Pogoda

Strona główna SMN

Andrzej Domała

24 marca 2008 roku
Andrzej umiera
 

Książka

"Kosmiczna układanka"

Wstęp
NEA i Neatańczycy
Układy gwiezdne
Komunikator
Jak się stałem "sławny"
Drugie porwanie
Wygląd Neatańczyków
Moja partnerka z NEA
Wpływ uprowadzeń...
Kari...
13 sierpnia 1998 roku
TV - zmowa milczenia
Zestaw artykułów
O autorach
Opis rysunków


  Przesłuchaj książkę...
  Wywiad na żywo
 

 

  Najlepsze strony w Polsce
Historia porwania Pana Andrzeja Domały na planetę NEA

SMN

Kosmiczna Układanka

Autor - Andrzej Domała

Opis rysunków

Rys. 1. Odręczna mapka obszaru w jakim nastąpiło pierwsze uprowadzenie Pana Andrzeja Domały. Narysowana ona została osobiście przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Linią przerywaną zaznaczono na niej przybliżone ślady jego poruszania się w czasie poprzedzającym uprowadzenie. Na śladach tych zaznaczono trzy najistotniejsze punkty, t.j.: (1) jego dom przy rynku w Nasielsku, (x) miejsce pierwszego ujrzenia UFO o godzinie 4:22 rano i równocześnie miejsce następnego obudzenia się po zakończeniu uprowadzenia, oraz (!) miejsce spotkania "humanoidki" i następującego po tym spotkaniu uprowadzenia. Odległość pomiędzy tymi punktami wynosi w przybliżeniu odpowiednio około 4 oraz 0.5 kilometra. Za lasem znajdowała się stacja radarowa, na mapce zaznaczona symbolem RSWP. Stacja ta owego "feralnego wtorka" dnia 13.VIII.1968 roku uchwyciła obraz cygaro-kształtnego UFO.


Rys. 2. Wygląd "humanoidki" z nałożonym ośmiosegmentowym pasem oraz szczegółowy wygląd jednego segmentu jej pasa. Narysowane osobiście przez Andrzeja Domałę w maju 1998 roku.

(Lewo) Humanoidka w pełnym swoim ekwipunku kosmicznym. Wyglądała ona do pasa jak normalna kobieta, zaś od pasa dół, t.j. jej biodra i nogi, były nieproporcjonalnie małe w stosunku do wzrostu, jakby skarlałe lub niezupełnie uformowane. Dla porównania patrz też rysunek 6. Należy tutaj podkreślić, że Pan Domała jej dziwne proporcje wymiarowe wyjaśnia jako wynik jej specjalnego wyhodowania w formie "żeńskiego biorobota do podróży przez kosmos". Natomiast ja osobiście byłbym skłonny wyjaśniać jej niezwykły wygląd innymi powodami. Według mnie była ona kobietą o normalnych proporcjach wymiarowych, aczkolwiek odmiennej niż Neatańczycy rasy. Prawdopodobnie została ona włączona do "Projektu Domała" z grona jakiejś innej okupującej nas cywilizacji która dysponowała urządzeniami technicznymi jakimi Neatańczycy nie dysponowali ale jakie konieczne były do pełnego zrealizowania tego projektu. Optyczny efekt jej skarłowacenia wynikał zaś z faktu, że pole magnetyczne wytwarzane przez pędniki jej napędu osobistego zawarte w jej pasie i butach wytwarzały efekt tzw. "soczewki magnetycznej" który to efekt sprawiał na patrzącym z boku wizualne wrażenie zmiejszenia jej spodniej połowy. Że jej skarłowacenie było tylko złudzeniem optycznym potwierdza zresztą sam Pan Domała oświadczając w podrozdziale że jej wzrost odpowiadał jego wzrostowi, że jej biodra wypadały na wysokości jego bioder, oraz że jej nogi podobnie jak jego stopy też dotykały ziemi (stąd jej skrócenie musiało nosić optyczny a nie fizyczny charakter).

(Prawo) Szczegółowy wygląd jednego segmentu pasa humanoidki. W segmencie tym widoczna jest jakby kostka sześcienna komory oscylacyjnej nachylonej pod kątem inklinacji pola ziemskiego, zamocowana obrotowo w jakimś krzyżowym mechaniźmie sterującym.


Rys 3. Znaki narysowane na ścieżce przez "humanoidkę". Odtworzone one zostały przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Wszystko wskazuje na to, że posługując się rysunkami na ziemi zamiast używania monitorowanej zapewne przez jej przełożonych telepatii, humanoidka ta starała się ostrzec o czymś Pana Domałę. Co składało się na treść owego ostrzeżenia na razie nie udało się nam rozszyfrować - być może Czytelnik potrafi to wydedukować z powyższego rysunku oraz na bazie informacji zaprezentowanych w tym traktacie.
Rysowanie pokazanych tutaj znaków miało następujący przebieg: humanoidka szybkim ruchem ręki narysowała idealnie prostą linię o długości około metra, i jak maszyna podzieliła ją na 21 idealnie równych sobie odcinków. Potem narysowała trójkąt równoboczny w środek którego wrysowała koło, a w koło wrysowała ponownie mniejszy trójkąt równoboczny. Obok narysowała dwa kółka nakładające się nieco na siebie krawędziami, zaś w środek styku tych kół - wrysowała mały znak. Potem narysowała dwa koła w pewnym od siebie oddaleniu, i te koła połączyła poziomo krótką kreską. Potem zaczynała rysować jakby spiralę...


Rys. 4. "Laboratorium" zawarte we wnętrzu UFO Neatańczyków. W pomieszczeniu jakie Pan Andrzej Domała nazywa "laboratorium" (patrz P w dole na prawo) dokonywana była większość zabiegów jego pierwszego uprowadzenia. Rysunek pokazuje rozmieszczenie w tym pomieszczeniu najważniejszych urządzeń zaobserwowanych podczas uprowadzenia z dnia 13.VIII.1968 roku. Pomieszczenie to miało połączenie z "pomieszczeniem gospodarczym" H statku.
(Góra) Rozmieszczenie poszczególnych urządzeń w owym "laboratorium". Narysowane przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Z analizy tego pomieszczenia wynika że reprezentowało ono tzw. "mostek kapitański" na UFO typ K5.
(Dół-lewo) Wygląd zewnętrzny wehikułu UFO Neatańczyków zaobserwowanego przez Pana Domałę na lądowisku na Nea. Narysowane przez niego osobiście w maju 1998 roku.
(Dół-prawo) Mój rysunek pokazujący przekrój pionowy magnokraftu i UFO typu K5 narysowany w podanej u spodu skali. Oczywiście rzeczywisty wehikuł jest dyskiem przestrzennym powstałym poprzez obrócenie owego przekroju pionowego wokół jego centralnej osi Z. Symbole: S - jeden z 16 pędników bocznych zawierających podobną co M konfigurację krzyżową, H - hala pomieszczenia gospodarczego, F- magnetorefleksyjna powłoka zewnętrzna, W - pomost międzypoziomowy, P - mostek kapitański czyli "laboratorium" w jakim dokonywano badań Pana Domały, L - luk teleportacyjny, C - przeźroczysta kolumna centralna zawierająca pojedynczy pędnik główny, M - konfiguracja krzyżowa komór oscylacyjnych z pędnika głównego, Z - centralna oś statku, B - boczna przestrzeń ładunkowa.
Warto odnotować, że to co Pan Domała widział stanowiło jedynie około Ľ objętości UFO typu K5. W pozostałych więc pomieszczeniach tego UFO ukrywać się mogli przed nim inni niż Neatańczycy członkowie okupującej Ziemię konfederacji włączeni do "Projektu Domała". Wiadomo bowiem że Neatańczycy znają przyszłość, podczas uprowadzenia wiedzieli więc że typowa dla statków naszych okupantów mieszanina różnych ras UFOnautów jest jednym ze znaków rozpoznawczych na podstawie jakiego m.in. kiedyś zakwalifikowywać będziemy dany statek do pasożytującej na Ziemianach kosmicznej konfederacji.


Rys. 5. Szkic telekinetycznego urządzenia zabiegowego. Na podstawie opisów daje się wnioskować, że dokonywało ono manipulacji za pomocą sygnałów telekinetycznych przesyłanych we wiązce światła uginanego spiralnie i sterowanego silnym polem magnetycznym. Za jego pomocą UFOnauci dokonywali m.in. wstawienia Panu Domale "implantów" (a raczej "antrap"). Niezwykłą cechą owych "implantów" jest, że zarówno miejsce ich wprowadzenia, jak również i sama procedura ich osadzania, są całkowicie odmienne niż w przypadku "typowych" implantów instalowanych osobom uprowadzanym na pokład UFO których pamięć zostanie następnie wymazana (t.j. niż implantów wstawianych uprowadzonym kiedy UFOnauci wiedzą że ich nosiciele nie wskażą potem ludziom w które miejsca zostały im zainstalowane). Z tego powodu, a także z uwagi na generalny wniosek wyciągnięty w niniejszym traktacie na temat roli jakiej miał służyć Pan Domała, osobiście uważam, że jego implanty są "fałszywe", t.j. są rodzajem spreparowanych specjalnie dla niego "antrap" które opracowane zostały w taki sposób aby wydzielać z siebie jakieś mylące efekty jakie całkowicie zdezorientowałyby ziemskich badaczy i naprowadziłyby ich na zupełnie błędne tory, dezorientując przy okazji i społeczeństwo które potem zapozna się z wynikami ich badań. Wygląda przy tym że ten zamiar całkowicie się powiódł Neatańczykom. Również miejsca wstawienia tych "antrap" są nietypowe i specjalnie wybrane w sposób mylący, stąd u nikogo poza Panem Domałą w owych miejscach nie wykryto "implantów". Dowodem na nietypowość tych miejsc jest, że ranka (po "implancie"?) w przegubie dłoni, z uwagi na jej newralgiczne położenie, praktycznie nigdy się nie zagoiła.


Rys. 6. Wygląd urządzenia łącznościowego przez Pana Domałę nazywanego "obręczą". Pokazano je na głowie humanoidki. Urządzenie to wypełniało wiele funkcji, przykładowo po założeniu przez Pana Domałę pozwalało Neatańczykom monitorować każdą jego myśl, a także obserwować co widzi, ustalać jego aktualne położenie, itp.


Rys. 7. Wygląd "tabliczki" z hieroglifami. Zgodnie z opisami Pana Domały tabliczka ta wykonana została z chłodnej w dotyku jak metal substancji, podobnej do gładko oszlifowanego czarnego marmuru. Ma ona mieć wymiary 28 cm x 11.5 cm x 2.5 cm i ważyć 78 kg, co przy jej objętości 805 cm3 (t.j. 0.805 litra) nadaje jej gęstość około 0.0969 kg/cm3. (t.j. 96.9 kg/l, lub 96900 kg/m3). Dla porównania gęstość znanego wszystkim ołowiu wynosi "tylko" 11.32 kg/l, zaś gęstość najcięższego pierwiastka zawartego w tabelach inżynierskich t.j. osmu (osmium), a stąd najprawdopodobniej również i jednej z najcięższych substancji znanych na Ziemi, wynosi około 22.48 kg/l. Jeśli więc do danych Pana Domały nie wkradł się żaden błąd, to wykonana ona została z substancji jaka jest ponad 8.5 razy cięższa od ołowiu, oraz ponad 4.3 razy cięższa od najcięższego pierwiastka występującego w tabelach inżynierskich (osmu). Na tabliczce wyryte zostały pokazane tutaj hieroglify. Ma ona być 1/5 składową "parasola" który ma wypełniać potrójne zadanie. Pięć takich jednakowych tabliczek rozmieszczonych ma być symetrycznie w pięciu różnych punktach kuli ziemskiej. Ich odpowiednie rozlokowanie ma tworzyć na Ziemi ogromne trójkąty i wydzielać jakiś rodzaj magnetycznego antypromieniowania (fal telepatycznych). Osobiście uważam, że część informacji o tych tabliczkach może być prawdą, mianowicie mogą one wydzielać promieniowanie telepatyczne jakie manipuluje poglądami mieszkańców naszej planety. Warto zauważyć, że pretekst zlecenia Panu Andrzejowi Domale zainstalowania owej tabliczki w Wiązownej koło Warszawy posłużył Neatańczykom jako wymówka dla dokonania jego uprowadzeń. Jest to jednak wymówka szyta grubymi nićmi, bowiem każdy wie, że zainstalowania owego mogli oni dokonać z łatwością sami. Należy więc brać pod uwagę, że faktyczne przyczyny całego związanego z nią plotu były zupełnie inne, np. gdyby w przyszłości miejsce ukrycia tej tabliczki zostało publicznie sprawdzone, mogłoby okazać się że wcale jej tam nie ma, zaś okoliczności całej afery byłyby tak dobrane aby pogłębiły tylko niechęć społeczeństwa do problematyki UFOlogicznej. W ten sposób, za pośrednictwem plotu z ową tabliczką, okupujący nas UFOnauci mogliby np. próbować podważyć i wystawić na pośmiewisko zarówno twierdzenia Pana Domały, jak i treść tego traktatu czy wiarygodność wszelkich spraw związanych z UFO.


Rys. 8. Układy gwiezdne zademonstrowane Panu Domale przez Neatańczyków. Powyższy rysunek przygotowany został przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Aczkolwiek Neatańczycy pokazali mu te układy i objaśniali co na nich się znajduje, nigdy nie wyjaśnili jak one nazywają się na Ziemi ani gdzie ich należy szukać na naszym nieboskłonie. Stąd ich położenie na naszym niebie należy dopiero poszukać i zidentyfikować. Jak dotychczas tylko jeden z tych układów został rozpoznany (t.j. piąty - licząc jak litery pisma najpierw z lewa na prawo a potem wierszami od góry ku dołowi). Ma on reprezentować miejsce gdzie położona jest planeta Neatańczyków, czyli Nea. Analizy adstronomiczne na jego temat zaprezentowane zostały w opracowaniu z [2B]. Z tego co dotychczas udało się ustalić, najprawdopodobniej reprezentuje on okolice Wielkiej Niedźwiedzicy z północnej części nieboskłonu. Nasi astronomowie gwiazdę tą nazywają "Epsilon w Układzie Wolarza" (łacińska nazwa "Bootis"), zaś jej odległość od naszego Słońca szacują na jakieś 114 lat świetlnych. Neatańczycy w ich języku gwiazdę tą nazywają "Tsaale" co znaczy "Słońce". Jest to gwiazda podwójna. Jej układ planetarny pokazany jest na następnym rysunku (9). Co do znaczenia pozostałych układów gwiezdnych pokazanych powyżej, to Pan Domała poumieszczał przy nich krótkie pisemne objaśnienia. I tak zgodnie z nimi pokazane jest: 1 - miejsce z którego "Rasa Adamowa" się wywodzi (t.j. planeta Nerra w układzie Wegi w Gwiazdozbiorze Lutni), 2 - cywilizacja jakiej Neatańczycy się boją, 3 - konstelacja podbita przez cywilizację z okolic "Syriusza D", 4 - jedna z cywilizacji okupującej Ziemię (na kierunku Mgławicy Andromedy), 5 - giazda Neatańczyków, 6 - druga z cywilizacji okupujących Ziemię (na kierunku Psy Gończe), 7 - najbliższa Ziemi planeta o sprzyjających nam warunkach środowiskowych użyteczna na wypadek konieczności ucieczki z Ziemi (35 lat świetlnych w kierunku Oriona), 8 - położenie najbardziej rozwiniętej cywilizacji która potrafi "zwijać światło" (około 700 lat świetlnych od Ziemi).


Rys. 9. Układ planetarny gwiazdy Neatańczyków. Narysowany był on osobiście przez Pana Andrzeja Domałę w styczniu 1998 roku, na bazie danych otrzymanych przez niego od Neatańczyków. Układ ten składa się z gwiazdy centralnej (Tsaale) wokół której krąży 7 planet i 2 większe bolidy. Kolejne obiekty tego układu to, idąc od Tsaale: bolid, Thees, Dra, In, Eate, Nea, Senteelea, Bibrea, bolid. (Bolidy to ciała niebieskie, np. odłamki planet, o niekolistym kształcie - Neatańczycy nazywają je Heer.) Planetę Thees Neatańczycy nazywają "małym słońcem" (Do Tsaale) - brak na niej życia. Planeta Dra jest 14 razy większą od Ziemi bez biologicznego życia. Planeta In również nie ma życia, zaś jej atmosfera jest rzadsza od tej na ziemskim Księżycu. Planeta Eate też nie ma atmosfery i życia. Planeta Nea ma atmosferę lepszą od ziemskiej i bogate formy życia. Planeta Senteelea ma bardzo słabą atmosferę jednak brak na niej życia; używana jest jako kopalnia niezbędnych minerałów. Planeta Bibrea nazywana jest "zlodowaciałą pramatką". Oprócz Senteelea każda z tych planet ma po jednym księżycu, Bibrea ma dwa, zaś In i Eate mają po trzy księżyce. Wokół Tsaale i Dra krążą też nieregularne bolidy. Neatańczycy utrzymują nieustanny kontakt z planetą Whistheen o skażonej powierzchni i życiu utrzymywanym tylko pod kopułami, która obiega zupełnie odrębną gwiazdę odległą od Tsaale o 270 bilionów kilometrów ziemskich.
(Góra) Uszeregowanie poszczególnych planet, księżyców i bolidów pokazujące wzajemne ich położenie i proporcje średnic. Najbardziej na lewo pokazano połowę gwiazdy Tsaale. Obok niej linią przerywaną pokazano jej faktyczny promień w tej samej proporcji co promienie poszczególnych jej planet. W prawej "chmurce" pokazano kropką wielkość naszej Ziemi w porównaniu do wielkości owych planet.
(Dół) Skala wzajemych odległości pomiędzy poszczególnymi planetami. Odległości te mierzyć należy pomiędzy krawędziami zakreskowanych słupków. Jeśli pokazane na tym rysunku odległości pomnożone zostaną przez 100 wówczas otrzymałoby się ów rysunek w rzeczywistch proporcjach wymiarowych, t.j. proporcjach w których wymiary planet oraz wzajemne odległości pomiędzy nimi byłyby w tej samej skali liniowej.


Rys. 10. Układ planetarny "Syriusza D" w czasach około 17 tysięcy lat temu. Układ ten narysowany został osobiście przez Pana Domałę w marcu 1998 roku, zaś powtórzone tutaj dane w całości dostarczone zostały przez niego. Dane te przytaczam tutaj bez zmian i komentarzy. Zgodnie z nimi układ całego Syriusza składał się z trzech widocznych do dzisiaj gwiazd ułożonych względem siebie na kształt trójkąta i zwanych Syriuszem A, B i C. Ich wzajemne odległości, według danych Pana Domały, miały odpowiednio wynosić: 1 740 850 000 km, 3 700 040 000 km, i 5 004 140 000 km. W odległości około 13 085 000 000 km od owych trzech gwiazd znajdował się właśnie Syriusz D. Pomiędzy Syriuszem D i owym obecnie widocznym trójkątem gwiazd znajdowała się "czarna dziura". Około 10 000 lat temu wchłonęła ona Syriusza D oraz jej dwie planety "Zem" i "Yppi". Po Syriuszu D czarna dziura nadal wchłaniała planety tego układu, przykładowo w czasach Chrystusa wchłonęła ona "Guczczu", t.j. zamieszkałą planetę Syriusza C z której jedna z wypraw dotarła do Whistheen, zaś w pierwszym wieku naszej ery wchłonęła ona "Nommo" na której też od 15 000 lat istniała cywilizacja "rasy adamowej" podobnie jak my wywodzącej się z Nerry. Dwie wyprawy owej cywilizacji z Nommo dotarły do Ziemi. (Przez "wyprawę" rozumieć należy grupę salwujących się ucieczką.)
Na planetach Syriusza D, zwanych Yppi i Zem, istniała cywilizacja której pierwsi założyciele, podobnie jak ludzkość, przybyli tam z Nerry. Cywilizacja ta rozwijała się podobnie szybko jak obecnie Ziemia. Niestety jej mieszkańcy ciągle walczyli nawzajem ze sobą skutecznie niszcząc to co w międzyczasie zbudowali. Jedna z wypraw (salwujących się ucieczką) wylądowała w rejonie basenu Zatoki Meksykańskiej. Nie było tam wówczas wody, ani nie było podziału kontynentalnego obu współczesnych Ameryk. Był tam jednolity ląd, zaś Ziemia jeszcze wtedy posiadała obydwa swe księżyce...Przybyło wówczas około 6000 ludzi. W cztery tysiące lat póżniej budowali już piramidy...


Rys. 11. Wygląd budynku Neatańczyków. Narysowany przez Pana Domałę w maju 1998 roku. Pokazano budynek złożony z czterech segmentów piramidalnych. Niemniej na Nea oraz na jej Księżycu znajdują się budynki o różnej liczbie tych segmentów, począwszy od dwóch a skończywszy na około piętnastu. Prawie wszystkie budynki były tam jednakowego kształtu, czyli piramidalne i tarasowane, o wysokości około 60-70 metrów. Było jednak też i kilka budynków niższych o zupełnie prostej równobocznej konstrukcji i o nieznanym przeznaczeniu. Wszystkie budynki na swoich dachach miały gigantyczne okrągłe i delikatne wklęsłe płyty - swymi talerzami skierowanymi w niebo. Wyglądało to tak jak ziemskie anteny satelitarne. Nie widać tam jednak ani kominów, ani przewodów elektrycznych, ani też żadnych pojazdów - jak to się widzi na Ziemi bez względu na porę dnia. W przestrzeni pomiędzy budynkami było bardzo mało ludzi.
We wnętrzu tych budynków nie ma ani żadnych schodów ani żadnych wind. Natomiast wchodzi się tam w taki dziwny i trudny do opisania półtunel i gdy ciężarem swego ciała zaczyna się naciskać na podłogę wyposażoną w czujniki, wówczas z góry zaczyna wydzielać się bardzo silny snop jasnego białożółtego światła. Światło to powoduje że człowiek traci wagę i że przesuwa się w pozycji pionowej w górę lub w dół.


Rys. 12. Wygląd wehikułu Neatańczyków. Rysunek ten przygotowany został w sierpniu 1999 roku. Oddaje on wygląd wehikułu Neatańczyków, tak jak go Pan Andrzej Domała zapamiętał ze spotkania w dniu 13 sierpnia 1998 roku. Osądzając po niemal okrągłych wylotach z zapewne szesnastobocznych komór oscylacyjnych pędników bocznych, oraz uwzględniając fakt że w stanie nieruchomego zawisania tylko co czwarty pędnik pozostawał pracujący. Statek ten najprawdopodobniej reprezentuje UFO typu K8 należące do trzeciej generacji zdolnej do podróży w czasie, do cofania czasu do tyłu, oraz do zmieniania szybkości upływu czasu (UFO typu K8 miałoby średnicę 140.44 metrów, zaś wysokość 17.56 metrów). Pokazany tutaj wehikuł zilustrowany został w momencie kiedy po zakończeniu "odkażania" w słupie silnego światła, oczom Pana Domały ukazały się dwie istoty ubrane w tuniki typowo noszone przez Neatańczyków. Byli to: przewodnik Kari, oraz prowadzony przez niego za rękę mały chłopiec o imieniu Seen o którym Neatańczycy twierdzą że jest on ... (patrz opisy z podrozdziału B5.2 niniejszego traktatu).
Załącznik Z.


Andrzej Domała

"Kosmiczna układanka"
ISBN 0-9583727-6-4


Rysunek 1: Szkicowa mapka miejsca uprowadzenia.
Rysunek 2: Wygląd uprowadzającej humanoidki.
Rysunek 3: Rysunki humanoidki wykonane na ścieżce.
Rysunek 4: "Laboratorium" z wnętrza UFO Neatańczyków.
Rysunek 5: Urządzenie do wprowadzania implantów.
Rysunek 6: Wygląd "obręczy" zakładanej na głowę.
Rysunek 7: Tabliczka z hieroglifami.
Rysunek 8: Układy gwiezdne pokazane na UFO.
Rysunek 9: Układ planetarny gwiazdy Neatańczyków.
Rysunek 10: Układ planetarny "Syriusza D".
Rysunek 11: Szkic budynku Neatańczyków.
Rysunek 12: Wygląd wehikułu Neatańczyków.
Nr.13; Wydruk komputerowy z programem astronomicznym północnej półkuli nieba (symul.13.08.1968r.)sporządzony przez astronomów z Uniwersytetu Warszawskiego - prof. Budkiewicza i inn. dla skali porównawczej oraz udowodnienia, iż tamtego dnia z powierzchni Ziemi nie mogło być widać układu planetarnego Wolarza...Skąd więc A. Domała wtedy posiadał wiedzę wyprzedzającą naukę o około 30 lat ???

Koniec

 
 

Czytaj archiwum artykułów SMN 1... 2... 3...  

Czytelników na stronie:  

                                            Copyright © Wiesław Matuch - kontakt   Wrocław 2001 System Miłości Narodów
                                           Strona SMN posiada drugi adres: http://smn.klm.net.pl/