Pogoda

Strona główna SMN

Andrzej Domała

24 marca 2008 roku
Andrzej umiera
 

Książka

"Kosmiczna układanka"

Wstęp
NEA i Neatańczycy
Układy gwiezdne
Komunikator
Jak się stałem "sławny"
Drugie porwanie
Wygląd Neatańczyków
Moja partnerka z NEA
Wpływ uprowadzeń...
Kari...
13 sierpnia 1998 roku
TV - zmowa milczenia
Zestaw artykułów
O autorach
Opis rysunków


  Przesłuchaj książkę...
  Wywiad na żywo
 

 

  Najlepsze strony w Polsce
Historia porwania Pana Andrzeja Domały na planetę NEA

SMN

Kosmiczna Układanka

Autor - Andrzej Domała


( Uprowadzenie do NOL koło Nasielska 13.VIII.1968 roku i jego interpretacja )

Traktat, Dunedin, Nowa Zelandia, wrzesień 1998 roku [oryginał] ISBN 0-9583727-6-4
Po autorskim przeredagowaniu w 2004 r.

Copyright © 1998 by Andrzej Domała i Jan Pająk.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Całość ani też żadna z części niniejszego traktatu (lub książki) nie może zostać skopiowana, zreprodukowana, przesłana, lub upowszechniona w jakikolwiek sposób (np. komputerowy, elektroniczny, mechaniczny, fotograficzny, nagrania telewizyjnego, itp.) bez uprzedniego otrzymania wyrażonej na piśmie zgody jednego z autorów lub zgody osoby legalnie upoważnionej do działania w imieniu któregoś z autorów. Od uzyskiwania takiej pisemnej zgody na skopiowanie tego traktatu (książki) zwolnieni są tylko ci, którzy zechcą wykonać jedną jego kopię wyłącznie dla użytku własnego nastawionego na podnoszenie wiedzy oraz dotrzymają warunków że wykonanej kopii nie użyją dla jakiejkolwiek działalności zawodowej czy przynoszącej dochód, a także że skopiowaniu poddadzą cały traktat (książkę) - włącznie ze stroną tytułową, streszczeniem, spisem treści i rysunków, wszystkimi rozdziałami, tablicami, rysunkami i załącznikami.

Zarejestrowano w Bibliotece Narodowej Nowej Zelandii jako Depozyt Legalny datowany 10 września 1998 roku. Wydano w Nowej Zelandii prywatnym nakładem autorów.

Niniejszy traktat (książka) stanowi raport naukowy z przebiegu badań autorów. Stąd prezentacja wszelkich zawartych w niej materiałów posiadających wartość dowodową lub dokumentacyjną dokonana została według standardów przyjętych dla publikacji (raportów) naukowych. Szczególna uwaga skupiona była na wymogu odtwarzalności i możliwie najpełniejszego udokumentowania źródeł, t.j.aby na bazie tego traktatu (książki) każdy naukowiec czy hobbysta pragnący zweryfikować, powtórzyć, lub pogłębić badania autorów był w stanie dotrzeć do ich źródeł (jeśli nie noszą one anonimowego charakteru), powtórzyć ich przebieg, oraz dojść do tych samych lub podobnych wyników.

Wszelka korespondencja przeznaczona dla autorów niniejszego traktatu powinna być kierowana na adres:

Andrzej Domała
ul. Polskiej Organizacji Wojskowej 9/24
05-120 Legionowo
POLAND, (tel.kom. 0-503-867-438)

albo też na adres drugiego ze współautorów (ważny do września 1998 roku):

Profesor Madya Dr Jan Pająk
Faculty of Engineering, Universiti Malaysia Sarawak (UNIMAS)
94300 Kota Samarahan,
Sarawak (Borneo), MALAYSIA
(po wrześniu 1998 roku: P.O. Box 33250, Petone 6340, NEW ZEALAND; Tel. domowy: +64 (4) 56-94-820; E-maile: <jpajak@poczta.wp.pl> lub <jpajak@zfree.co.nz>).



Wstęp

( Andrzej Domała )

Tej książki miało nie być... Miała pozostać w formie monografii - jak to wstępnie zakładałem z współautorem z dr. Janem Pająkiem - profesorem Uniwersytu Otago w Nowej Zelandii. Jednakże od czasu powstania tego tekstu minęło prawie osiem lat i w tym czasie wydarzyło się tak wiele - że po prostu niesposób pominąć milczeniem tego, co zadecydowało o jej powstaniu.

Gdy Pan Profesor Jan Pająk " Kosmiczną Układankę " wystawił do INTERNETU - po niedługim czasie zaczęły do mnie napływać listy pisane nie tylko w języku polskim od różnych Osób z całego świata - z prośbą o przesłanie egzemplarza monografii, oraz pytano mnie kiedy ukaże się książka. Zarówno ja, jak również Prof. Pająk - nigdy nie wspominaliśmy ani słowem że będzie kiedyś książka. A jednak ilość napływających zewsząd listów utwierdzała mnie w przekonaniu że samo wystawienie poprzez INTERNET naszej monografii - nie zaspokaja Czytelników. Nie zamierzałem nigdy przeredagowywać monografii na formę książkową - no bo żaden ze mnie pisarz, a i warunków ku temu nigdy nie miałem. Żeby nie Pan Pająk - nie byłoby nawet i tej monografii. Obecnie jednak gdy zwróciłem się z prośbą do Pana Pająka o pomoc w przeredagowywaniu monografii na formę książkową - prof.Pająk powiedział mi "hello" i...pojechał sobie na wakacje - tym samym - rzucając mnie psom na pożarcie. A więc teraz sam muszę się męczyć i pocić. Jaki będzie końcowy efekt - nie wiem. Myślę jednak że Czytelnicy wybaczą mi moje braki pisarskie, a przede wszystkim moje prostactwo w sposobie wysławiania się.

Drogi Czytelniku. Wnikając w "tajniki" mojej książki - będziesz miał nie lada orzech do zgryzienia. Nie będzie Ci łatwo zrozumieć jej złożoności, ani nie będzie łatwo uwierzyć w sumienność opisów poszczególnych wydarzeń. Bo my - ludzie mamy to do siebie, że zazwyczaj ze zrozumieniem podchodzimy do zagadnień nam już znanych, a więc takich - z którymi się już zetknęliśmy, których byliśmy gdzieś-kiedyś świadkami, natomiast to, z czym nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu - a więc z czymś nowym, nam dotąd nieznanym - podchodzimy z pewną rezerwą i nieufnością. No bo jak możemy uwierzyć w coś , czego nie widzieliśmy, czego nie możemy ani dotknąć, ani poczuć, w "coś" dla nas zupełnie nowego , co znacznie wykracza poza normatywy naszego umysłu i naszej postrzegalności...? Dla przykładu : gdyby w czasach panowania Władysława Łokietka nagle znalazł się ktoś, kto zacząłby królowi mówić że za kilkaset lat na terytorium Polski będą motolotnie, komputery, odrzutowce,itp. - to jak Czytelnik myśli, że w jaki sposób król by zareagował...? -Jednak i to NOWE staramy się poznawać, pomimo iż nie zawsze to rozumiemy. Właśnie ta książka opowiada o czymś co wydarzyło się naprawdę, co w treści tej książki zostaje i udokumentowane i udowodnione ponad wszelką wątpliwość. Natomiast temat tych wydarzeń - od dawna znany nauce - jest skrzętnie ukrywany przed społeczeństwem. Dlaczego tak się dzieje że do świadomości społeczeństwa docierają albo niepełne wiadomości, albo przekłamane-dementowane, albo też podawane w formie ośmieszającej tą tematykę ? ? ? Odpowiedzi na te pytania i na wiele innych - znajdzie Czytelnik właśnie w tej książce.

Również wszystkie osoby posiadające jakąkolwiek wiedzę w tej dziedzinie i które mogłyby coś powiedzieć - wolą milczeć, gdyż są zazwyczaj szantażowane perspektywą utraty pracy lub opinii w swoim środowisku. Jednak ja w swoim przypadku nie mam już nic więcej do stracenia w obliczu właśnie kończącego się mojego życia, i dlatego postanowiłem na złość wszystkim tym, którzy chcieli za wszelką cenę utrzymać te wydarzenia w tajemnicy - że właśnie ta książka ujrzy światło dzienne, pomimo iż będzie zraportowana inaczej niż inne książki, bo podana będzie w języku potocznym, prostym, czyli "mówionym", a nie tak jak inne książki - pisane słowami dobieranymi, ubarwianymi, obszywanymi w piórka dla większej jej poczytalności lub reklamy. Ja tej reklamy ani nie szukam ani nie potrzebuję. Wręcz odwrotnie. Chciałem się schować jak ślimak w swą skorupkę przed światem którego społeczeństwo ani nie dorosło do tego by poznać straszną rzeczywistość, ani na to nie zasługuje. Jednak przez cały czas dręczyła mnie świadomość mego obowiązku wobec tego społeczeństwa - że powinienem ostrzec wszystkich o grożącym nam niebezpieczeństwie - pomimo iż w życiu doznałem tak wielu krzywd i upokorzeń. Wyszedłem jednak ze swej skorupki dzięki pewnemu młodemu człowiekowi który swą determinacją i swym nienaturalnym sposobem myślenia przekonał mnie, że jednak ludzkość pomimo swych niewątpliwych i już nawet niewymiernych WAD - jednak zasługuje na tę szansę, którą przed nimi otwieram właśnie poprzez treść tej książki. Jednak gdy podjąłem swą decyzję o przeredagowaniu monografii na formę książkową - zaczęły wyrastać przede mną przeróżne bariery i przeszkody tak, aby ta książka nie powstała. Zaindukowano mi nawet ... r a k a - i to w formie G III . Co to dla mnie oznacza - najlepiej wiedzą onkolodzy...

Przed NIM nie ma ratunku. Pozostaje tylko pytanie : czy zdążę z tą książką. I właśnie - żebym "zdążył" - pojawił się ten młody człowiek - którego wcześniej nie znałem , no bo jakże mogłem znać niejakiego Pana Dominika M. (który nie chciał ujawniać swego nazwiska) z niewielkiej miejscowości Boronów, który poprzez Internet śledził dzieje "Kosmicznej Układanki", i który w swej słusznej idei TOTALIZMU uznał - że właśnie to jest TEN moment kiedy trzeba mi podać swą pomocną dłoń. Podał mi swą (nie pustą ...) dłoń gdy zdawać by się mogło iż nie ma już dla mnie żadnego ratunku - gdyż wyczerpałem do cna wołanie o pomoc i nie miałem już środków na niezbędne mi leki, które sprowadzane aż z Peru pozostawały dla mnie jedynie w sferze marzeń. Leki - które przedłużają moją agonię...I właśnie ten młody dwudziestopięcioletni człowiek miał duży wpływ na mą decyzję o przeredagowaniu monografii na formę książkową i właśnie za sprawą Jego idei - myślę że "zdążę..."Jednak jestem bardzo ciekaw tego, ile mi jeszcze przyjdzie przeszkód pokonać na drodze do wydania tej książki, aby tym samym przerwać wreszcie - tę zbyt długo trwającą - zmowę milczenia...

Książkę tą pragnę zadedykować całej mojej Rodzinie , przyjaciołom i znajomym, oraz wszystkim TYM - dla których ta tematyka nigdy nie stanowiła żadnej tajemnicy. Szczególnie - Panu Kazimierzowi Bzowskiemu z Warszawy - który tę wówczas nieznaną mi tematykę odkrył przede mną i uświadomił mi jej zawiłości, oraz ukazał mi niezrozumiałą dla mnie Prawdę . To tylko dzięki TEMU CZŁOWIEKOWI - te wydarzenia ujrzały wreszcie światło dzienne. Gdyby nie ON - nigdy bym nie wiedział ani nie rozumiał, co tak naprawdę WTEDY się wydarzyło... Dziś moim pragnieniem jest - by istniejąca PRAWDA dotarła do wszystkich ludzi dla których los naszej Ziemi nie jest obojętny. Myślę że czas już najwyższy ku temu aby Człowiek wreszcie zrzucił tę opaskę niewiedzy ze swej świadomości - i realnie spojrzał na świat rzeczywisty, a nie wciąż ...wirtualny. Czas najwyższy ku temu aby zrzucić to zakorzenione w nas od pokoleń brzemię egoizmu, iż we Wszechświecie jesteśmy ... sami i że to MY należymy do najmądrzejszych ! - Tak więc Drogi Czytelniku - zdejmuj swe różowe okulary i zaczynaj się udręczać...Masz naprawdę - tym razem - twardy orzech do zgryzienia...
Andrzej Domała

Lipiec -sierpień - wrzesień - październik - listopad – grudzień / 2004 r.

 
 

Czytaj archiwum artykułów SMN 1... 2... 3...  

Czytelników na stronie:  

                                            Copyright © Wiesław Matuch - kontakt   Wrocław 2001 System Miłości Narodów
                                           Strona SMN posiada drugi adres: http://smn.klm.net.pl/