: przewodnik Kari, oraz
prowadzony przez niego za rękę mały chłopiec o imieniu Seen o którym Neatańczycy
twierdzą że jest on ... (patrz opisy z podrozdziału B5.2 niniejszego traktatu).
Załącznik Z.
Andrzej Domała
"Kosmiczna układanka"
ISBN 0-9583727-6-4
Rysunek 1: Szkicowa mapka miejsca uprowadzenia.
Rysunek 2: Wygląd uprowadzającej humanoidki.
Rysunek 3: Rysunki humanoidki wykonane na ścieżce.
Rysunek 4: "Laboratorium" z wnętrza UFO Neatańczyków.
Rysunek 5: Urządzenie do wprowadzania implantów.
Rysunek 6: Wygląd "obręczy" zakładanej na głowę.
Rysunek 7: Tabliczka z hieroglifami.
Rysunek 8: Układy gwiezdne pokazane na UFO.
Rysunek 9: Układ planetarny gwiazdy Neatańczyków.
Rysunek 10: Układ planetarny "Syriusza D".
Rysunek 11: Szkic budynku Neatańczyków.
Rysunek 12: Wygląd wehikułu Neatańczyków.
Nr.13; Wydruk komputerowy z programem astronomicznym północnej półkuli nieba
(symul.13.08.1968r.)sporządzony przez astronomów z Uniwersytetu Warszawskiego -
prof. Budkiewicza i inn. dla skali porównawczej oraz udowodnienia, iż tamtego
dnia z powierzchni Ziemi nie mogło być widać układu planetarnego Wolarza...Skąd
więc A. Domała wtedy posiadał wiedzę wyprzedzającą naukę o około 30 lat ???